Forum PBF na podstawie The Walking Dead.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Obrzeża Woodbury

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Dean O'Connor



Wiek : 26
Ekwipunek : Łuk, 10 strzał, katana, kubłak z wodą, 3 puszki szynki konserwowanej.
Głód : 130/150
Wygląd : Czarna koszula, szare jeansy, znoszone glany.

PisanieTemat: Obrzeża Woodbury   Pią Mar 06, 2015 4:31 pm

***
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dean O'Connor



Wiek : 26
Ekwipunek : Łuk, 10 strzał, katana, kubłak z wodą, 3 puszki szynki konserwowanej.
Głód : 130/150
Wygląd : Czarna koszula, szare jeansy, znoszone glany.

PisanieTemat: Re: Obrzeża Woodbury   Sro Mar 18, 2015 4:47 pm

Z łukiem w łapie, maszerował obrzeżami miasteczka. Strzały w jego kołczanie raz po raz stukały o siebie, jednak nie był to nie wiadomo jak głośny dźwięk. Możnaby powiedziec, że dodawał mu otuchy podczas tak "krępującej" ciszy. Przystanął na moment i rozejrzał się. Nie, zdawało mu się. Chociaż... Pochwycił jedną strzałę z kołczanu, naciągnął na cięciwę, po ułamku sekundy wystrzelił, uprzednio obracając się o 180 stopni. W głowie szwendacza, który znajdował się od niego z jeden metr została przeszyta w połowie przez jego strzałę.

-Na drugi raz muszę być bardziej czujny... - mruknął do siebie, po czym podszedł do truchła. Wyciągnął z czaszki zombiaka swoją cenną strzałę, która na swojej aluminiowej powłoce nosiła wiele śladów użytkowania. Nie myśląc dłużej, wstał, zaczął iść w tym samym kierunku co wcześniej. Ciekawe co dziś go jeszcze zaskoczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Philip Blake



Wiek : 42
Ekwipunek : dwa noże średniej długości, mała lornetka, glock i cztery naboje
Głód : 150/150

PisanieTemat: Re: Obrzeża Woodbury   Sro Mar 18, 2015 5:14 pm

Dni Philipa wyglądały praktycznie tak samo od momentu upadku Woodbury te kilka miesięcy temu. Trzeba było przyznać, że jak na jednego człowieka, który odbudowywał wszystko w pojedynkę szło mu całkiem nieźle. Priorytet stanowiła odbudowa muru, przynajmniej prowizorycznego, jednak to już miał za sobą. Obecnie, po mozolnym pozbyciu się spalonych części i całego po pożarowego syfu, próbował odratować to co do odratowania mogło jeszcze być.
Zanurzył pędzel w jasnej farbie i ponownie zaczął przesuwać nim po ścianie jednego z budynków trzymając jednocześnie papierosa pomiędzy wargami. W pewnym momencie usłyszał jakieś zamieszanie nieopodal, więc odruchowo spojrzał w tamtym kierunku. Zauważył chłopaka z łukiem, który wypuścił jedną ze strzał w stronę pojedynczego szwendacza, co nie było już właściwie żadnym zaskoczeniem. Te kreatury na dobre zapanowały nad światem i jedyne co mogli ludzie to tępić je niczym karaluchy.
Wyciągnął papierosa spomiędzy ust zaciągając się wcześniej mocno i przez dłuższą chwilę obserwował chłopaka.
- Hej Ty! - rzucił nieco głośniej, aby zwrócić na siebie uwagę. Mógł mieć problem z zauważeniem go ze względu na ogrodzenie, jednak Philip zauważył go przez szczelinę w materiale przy drewnianych deskach, więc liczył na to, iż tamten też znajdzie to w ten sposób - nie szukasz może zajęcia?
Rzecz jasna, nie zamierzał proponować mu tu stałego pobytu, nie chciał spoufalać się z kimkolwiek, jednak zmęczenie dawało mu się we znaki, a pracy było wiele. Z kolei, już dawno nie widział żadnego człowieka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dean O'Connor



Wiek : 26
Ekwipunek : Łuk, 10 strzał, katana, kubłak z wodą, 3 puszki szynki konserwowanej.
Głód : 130/150
Wygląd : Czarna koszula, szare jeansy, znoszone glany.

PisanieTemat: Re: Obrzeża Woodbury   Sro Mar 18, 2015 5:35 pm

Nie przeszedł kilku kroków a coś, a nawet ktoś (!) wyrwało go z zamyślenia. Automatycznie odwrócił głowę w stronę męskiego głosu, który wydawał mu się dość... przyjacielski? No nie ważne. Skarcił się za tą myśl - przecież przed chwilą upominał samego siebie, aby być bardziej ostrożniejszym. Nie może nikomu ufać, a szczególnie nowo poznanej osobie. Rozglądając się przez moment, ujrzał go za dość sporym płotem, który nie stanowił większego problemu dla Deana.

-Mam zajęcie. Zresztą... pewnie szukasz pomagiera? Nawet się nie znamy. - zmrużył lekko oczy, zastanawiając się, czy nie podejść bliżej. Albo i nawet przeskoczyć przez mur, aby normalnie porozmawiać, jak za dawnych lat, kiedy wszystko było normalne. Młodemu mężczyźnie bardzo tego brakowało, jednak nie zdradził tej informacji żadnemu żywemu, którego do tej pory spotkał. Pomyślał jeszcze trochę, i... Przewiesił łuk przez plecy, co było dla niego całkiem niewygodne, ze względu na katanę, która również została "umocowana" do jego pleców. Odległość między nim a owym płotem była idealna, aby wziąć rozbieg. I tak też zrobił, po czym wybił się w powietrze, złapał się prętów i po kilku bliżej nieokreślonych ruchach znalazł się po drugiej stronie owej przeszkody.

-To... Na czym skończyliśmy? - mówiąc to, raz po raz pobierał więcej tlenu, niż zazwyczaj. Był to dla niego niemały wysiłek fizyczny, a z obciążeniem, który przy sobie nosił, skutkowało jeszcze większym przemęczeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Philip Blake



Wiek : 42
Ekwipunek : dwa noże średniej długości, mała lornetka, glock i cztery naboje
Głód : 150/150

PisanieTemat: Re: Obrzeża Woodbury   Sro Mar 18, 2015 5:56 pm

Uśmiechnął się słysząc odpowiedź ze strony nieznajomego i wciągnął kolejną porcję gęstego, szarego dymu do płuc. Przestąpił z nogi na nogę, omiótł wzrokiem otoczenie, jakby od niechcenia, a następnie przymrużył powieki przed atakiem promieni słonecznych i po raz kolejny zatrzymał czujny wzrok na chłopaku.
- A masz na tym świecie jeszcze jakichś znajomych, żeby móc wprowadzać jakiś podział? - Philip już dawno temu stracił wszystkich bliskich czy przyjaciół, o ile w ogóle kiedykolwiek takowych miał. Teraz był tylko on, nikt więcej, tylko życie Philipa Blakea miało dla niego jakiekolwiek znaczenie i nie wstydził się tego.
Rzucił niedopałek na ziemię w momencie gdy tamten zaczął przeskakiwać przez ogrodzenie. Przydepnąłwszy papierosa czubkiem buta, ułożył dłonie na biodrach i obserwował łucznika kiedy ten podchodził bliżej.
- Potrzebuję czasowej pomocy. Mieszkam tu sam od kilku miesięcy i odbudowuje te zgliszcza - machnął niedbale ręką gdzieś dookoła siebie, a następnie skupił wzrok na młodym - codziennie robię wszystko sam od rana do nocy, przydałyby się jakieś wakacje. Reasumując, daję Ci bezpieczne miejsce oraz pożywienie na te kilka kolejnych dni, a Ty mi pomożesz z malowaniem kilku budynków. Podoba Ci się taki układ?
Przechylił lekko głowę na bok wyczekując odpowiedzi ze strony nowego znajomego, który nie wyglądał co prawda na pierwszego chętnego do zawierania nowych znajomości, ale pod tym względem, akurat, mogli się dogadać.
- Philip Blake, gwoli formalności - dodał wyciągając w jego stronę rękę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dean O'Connor



Wiek : 26
Ekwipunek : Łuk, 10 strzał, katana, kubłak z wodą, 3 puszki szynki konserwowanej.
Głód : 130/150
Wygląd : Czarna koszula, szare jeansy, znoszone glany.

PisanieTemat: Re: Obrzeża Woodbury   Sro Mar 18, 2015 6:45 pm

Na pierwsze pytanie, które usłyszał przed swoim "tygrysim" skokiem nie zamierzał odpowiadać. Nie było sensu, oczywiście według niego. Kiedy usłyszał dalszą część propozycji mężczyzny, lekko się zdziwił. Nie spotkał się jeszcze z ofertą wyżywienia i bezpiecznego mieszkania przez kilka dni w jednym miejscu za kilkudniową pomoc. Wydawało mu się to dość uczciwe. No i dodatkowo mógł wyzwolić się od gadania do samego siebie, co praktykował praktycznie każdego dnia. Samotność już tak działa.

- Mogę na to pójść, tylko... gdzie jest haczyk? Pierwszy raz spotykam się z taką dobrą, uczciwą ofertą. - uśmiechnął się szeroko w stronę mężczyzny, w grymasie zadowolenia. Co jak co, ale nie potrafił on skrywać swych emocji za maską. Zawsze był sobą. Pokazywał to.

-Wiesz co, jednak tak. Wchodzę w to. - zaraz po tym, kiedy usłyszał imię nowego znajomego, również wyciągnął w jego stronę prawą dłoń. - Dean, nazwisko raczej zbędne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Philip Blake



Wiek : 42
Ekwipunek : dwa noże średniej długości, mała lornetka, glock i cztery naboje
Głód : 150/150

PisanieTemat: Re: Obrzeża Woodbury   Sro Mar 18, 2015 9:01 pm

Właściwie to było nieco zabawne używać wobec Philipa w jakimkolwiek kontekście słowa ''uczciwy''. TO trochę tak, jakby powiedzieć do mordercy, że jest bardzo profesjonalny, bo celuje Ci dokładnie między oczy.
No niemniej jednak, o dziwo, w tym konkretnym przypadku Blake nie miał żadnego interesu w robieniu niepotrzebnych haczyków. Co prawda, od zawsze posiadał cechę perfekcyjnego kłamcy i manipulanta, który myślał tylko i wyłącznie o swojej osobie, jednakże obecnie układ naprawdę był uczciwy - on trochę odpocznie, a chłopak będzie miał schronienie.
- No cóż, jeśli chcesz szukać haczyków to z pewnością jakieś znajdziesz, tak ten świat funkcjonuje - to jedno się raczej nie zmieniło w ludziach. Ten kto chce, zawsze będzie w stanie doszukać się podejrzanych rzeczy.
- Świetnie, w takim razie - rzucił z uśmiechem, po czym wykonał tradycyjny, powitalny uścisk dłoni uważając przy tym, aby nie złamać mu jakiejś kości czy coś. Bądź co bądź, istniała drobna różnica w ich posturach - w takim razie, Dean, możesz sobie wybrać któryś z tych domów na ten czas. Tamte na początku są chyba w najlepszym stanie. Jedzenie trzymam w swoim, przyniosę Ci trochę i jakieś koce.
Ponownie oparł dłonie na biodrach, zlustrował otoczenie wzrokiem i ponownie zatrzymał spojrzenie na chłopaku.
- Od dawna podróżujesz sam?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dean O'Connor



Wiek : 26
Ekwipunek : Łuk, 10 strzał, katana, kubłak z wodą, 3 puszki szynki konserwowanej.
Głód : 130/150
Wygląd : Czarna koszula, szare jeansy, znoszone glany.

PisanieTemat: Re: Obrzeża Woodbury   Sro Mar 18, 2015 9:38 pm

-Doskonale wiem, jak funkcjonuje, Philipie. Wolałem się zapytać, tak dla pewności. - rzucił do niego na poczekaniu, aby nie trwać w całkowitym milczeniu. Korzystając z okazji, że był tu bezpieczny, postanowił się rozbroić. Najpierw łuk, którego cięciwa niemiłosiernie ocierała jego klatkę piersiową. Później katana, kołczan oraz torba z żywnością - marnymi trzema puszkami z szynką. Wszystko to ładnie ustawił na ziemi, łuk i japoński miecz oparł o ścianę. Odetchnął głęboko, po czym rozluźnił swoje barki.
-Już dawno nie czułem takiej lekkości. - mruknął pod nosem, kiedy mężczyzna zaoferował mu oddzielny dom oraz inne rzeczy. Uśmiechnął się.
-Wezmę o... - wodził przez chwilę wzrokiem po otoczeniu, jednak jego oczy zawiesiły się na dłużej w małym, drewnianym domku, który stał praktycznie z dala od innych. Wskazał na niego otwartą dłonią.
- O ten. Co do Twojego pytania... Od samego początku tego wszystkiego podróżuję sam. Czasami spotykałem żywe osoby, ale odchodzili tak szybko, jak się pojawili... Może to i lepiej dla mnie. W sumie... Więcej jedzenia i tak dalej. - skrzyżował ramiona na torsie, po czym przestąpił z nogi na nogę. Dużo podróżował, toteż jego stopy co jakiś czas potrafiły odmówić posłuszeństwa.
-A Ty? Tak właściwie, to po co chcesz to wszystko naprawiać? Przecież jesteś tu całkowicie sam...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Philip Blake



Wiek : 42
Ekwipunek : dwa noże średniej długości, mała lornetka, glock i cztery naboje
Głód : 150/150

PisanieTemat: Re: Obrzeża Woodbury   Czw Mar 19, 2015 3:25 pm

Pomimo niepozornej postury, chłopak wyglądał na silnego i rozsądnego człowieka i można powiedzieć, że jeśli Blake miał w sobie jeszcze jakieś resztki podziwu dla innych ludzi, to właśnie tak było w przypadku osoby Deana, choć rzecz jasna, nie zamierzał się dzielić tym spostrzeżeniem. Nie należy mówić wszystkiego, nigdy i nikomu dla własnego dobra, a to dla Philipa było najważniejsze.
- W porządku, nie ma problemu. Skończyłem go malować wczoraj, więc powinien już trochę przeschnąć - zaczynał pracę od odnawiania dwóch domków dziennie, jednak teraz ze względu na coraz większe zmęczenie i coraz większe powierzchnie, szło o wiele wolniej niż przedtem. Tak czy inaczej, nie zamierzał przestawać.
- Rozumiem - skinął głową po wysłuchaniu tego, co miał do powiedzenia chłopak na temat swojej przeszłości podczas apokalipsy. Na pytanie związane z jego własną osobą, na początku po raz kolejny omiótł nieco odległym wzrokiem całe otoczenie, które teraz stanowiło jedynie marną namiastkę dawnej enklawy.
- Kiedyś nie byłem tu sam. I kiedyś nie wyglądało to tak jak teraz - mruknął z nutką złości w głosie, ale cóż się dziwić? Wcześniej stworzył tu prawdziwe cacko jak na warunki panujące obecnie na świecie - jednak nie zawsze ludzie potrafią się podporządkować i dostosować do reszty. Zapłaciło za to wielu innych mieszkańców.
Zatrzymał wzrok na Dean'ie na kilka chwil i zrobił krok w tył podwijając rękawy koszuli.
- Zanieś swoje rzeczy i przyjdź później do drugiego domu od bramy. Tam mieszkam. Dam Ci trochę zapasów - sięgnął po pokrywę od pudełka z farbą, a następnie zamknął je szczelnie nie chcąc stracić przypadkowo ani kropli. Co prawda teraz raczej nie było wielu ludzi używających takich specyfików, ale nie miał ochoty wracać do Atlanty po kolejne, skoro teraz miał dobrze wyliczone ilości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dean O'Connor



Wiek : 26
Ekwipunek : Łuk, 10 strzał, katana, kubłak z wodą, 3 puszki szynki konserwowanej.
Głód : 130/150
Wygląd : Czarna koszula, szare jeansy, znoszone glany.

PisanieTemat: Re: Obrzeża Woodbury   Czw Mar 19, 2015 9:28 pm

A więc to tak... Wszelkie wątpliwości Deana zostały rozwiane. Tak jak myślał, swojego czasu była tu oaza dla surwiwalowców. Nie brakowało tu niczego, za lat jego świetności. Zastanawiało go tylko, jak doszło do upadku tego miasteczka. Jednak na chwilę obecną miał do zadania jeszcze jedno, istotne pytanie, zanim uda się w wyznaczone przez Philipa miejsce.
-Okej... A jak sytuacja wygląda ze szwendaczami? Wokół ogrodzenia spotykałem pojedyncze sztuki. - stwierdził, zerkając na miejsce za płotem, gdzie powinno znajdować się truchło sztywnego - Mam nadzieję, że nie przedostają się jakimś cudem do wewnątrz.
Schylił się ponownie po swoje przedmioty, tym razem zakładając je w nieco innej kolejności, tylko w celu przeniesienia ich. Wiadome jest, że kiedy musiałby iść gdzieś na dłuższą metę, kolejność byłaby zupełnie inna. Można to nazwać jakby... szykiem bojowym?
-Ludzie, którzy tu byli... Odeszli. Raczej nie wrócą, a istnieją marne szanse, że ktoś natrafi na tą oazę. Nie ma sensu, abyś to odnawiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Philip Blake



Wiek : 42
Ekwipunek : dwa noże średniej długości, mała lornetka, glock i cztery naboje
Głód : 150/150

PisanieTemat: Re: Obrzeża Woodbury   Czw Mar 19, 2015 10:02 pm

Pytanie chłopaka dotyczące szwendaczy usłyszał kucając jeszcze przy farbie. Przewiesił luźno ramię przez jedną nogę i przymrużył powieki zerkając w stronę ogrodzenia.
- Mur jest solidny. Ma kilka warstw, pierwsze jest zrobiona z podwójnej, metalowej siatki, później poprzybijałem do siebie drewniane, magazynowe palety i na końcu podparłem kłodami. W przyszłości planuję jeszcze dodatkowo to wszystko za betonować, ale na razie nie ma takiej potrzeby. Nie ma ich tu wielu - no, nawet te obrzydliwe kreatury prawdopodobnie wiedziały, aby nie zadzierać z kim nie trzeba!
Uśmiechnął się pod nosem na kolejne jego słowa, jednak nie odpowiedział od razu. Wstał powoli pociągając za sobą w górę kubeł z farbą i będąc już w połowie odwrócony, spojrzał na Deana.
- A kto powiedział, że robię to dla innych ludzi? - uniósł brew w górę, a następnie zaczął iść bez większego pośpiechu w stronę swojego domu. Istotnie, Philip nie zamierzał tworzyć tu nowej społeczności jaką było Woodbury. W ogóle nie zamierzał tu nikogo wpuszczać na dłużej, nawet jeśli by był konający. Tym razem wszystko miało zależeć od jego kaprysu, a on sam zamierzał spędzić resztę życia w swoim własnym, idealnym azylu z pełną świadomością i odpowiedzialnością braną za takie a nie inne decyzje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry




PisanieTemat: Re: Obrzeża Woodbury   Nie Mar 22, 2015 7:31 pm

Podczas waszej miłej pogawędki, z pobliskiego lasu w pewnym momencie doleciał do waszych uszu paniczny, na pierwsze odczucie młodzieńczy krzyk. Wkrótce wyłoniła się sylwetka małego chłopca, na oko ośmioletniego. Nie biegł w bezpośrednio waszą stronę, ponieważ, biegnąc w popłochu was nie zauważył. Zbyt duży strach. Za nim wyszła dość większa grupa zombie licząca około piętnastu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Dean O'Connor



Wiek : 26
Ekwipunek : Łuk, 10 strzał, katana, kubłak z wodą, 3 puszki szynki konserwowanej.
Głód : 130/150
Wygląd : Czarna koszula, szare jeansy, znoszone glany.

PisanieTemat: Re: Obrzeża Woodbury   Czw Kwi 02, 2015 4:59 pm

Kiedy jest zbyt spokojnie i miło, jak zwykle coś się musi stać - i tak było w przypadku rozmowy Deana z nowo poznanym Philipem. Dean gwałtownie obrócił się w stronę hałasu, który dobiegał ze strony lasu. Jasna cholera. Zauważył małego chłopaczka, który z piskiem uciekał przed sztywnymi.

-Bierz moją katanę, jeżeli nie szkoda Ci zabrudzić swoje ubrania! - rzucił głośno do Blake'a. Podał mu natychmiastowo swoją katanę, bo co miał zrobić? Sam zajął się łukiem. Nałożył na cięciwę jedną strzałę - celowanie miał już opanowane do perfekcji, toteż nie miał większego problemu z wystrzelaniem sztywnych. Raz po razie, trafiał to w środek czoła, to w oko zombiaka. Wszystko szło wspaniale, dopóki nie zużył wszystkich strzał. Liczył na pomoc ze strony Blake'a, sam natomiast wybiegł wzdłuż ogrodzenia w poszukiwaniu chłopca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Philip Blake



Wiek : 42
Ekwipunek : dwa noże średniej długości, mała lornetka, glock i cztery naboje
Głód : 150/150

PisanieTemat: Re: Obrzeża Woodbury   Sob Kwi 04, 2015 1:54 pm

Nagle do ich rozmowy wkradło się jakieś zamieszanie i wzrok Blake'a również powędrował w tamtą stronę. Na widok małego dziecka gonionego przez grupę sztywnych, zamarł w bezruchu i przez dłuższą chwilę po prostu obserwował wszystko pustym wzrokiem pozwalając Dean'owi na to, by sam wepchnął mu uchwyt katany w dłoń. O czym myślał? O dniu, w którym stracił Penny i od tej pory musiał dzień w dzień widzieć ją w najbardziej upiornej z możliwych wersji. Poczuł jak jego gardło się zaciska, jednak nie dał niczego po sobie poznać, więc kilkanaście sekund później wziął głęboki oddech i powoli zaczął iść w stronę ogrodzenia. Wyszedł na zewnątrz, po czym bez cienia jakichkolwiek emocji ruszył na pomniejszoną - dzięki chłopakowi - grupę sztywnych, a następnie użył katany niczym bumerangu, który obciął trójce z nich głowy. Wyciągnął zza paska nóż i zaczął po kolei rozprawiać się z resztą, co chcąc nie chcąc zajęło dłuższą chwilę, bo był zmęczony trwającym od dawna remontem. Przy dwóch ostatnich nie dał rady, więc zgarnął broń Dean'a, a następnie wrócił za ogrodzenie o jakie oparł pochylone plecy i zaczął ciężko dyszeć. Nie był pewien co jego nowy towarzysz zrobił z dzieckiem, czy zdążył je uratować, lecz również nie potrafił powiedzieć jaka odpowiedź w tym wypadku byłaby dla niego najbardziej satysfakcjonująca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry




PisanieTemat: Re: Obrzeża Woodbury   Pon Lip 06, 2015 3:10 pm

Jako, że forum było przez jakiś czas wymarłe i nikt nie pisał - użytkownicy zostają zwolnieni z tego tematu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Obrzeża Woodbury   Today at 11:05 am

Powrót do góry Go down
 
Obrzeża Woodbury
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Obrzeża wydm
» Obrzeża Desperacji

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Żywe Trupy :: Glob :: Woodbury-
Skocz do: