Forum PBF na podstawie The Walking Dead.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Walmart

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Daryl Dixon
Admin


Wiek : 40
Ekwipunek : - Kusza (Stryker Strykezone 380)
- Nieduży, ale też niemały plecak
- Strzały
- Nóż myśliwski
- Poncho
Głód : 110/150

PisanieTemat: Walmart   Sob Lut 07, 2015 8:03 pm




Jest to sporych rozmiarów sklep wielobranżowy. Nie licząc działu, z artykułami spożywczymi, można tutaj również znaleźć butiki, sklepy z odzieżą, a nawet mały sklep meblowy. Różne działy, od dawna dostarczały różnych produktów okolicznym mieszkańcom.

***
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Astor



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Nóż, wakizashi, paczka zapałek, sznurek, wszystko to, co miała w podręcznej torebce - rozładowany telefon, kosmetyki, lusterko, podręczna, mała latarka, portfel, zdjęcie rodziców, paczka tabletek na ból głowy i przeziębienie, butelka wody.
Głód : 150/150
Wygląd : Długie, ciemnobrązowe włosy. 165 cm, 45 kg. koszula w kratkę, kurtka jeansowa, spodnie - czarne rurki zmodyfikowane o dużą ilość kieszeni, glany.

PisanieTemat: Re: Walmart   Sob Lut 14, 2015 3:35 pm

Znowu jedzenie się skończyło. Znowu. Tak, to zdanie prześladowało prawdopodobnie wszystkich ocalałych. Można by przeklinać ten aspekt natury człowieka - głód. Nie po raz pierwszy wyskakiwała po zapasy z Blaise'm - szefem grupy. Prawdopodobnie ten wypad miał wyglądać jak każdy inny. Wątpiła, by cokolwiek jeszcze znalazło się w sklepie do którego zmierzali, choć z daleka nie wyglądał na mocno zniszczony. Owszem, wokół pełno krwi i porozrzucanych kończyn, ale prócz tego póki co panowała niezmącona niczym cisza. Zombie albo ruszyły gdzieś dalej, albo czają się wewnątrz budynku. Zawsze trzeba było przewidzieć taką opcję, kto tego nie robił - ginął. Po dotarciu i dokładnym rozejrzeniu się Alice podeszła do drzwi, które przed apokalipsą zawsze otwierały się automatycznie, teraz ani drgnęły.
- No kurczę. - Mruknęła lekko wkurzona. Mieli póki co szczęście, było pusto, ale oczywiście coś musiało pójść nie tak. Cholerne drzwi. Przycisnęła twarz do skrawka nieubrudzonej od krwi szyby próbując wypatrzeć cokolwiek. Na zbyt wiele się to nie zdało, wewnątrz było zupełnie ciemno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaise Storm



Wiek : 20 lat
Ekwipunek : karabin automatyczny M16A1, topór, torba na ramię, amunicja, ubrania na zmianę, scyzoryk, latarka, lornetka, kilka konserw, dwie paczki sucharów, butelka wody, paczka papierosów, zapalniczka
Głód : 150/150
Wygląd : Rozczochrane włosy, granatowa koszulka, luźne, dżinsowe spodnie i klasyczne, wojskowe buty.

PisanieTemat: Re: Walmart   Sob Lut 14, 2015 4:13 pm

Wędrówka z Alice minęła mu całkiem spokojnie. Po drodze natknęli się jedynie na kilku pojedynczych Zimnych, których pozbycie się nie stanowiło dla niego większego problemu. Wręcz przeciwnie. Był szczęśliwy, że w końcu może się wyżyć i wyładować na nich całą swoją agresję, która narastała w czasie, gdy przebywał wśród grupy. Bycie liderem nie było łatwe, ale wciąż dostarczało mu mnóstwo satysfakcji i zabawy.
Sklep z pewnością nie wyglądał jak po bombardowaniu. Nie licząc porozrzucanych przy wejściu gnijących szczątków i kończyn sprawiał wrażenie zwyczajnie zamkniętego. Blaise domyślał się, że nie znajdą tutaj zbyt wiele, ale miał nadzieję, że może uda im się zdobyć chociaż część potrzebnych rzeczy. Drzwi przesuwne były zamknięte i całe, ale to oznaczało jedynie to, że na tyłach znajduje się inne wejście. W przeciwnym razie szyby byłyby wybite. Niemożliwe, żeby to oni byli pierwszymi ludźmi, którzy wpadli na to, żeby poszukać tutaj zapasów.
Stanął za Alice i również starał się zajrzeć do środka, ale wewnątrz sklepu panowała całkowita ciemność. Podszedł bliżej drzwi i kilka razy zapukał w nie pięścią, jednak nie spotkał się z żadną reakcją.
- Chodź, księżniczko. Poszukamy innego wejścia. - Mruknął, zarzucając torbę na ramię i ruszając wzdłuż bocznej ściany sklepu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Walmart   Sob Lut 14, 2015 4:20 pm

- Piwooo, piwa dajcie, a jak nie to spierdalajcie... - nucił sobie cicho pod nosem jeden kawałek, który nagle zaczął uparcie krążyć po jego głowie. Być może to było też kwestią tego, że napiłby się alkoholu, zwyczajnie, po ludzku. Bacznie obserwował okolicę, do której zmierzał. Stał parę metru od sklepu wielobranżowego, sam wychylając się zza jakiegoś budynku. Zdjął plecak i wyciągnął napój, który wcześniej udało mu się znaleźć. Pogoda była kurewska, a on popierdzielał dość ciepło ubrany. Na moment ściągnął kaptur i przeczesał włosy, które były mokre od potu. ściągnął z ust arafatkę i napił się trochę. Kątem oka zobaczył ruch przy sklepie. Zaciekawiony szybko schował butelkę do plecaka, a sam obserwował dwójkę młodzików, która okrążała sklep w poszukiwaniu wejścia. Uśmiechnął się kącikiem ust. Nie wychylał się póki co. Wolał poczekać, aż dwójka wejdzie pierwsza i jako pierwsza narazi się na ewentualny atak zombie. A jeśli oczyszczą teren, Adrien przeszuka po nich dokładniej sklep i pozbiera za nimi to, co przeoczyli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Astor



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Nóż, wakizashi, paczka zapałek, sznurek, wszystko to, co miała w podręcznej torebce - rozładowany telefon, kosmetyki, lusterko, podręczna, mała latarka, portfel, zdjęcie rodziców, paczka tabletek na ból głowy i przeziębienie, butelka wody.
Głód : 150/150
Wygląd : Długie, ciemnobrązowe włosy. 165 cm, 45 kg. koszula w kratkę, kurtka jeansowa, spodnie - czarne rurki zmodyfikowane o dużą ilość kieszeni, glany.

PisanieTemat: Re: Walmart   Sob Lut 14, 2015 4:31 pm

- Eeej, ej! - Warknęła odlepiając twarz od szyby i idąc za Blaise'm. - Uważaj kogo nazywasz księ.. - Przerwała bo zdawało jej się, że dostrzegła jakiś ruch w oddali. Przystanęła nawet na chwilę wpatrując się uparcie w jeden punkt. "Chyba mi się jednak przywidziało. Zaczynam wariować. Już dawno zwariowałam." - Pomyślała i szybkim krokiem dogoniła Blaise'a, który zmierzał jak się domyśliła na tył budynku. W sumie dlaczego wcześniej o tym nie pomyślała? Zamiast jak idiotka wlepiać twarz w szybę mogła od razu zabłysnąć i zaproponować obejście sklepu. To jest jednak jej cudowny refleks, nie ma co jednak narzekać, nie to się teraz liczyło, najważniejsze było przeżycie. Z tyłu rzeczywiście były drzwi, metalowe, lekko uchylone. Zastawione jednak były jakimiś kartonami i oponami.
- Oho. To chyba nie wróży nic dobrego. - Mruknęła starając się wykazać choć odrobiną inteligencji. Na dodatek ze środka dało się słyszeć okropne odgłosy sztywnych. Chyba jednak nie będzie tak kolorowo jak sobie to wymarzyła. - Chyba należałoby się przebić, co? - Założyła ręce na piersi. Wolała nie wchodzić tam jako pierwsza, ciężko jej było wyobrazić sobie co by się stało gdyby nagle rzuciło się na nią paru zombie, bo na pewno nie były to odgłosy wydawane przez jednego umarlaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaise Storm



Wiek : 20 lat
Ekwipunek : karabin automatyczny M16A1, topór, torba na ramię, amunicja, ubrania na zmianę, scyzoryk, latarka, lornetka, kilka konserw, dwie paczki sucharów, butelka wody, paczka papierosów, zapalniczka
Głód : 150/150
Wygląd : Rozczochrane włosy, granatowa koszulka, luźne, dżinsowe spodnie i klasyczne, wojskowe buty.

PisanieTemat: Re: Walmart   Sob Lut 14, 2015 4:52 pm

Miał rację. Na tyłach sklepu rzeczywiście znajdowało się drugie wejście. Podszedł do metalowych, lekko uchylonych drzwi i kopnął jeden z kartonów, którymi były zastawione. Postanowił pozostawić bez komentarza uwagę Alice o zabarykadowaniu. Zdjął torbę z ramienia i podał ją dziewczynie, schylając się, żeby odrzucić opony. - Odsuń się. - Warknął, sięgając po broń, którą nosił przewieszoną przez ramię. Nie wiedział ilu zimnych czai się w środku i choć nie chciał marnować amunicji, nie był w stanie tego określić. Wiedział, że hałas może przyciągnąć większą grupę, ale prawdę mówiąc nie miał wyjścia. Jeśli w środku czaiłoby się kilkunastu lub więcej - z toporem w ręce nie miałby najmniejszych szans.
Kopnął ostatni z kartonów blokujących drzwi i otworzył je. Na chwilę zapadła całkowita cisza, ale po chwili ze środka wyłoniły się dwa szwendacze. Oba strzały Blaise'a były celne i przeszyły mózgi kreatur, które osunęły się na ziemię. Po chwili ich miejsce zajęły dwie kolejne, obie z wyjątkowo zmasakrowanymi twarzami, a raczej tym co z nich zostało. Huk. Kolejny celny strzał. I jeszcze jeden. Blaise zarzucił broń z powrotem przez ramię i sięgnął po przypięty u pasa topór. Kilka razy puknął nim w drzwi, ale nic się nie działo, choć ze środka nadal było słychać charczenie i jęki. Najwidoczniej tam są, ale nie mogą się poruszać. - Pomyślał, biorąc torbę od Alice i powoli ruszając do wnętrza sklepu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Walmart   Sob Lut 14, 2015 5:04 pm

W momencie, gdy dziewczyna odwróciła głowę w jego stronę, Adrien automatycznie skrył się za rogiem. Po czasie jednak wychylił się i obserwował dalej poczynania dwóch młodzików. Zaczął przemieszczać się od jednego budynku do drugiego, gdy ci okrążali sklep, by przedrzeć się do jego środka od tyłu. Ugiął nogi i w każdej chwili był gotowy, by pobiec w ich stronę. Chłopak nie omieszkał się użyć broni. Dla Adriena nie był to dobry znak. Dźwięk rozchodził się po okolicy i mógł zwołać kolejną grupę zombie z zewnątrz. Pokręcił głową z dezaprobatą. Domyślił się, że na razie ukatrupił garstkę sztywnych. W końcu dwójka postanowiła wejść do środka. Gdy zniknęli za drzwiami, Adrien zaczął truchtem biec w stronę drzwi i wsunął się bardzo cicho do środka sklepu, chcąc wciąż pozostać niezauważonym. W ręku trzymał swój toporek. Ukradkiem wszedł do jednego z osobnych pomieszczeń sklepu i zaczął przeszukiwać regały w poszukiwaniu przedmiotów. Taśma klejąca, tak, to jest to i z pewnością mu się przyda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Astor



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Nóż, wakizashi, paczka zapałek, sznurek, wszystko to, co miała w podręcznej torebce - rozładowany telefon, kosmetyki, lusterko, podręczna, mała latarka, portfel, zdjęcie rodziców, paczka tabletek na ból głowy i przeziębienie, butelka wody.
Głód : 150/150
Wygląd : Długie, ciemnobrązowe włosy. 165 cm, 45 kg. koszula w kratkę, kurtka jeansowa, spodnie - czarne rurki zmodyfikowane o dużą ilość kieszeni, glany.

PisanieTemat: Re: Walmart   Sob Lut 14, 2015 5:14 pm

Nim zdążyła wymyślić jeszcze coś mądrego w jej stronę poleciała torba, którą ledwo złapała. Prychnęła cicho, była wkurzona, mieli współpracować a stała się jakąś posługaczką noszącą torby. Zanotowała sobie w głowie, by przy najbliższej okazji ukraść mu tą torbę i wrzucić do jakiejś rzeki lub innego większego zbiornika wodnego. Niech sobie za tymi gratami później pływa. Nie ośmieliła się jednak wypowiedzieć tego na głos. Blaise był już zajęty ubijaniem zombie. Gdyby go teraz rozproszyła mogłoby się zrobić nie za ciekawie, milczała tylko dlatego, że chroniła własny tyłek. Słysząc wystrzały z karabinu aż podskoczyła i pokręciła głową. "Po pierwsze nigdy się do tego nie przyzwyczaję, po drugie ten bezmyślny człowiek zaraz sprowadzi na nas jeszcze większą chmarę umarłych." Kiedy skończył odrzuciła mu torbę nie omieszkają dołożyć do tego trochę więcej siły, choć na nim to pewnie nie zrobiło żadnego wrażenia. Przez chwilę jeszcze stała w miejscu i kiedy Blaise zniknął za drzwiami natychmiast czmychnęła w jego stronę niczym spłoszony królik.
- Zaczekaj, zaczekaj. - Powiedziała starając się nie spuścić go z oczu. Zwykle nie była taka wystraszona, ta tajemnicza postać niedaleko sklepu zasiała w niej jednak ziarnko niepewności jeśli chodzi o bezpieczeństwo. By dodać sobie nieco otuchy wyciągnęła nóż i kurczowo zacisnęła na nim palce, niewielki hałas i wypuściłaby go pewnie z ręki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaise Storm



Wiek : 20 lat
Ekwipunek : karabin automatyczny M16A1, topór, torba na ramię, amunicja, ubrania na zmianę, scyzoryk, latarka, lornetka, kilka konserw, dwie paczki sucharów, butelka wody, paczka papierosów, zapalniczka
Głód : 150/150
Wygląd : Rozczochrane włosy, granatowa koszulka, luźne, dżinsowe spodnie i klasyczne, wojskowe buty.

PisanieTemat: Re: Walmart   Sob Lut 14, 2015 5:40 pm

Słysząc głos Alice, Blaise przystanął na moment, wykorzystując go żeby nieco się rozejrzeć. Ludzie, którzy przybyli tutaj przed nimi, nie pogardzili niczym - na regałach zalegał jedynie kurz, brud i pajęczyny, a gdzieniegdzie również plamy zaschniętej krwi. Z zamyślenia wyrwał go dopiero czołgający się ku niemu, pozbawiony nogi Zimny. Storm uniósł topór i rozwalił jego głowę na pół, ruszając dalej w głąb sklepu. Podszedł do jedynego regału, który nie wydawał się całkowicie pusty. Na jednej z niskich półek zostało jedynie trochę ubrań, bezużytecznych ozdób do włosów i biżuterii. W zasadzie lepsze to niż nic, ale to nie to po co przyszli. Zgarnął wszystko do torby i wytarł topór w leżącą na podłodze szmatkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Walmart   Sob Lut 14, 2015 5:54 pm

Adrien w pierwszym odczuciu nie miał zamiaru w ogóle wchodzić w interakcje z dwójką bachorów. Oczywiście, że sam nim był... Ale nazywał ich tak, ponieważ mógł. Grzebał w półkach... cóż, więcej taśm klejących. Wziął dwie rolki i przykucnął. W międzyczasie usłyszał głos dziewczyny.
- Fuck... - powiedział bezdźwięcznie i powoli zaczął rozpinać swój plecak, by ostrożnie do niego wsadzić dwie rolki taśmy klejącej. Dziewczyna najwyraźniej wyczuła w jakiś sposób jego obecność, choć nie było powiedziane, że to było pewne, iż wie o obecności Adriena. Wstał powoli i wyszedł z pierwszego pomieszczenia z zamysłem, by udać się do kolejnego. Czmychnął w stronę sklepu z ciuchami. Niestety tu już miał nieco mniej szczęścia. Zaraz po wejściu rzucił się na niego pierdzielony sztywniak, drąc japę i zdradzając przy okazji pozycję chłopaka. Szybko odepchnął trupa od siebie ręką, która miała przymocowaną do siebie deskę, a potem zadał cios swoim toporem, wbijając go w głowę i niemal przepoławiając ją na pół.
- Szlag... - warknął pod nosem cicho. Poszedł dalej w stronę regałów, nie wiedząc do końca jak postąpić. Nie wiedział, czego spodziewać się po tamtej dwójce nastolatków. Mimo że byli w mniej więcej tym samym wieku, nie oznaczało to, że mieliby się dogadać. Plus to, że zdawał sobie sprawę z jego zerowych umiejętności dyplomatycznych... Szybko się schował za ścianą, by nie został od razu zauważony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Astor



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Nóż, wakizashi, paczka zapałek, sznurek, wszystko to, co miała w podręcznej torebce - rozładowany telefon, kosmetyki, lusterko, podręczna, mała latarka, portfel, zdjęcie rodziców, paczka tabletek na ból głowy i przeziębienie, butelka wody.
Głód : 150/150
Wygląd : Długie, ciemnobrązowe włosy. 165 cm, 45 kg. koszula w kratkę, kurtka jeansowa, spodnie - czarne rurki zmodyfikowane o dużą ilość kieszeni, glany.

PisanieTemat: Re: Walmart   Sob Lut 14, 2015 6:19 pm

Nie przeszli może całego sklepu, ale sądząc po tym co znaleźli po drodze nie było mowy o jakichś cennych łupach. Ktoś już to wszystko przeszukiwał i to wielokrotnie.
- Myślę, że gówno tu jest... - Mruknęła zapominając w tym momencie o jakiejkolwiek kulturze. Tylko czy ona kiedykolwiek zachowywała choć odrobinę kultury? I czy kiedykolwiek przez chwilę była normalną, skromną dziewczyną? Nigdy. Przejechała palcem po brudnej półce. - Ochyda. - Wytarła rękę o spodnie. Na chwilę straciła czujność jednak z tego stanu wyrwał ją głos sztywnego, który rozległ się gdzieś niedaleko. Przygryzła wargę starając się nie stracić szefa grupy z oczu. Nie było szczytem jej marzeń chodzić tutaj samej, szczególnie, że miejsce nie zostało jeszcze dokładnie oczyszczone. Nagle poczuła szarpnięcie za rękę, szczęście, że zombie nie wgryzł się w jej ciało. Nawet nie krzyknęła, nie miała na to czasu. W przypływie adrenaliny wbiła odruchowo w głowę potwora nóż i puszczając narzędzie odepchnęła martwe ciało. Dopiero po chwili wyciągnęła swoją broń i spojrzała na brudną plamę na rękawie. Nie miała zamiaru wychodzić w tym momencie na jakąś nienormalną jednak nie była zbytnio zadowolona z faktu, że będzie musiała znowu znaleźć jakieś miejsce żeby wyszorować ciuch. Krew tych umarlaków napawała ją niemałym wstrętem. - Mam nadzieję, że nie zostaniemy tu dłużej niż to konieczne. - Gdzieś miała zapasy, po które przyszli. Aktualnie martwiła się tylko i wyłącznie o siebie. - Swoją drogą może najpierw oczyśćmy teren, a potem rozglądajmy się za jedzeniem? Mam co do tego miejsca mieszane uczucia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaise Storm



Wiek : 20 lat
Ekwipunek : karabin automatyczny M16A1, topór, torba na ramię, amunicja, ubrania na zmianę, scyzoryk, latarka, lornetka, kilka konserw, dwie paczki sucharów, butelka wody, paczka papierosów, zapalniczka
Głód : 150/150
Wygląd : Rozczochrane włosy, granatowa koszulka, luźne, dżinsowe spodnie i klasyczne, wojskowe buty.

PisanieTemat: Re: Walmart   Sob Lut 14, 2015 6:42 pm

Obdarzył Alice znudzonym spojrzeniem. - Zauważyłem. - Warknął, wstając i zarzucając torbę na ramię. Miał w zwyczaju wyżywanie się na ludziach i odbijanie na nich swoich negatywnych emocji, ale tym razem naprawdę martwił się o przyszłość grupy. Nie uda im się przetrwać, jeśli szybko nie znajdą pożywienia. Ostatnimi czasy mieli problemy z polowaniami, a mimo wszystko nie mogli odżywiać się tylko i wyłącznie mięsem. Odwrócił się do niej plecami i zabrał za przeszukiwanie kolejnych półek, tym razem po drugiej stronie. Wyjrzał zza regału, kiedy usłyszał głos sztywnego, ale i tak nie miał nawet czasu, żeby zareagować. Dziewczyna w mgnieniu oka odwróciła się i wbiła nóż prosto w głowę kreatury, która po chwili upadła na podłogę z głuchym trzaskiem.
- Nieźle, księżniczko.
- Prawie się do niej uśmiechnął. Zasługiwała na mały komplement. Naprawdę nieźle sobie poradziła, a Blaise nawet nie chciał myśleć co by było, gdyby dała się zaskoczyć. Nie miał ochoty stracić już ani jednego członka grupy, chyba że sam sobie na to zasłuży. - Sprawdzimy całość i spadamy. - Odpowiedział jej. - Nie ma sensu, jeszcze chwila i wracamy. Po prostu uważaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Walmart   Sob Lut 14, 2015 6:49 pm

Stał przy ścianie i przysłuchiwał się głosom tamtej dwójki. Najwyraźniej nie pokapowali się wciąż o jego obecności... Aż się prosiło o to, by wyjść do nich i zacząć bić im brawo. Odsunął się od ściany i skierował się do wieszaków z ubraniami, na których tak naprawdę ubrań było niewiele, ale może coś się przyda. Zgarnął jakąś parę rękawiczek. Z pewnością je przerobi i założy, by podczas władania toporkiem, nie ocierał za bardzo jego skórę, na dłuższą metę było to uciążliwe. Rękawiczki opchnął w kieszenie potarganych spodni. Sam skierował się do wyjścia z tego pomieszczenia. Wychylił głowę, by się rozejrzeć.
Pech znów został na niego zesłany. Gdy kierował się do wyjścia z marketu, jakiś czołgający się sztywny, którego nie zauważył, chwycił go za nogę. Adrien zaliczył porządną glebę wraz z towarzyszącym mu pięknym przekleństwem, które wcale już nie wypowiedział cicho. Kopnął chujstwo nogą i się obrócił na plecy, zaczął się czołgać w tył. Następnie podniósł się z ziemi i zamachnął się toporem, rozwalając czaszkę zombie.
- Co za skurwielstwo jebane w dupę ruchane chujstwo... - mruczał pod nosem niezłą wiązankę dość twórczych przekleństw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Astor



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Nóż, wakizashi, paczka zapałek, sznurek, wszystko to, co miała w podręcznej torebce - rozładowany telefon, kosmetyki, lusterko, podręczna, mała latarka, portfel, zdjęcie rodziców, paczka tabletek na ból głowy i przeziębienie, butelka wody.
Głód : 150/150
Wygląd : Długie, ciemnobrązowe włosy. 165 cm, 45 kg. koszula w kratkę, kurtka jeansowa, spodnie - czarne rurki zmodyfikowane o dużą ilość kieszeni, glany.

PisanieTemat: Re: Walmart   Sob Lut 14, 2015 6:56 pm

Nie było sensu żeby przypominała mu o tym, że nienawidzi być nazywana księżniczka. Każdy już i tak był zdenerwowany, zresztą nie chciała by znów był niemiły choć taka jego naturo i już się to tego przyzwyczaiła. Sama nie była lepsza, wieczne pyskowanie i niemiłe warknięcia - wszystko to na porządku dziennym. Po ataku, który ledwie przeżyła wolała zachować większą czujność, tak czy siak natkną się tutaj pewnie na niejednego zombie.
- Wstrętni ludzie, myślą, że jak zagarną zombie do budynku... oh przepraszam, do sklepu, to wszystko będzie fajnie i świetnie. - No i zaczęło się jej narzekanie na cały świat. - Przecież jasne jest, że ktoś inny będzie chciał tu wejść i co? Będzie musiał z tym wszystkim... - Przymknęła się nagle, bo usłyszała przekleństwo. I nie było ono wypowiedziane przez Blaise'a. Zatrzymała się gwałtownie i złapała go za ramię, nie była pewna czy także to usłyszał, ale głos innego człowieka nie zawsze wróżył coś dobrego. Mogłoby się zdawać, że spotkanie kogoś żywego to prawdziwy cud za który należałoby dziękować. Niekiedy jednak żywi byli gorsi od tych umarłych.
- Blaise ktoś tam jest. - Zniżyła głos do bardzo cichego szeptu. - I nie mówię tu o martwym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaise Storm



Wiek : 20 lat
Ekwipunek : karabin automatyczny M16A1, topór, torba na ramię, amunicja, ubrania na zmianę, scyzoryk, latarka, lornetka, kilka konserw, dwie paczki sucharów, butelka wody, paczka papierosów, zapalniczka
Głód : 150/150
Wygląd : Rozczochrane włosy, granatowa koszulka, luźne, dżinsowe spodnie i klasyczne, wojskowe buty.

PisanieTemat: Re: Walmart   Sob Lut 14, 2015 7:14 pm

Blaise i tak raczej nie miał zamiaru odpowiadać na jej przerwane, dziecinne biadolenie. Minęło sporo czasu odkąd ludzi przestali obchodzić inni i ułatwianie cudzego życia. Czy to w ogóle kiedykolwiek ich obchodziło?
Zamarł na moment, gdy Alice złapała go za ramię. On również usłyszał przekleństwo. Chwycił za karabin i szybkim krokiem, po cichu ruszył w stronę, z której dobiegał obcy głos. W stronę wyjścia ze sklepu. Wiedział, że może to być więcej niż jedna osoba, ale szczególnie go to nie obchodziło. Zresztą tak jak przeczuwał - obcy był sam. Uniósł broń i wycelował w niego lufę karabinu. Chłopak wyglądał na jego rówieśnika i z pewnością nie był przerażony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Walmart   Sob Lut 14, 2015 7:24 pm

Ostrze toporka nieźle wbiło się w czaszce zombiaka. Słyszał głos dziewczyny. Jak na złość, jego toporek porządniej utkwił w głowie sztywnego i przez moment męczył się z jego wyciągnięciem.
- Noooo daaalej. - syknął pod nosem przez zaciśnięte zęby. Moment, w którym udało mu się odzyskać jego toporek, był momentem, w którym został namierzony uśmiechającym się w jego stronę karabinkiem. Upuścił toporek z ręki i uniósł ramiona ku górze w geście, by chłopak przed nim nie strzelał. Kurwa, na cholerę wyciągał ten topór, żeby go potem upuścić... Odchrząknął i wziął się w garść.
- Nie strzelisz. Wcześniej hałasem swojego cacka zdołałeś wywlec kilkunastu zombie z pobliskich budynków. Gdy zrobisz to ponownie, na pewno się tutaj zlecą. - ludziom nie zależało na życiu obcego człowieka, stąd wolał wysnuwać racjonalne argumenty, chociaż w przypadku tego gnojka, myślał, że może mieć to w dupie, że zleci się większa ilość zombie... Skoro wcześniej nie powstrzymał się od użycia broni palnej, Adrien widział go jako nierozsądnego głupca. Kącik ust Adriena drgnął ku górze, jednakże szkoda, że dwójka nie mogła go zobaczyć, bowiem miał na nie zaciągniętą arafatkę. Czekał, aż koleś przestanie w niego mierzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Astor



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Nóż, wakizashi, paczka zapałek, sznurek, wszystko to, co miała w podręcznej torebce - rozładowany telefon, kosmetyki, lusterko, podręczna, mała latarka, portfel, zdjęcie rodziców, paczka tabletek na ból głowy i przeziębienie, butelka wody.
Głód : 150/150
Wygląd : Długie, ciemnobrązowe włosy. 165 cm, 45 kg. koszula w kratkę, kurtka jeansowa, spodnie - czarne rurki zmodyfikowane o dużą ilość kieszeni, glany.

PisanieTemat: Re: Walmart   Sob Lut 14, 2015 7:36 pm

No tak, trzeba było to sprawdzić. Niezbyt uśmiechała jej się wizja spotkania człowieka, który mógłby być lepiej uzbrojony od nich i na dodatek nie wiadomo czy miał pokojowe zamiary. Posłusznie poszła jednak za Blaise'm cały czas trzymając się za jego plecami. Był wyższy, więc spokojnie mogła się ukryć. Może dla innych wyglądało to jakby była tchórzem, miała jednak swoje powody, chyba każdy chce tutaj przeżyć, nie? Zresztą miała zawsze jakiś element zaskoczenia w zanadrzu. Blaise wycelował w nieznajomego, mogła więc spokojnie się wychylić i ocenić sytuację. W końcu stanęła obok przyglądając się całej sytuacji.
- Witam. - Mruknęła przyglądając się chłopakowi stojącemu przed nimi. Położyła dłonie na biodrach udając twardą. Słysząc jednak słowa chłopaka na temat poprzednich strzałów i chcąc nie chcąc musiała przyznać mu rację. - Masz rację. Nie strzeli. - Po czym cichutko dodała: Mam taką nadzieję.
Bo w sumie jeśli chodziło o szefa grupy to nie mogła za nic ręczyć, nie mogła być niczego pewna. Każdy w dzisiejszych, trudnych czasach był nieprzewidywalny. każdy przyzwyczaił się do zabijania i widoku krwi. I każdemu zależało tylko na jednym - na przeżyciu. Ludzkie reakcje mogły więc być zupełnie różne. Sama za siebie nie mogła ręczyć. Równie dobrze w każdej chwili mogła wyciągnąć nóż i rzucić się na chłopaka jak gdyby by był jednym z tych zdechlaków. - Co tu robisz? - Nic bardziej inteligentnego nie przychodziło jej na myśl.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaise Storm



Wiek : 20 lat
Ekwipunek : karabin automatyczny M16A1, topór, torba na ramię, amunicja, ubrania na zmianę, scyzoryk, latarka, lornetka, kilka konserw, dwie paczki sucharów, butelka wody, paczka papierosów, zapalniczka
Głód : 150/150
Wygląd : Rozczochrane włosy, granatowa koszulka, luźne, dżinsowe spodnie i klasyczne, wojskowe buty.

PisanieTemat: Re: Walmart   Nie Lut 15, 2015 9:04 am

Rzucił okiem na upuszczony przez nieznajomego topór, ale wciąż nie przestawał mierzyć do niego z karabinu. O ile w okolicy nie znajdowali się jego sojusznicy, nie stanowił dla nich żadnego problemu. Zapewne obserwował ich od jakiegoś czasu i liczył, że oczyszczą za niego sklep, a on zabierze to co przeoczą. Jego niedoczekanie.
Obcy wysunął całkiem sensowny argument. Gdyby Blaise strzelił, pod sklepem bez wątpienia pojawiłaby się horda umarlaków. Ale czy to oznacza, że tego nie zrobi? Wraz z Alice, bez problemu zdążyliby ucieć do lasu, do obozu, a ten tutaj nie doniósłby swojej potencjalnej grupie, ani nikomu innemu, że ich widział.
Alice po raz kolejny wyprowadziła go z równowagi swoim gadaniem i przez chwilę poczuł cholerną ochotę, żeby pociągnąć za spust. Nienawidził kiedy ktoś próbował za niego decydować albo mówił co jest w stanie zrobić, co zrobi, a czego nie. On tutaj dowodził. On był liderem, a nie ona. Czuł się za nią odpowiedzialny i lubił ją, ale to nie powstrzymywało go przed bezustannym wyżywaniem się na niej. Rzucił jej ukradkowe, uciszające spojrzenie. - Siedź cicho. - Warknął, nie ruszając się z miejsca. Nie miał zamiaru cackać się z obcymi, którzy w jego oczach byli tylko konkurencją jeśli chodziło o zapasy i miejsca, w których można się schronić. Każdy kogo spotykał na swojej drodze, musiał wybrać. Albo jest z nim albo przeciw niemu.
- Mamy mnóstwo amunicji i schronienie niedaleko stąd. Daj mi powód, żebym nie strzelał. - Wycedził w stronę nieznajomego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Walmart   Nie Lut 15, 2015 9:41 am

Adrien stał z uniesionymi ramionami ku górze, chłopak do niego celuje, a dziewczyna wita się z nim normalnie. Skinął jej jedynie głową w geście przywitania, uśmiechając się cały czas kącikiem ust. Niestety, ten obok był jakiś narwany i wybuchowy. Cóż, nie to było jego jedynym problemem. Najwyraźniej gościu nie miał zamiaru nie celować w niego i jeszcze kazał mu dać powód, by nie strzelał.
Adrien... Weź się w garść. Jego wzrok chwilę pobłądził po ścianach wokół, zastanawiał się nad ewentualnymi powodami przez dosłowną chwilę. Mnóstwo amunicji i schronienie niedaleko stąd?
- Nie będę odwoływać się do twojego sumienia... - zaczął i odsłonił usta. - Wierz mi lub nie, na obecną chwilę pozostawienie mnie przy życiu nie zaszkodzi ci bardziej, niż teraz, gdybyś miałbyś strzelać. Nie współpracuję z nikim, jestem tutaj sam.- dokończył, wciąż uśmiechając się arogancko. Czuł, że lekko drżał, bo kto pod wpływem takiej sytuacji nie? Już drugi raz w ten dzień był na czyimś celowniku... Ten to miał szczęście.
- Co tu robię? - powtórzył pytanie za dziewczyną, która wyraźnie była "w cieniu" faceta obok. - To co wy. Próbuję przetrwać, to chyba logiczna odpowiedź, moja droga. - odpowiedział i spoglądał oczekująco na dwójkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Astor



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Nóż, wakizashi, paczka zapałek, sznurek, wszystko to, co miała w podręcznej torebce - rozładowany telefon, kosmetyki, lusterko, podręczna, mała latarka, portfel, zdjęcie rodziców, paczka tabletek na ból głowy i przeziębienie, butelka wody.
Głód : 150/150
Wygląd : Długie, ciemnobrązowe włosy. 165 cm, 45 kg. koszula w kratkę, kurtka jeansowa, spodnie - czarne rurki zmodyfikowane o dużą ilość kieszeni, glany.

PisanieTemat: Re: Walmart   Nie Lut 15, 2015 1:34 pm

Opryskliwość szefa zaczęła ją nieco wyprowadzać z równowagi. Postanowiła zachować swoją złość na później, teraz sytuacja nieco się skomplikowała i jej wybuch mógłby pogorszyć tylko sytuację. Ta apokalipsa naprawdę nieco ją zmieniła. Wcześniej nie patrzyłaby kto do niej podskakuje: duży, mały, stary, młody - każdemu skoczyłaby do gardła nie bacząc na konsekwencje. Nie lubiła kiedy ktoś nią pomiatał, wytykał jej błędy lub był niegrzeczny. Niestety nie miała też cech przywódczych więc nie mogła zebrać własnej grupy. Cały jej charakter był ogromnie skomplikowany i nieraz sama ze sobą sobie nie radziła. Wreszcie odezwał się ten chłopak, którego spotkali przed budynkiem.
- No jasne, przetrwać, oczywiście. - Prychnęła i odwróciła głowę wpatrując się w las znajdujący się zaraz przy sklepie. W każdej sytuacji trzeba było mieć oczy dookoła głowy, a skoro Blaise jest zajęty celowaniem do tego gościa to właśnie ona musiała wypatrywać zagrożenia. - Pewnie przybyłeś tu pierwszy i pozabierałeś wszystko, po co my przyszliśmy. - Miała na myśli "Przeszukajmy jego plecak, na pewno jest tam coś ciekawego". Ale nie wypowiedziała tego na głos.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaise Storm



Wiek : 20 lat
Ekwipunek : karabin automatyczny M16A1, topór, torba na ramię, amunicja, ubrania na zmianę, scyzoryk, latarka, lornetka, kilka konserw, dwie paczki sucharów, butelka wody, paczka papierosów, zapalniczka
Głód : 150/150
Wygląd : Rozczochrane włosy, granatowa koszulka, luźne, dżinsowe spodnie i klasyczne, wojskowe buty.

PisanieTemat: Re: Walmart   Nie Lut 15, 2015 4:07 pm

Arogancki uśmieszek nieznajomego bardzo przypominał mu te, które codziennie oglądał na twarzach swoich współobozowiczów. Był zwyczajnym, zbuntowanym szczeniakiem - tak samo jak oni wszyscy. Ale mimo wszystko nie był taki sam jak oni. Nie był z nimi.
Bez wątpienia miał rację jeśli chodziło o pozbycie się go. Co by to dało? Tyle samo co pozostawienie go przy życiu - nic. To nawet nie byłby pokaz siły, mający na celu zastraszenie innych albo rozładowanie agresji. I przede wszystkim - obcy był sam. Nie wiedząc czemu, Blaise od razu podświadomie mu uwierzył.
Alice miała rację, ale tylko po części. Śledził ich, miał nadzieję, że oczyszczą teren za niego, a jego zamiarem było zabrać wszystko co uda mu się znaleźć i wiać. Sprytnie, ale tak postępują tylko tchórze. Nadal celując do niego z karabinu, Blaise zrobił trzy kroki w przód i kopnął jego plecak w bok, częściowo wysypując z niego zawartość.


Ostatnio zmieniony przez Blaise Storm dnia Nie Lut 15, 2015 4:24 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Walmart   Nie Lut 15, 2015 4:21 pm

Oskarżenie ze strony dziewczyny sprawiło, że pokręcił głową z dezaprobatą. Żaden idiota nie przedzierałby się do marketu przez główne wejście. Cóż, możliwe, że Adrien by to zrobił, ale musiałby być nieźle podchmielonym, ale taki stan byłby uciążliwy w walce ze sztywnymi. Gdy dwójka tu weszła, mogła z łatwością stwierdzić, że teren nie był oczyszczony, a to równało się z tym, że nie był tutaj przed nimi i popijał sobie z zombie herbatkę.
- Nie byłem tutaj pierwszy, czekałem, aż wy się pierwsi rzucicie na ogień. - odparł zupełnie beznamiętnie, poważniejąc. Przeniósł wzrok na chłopaka, który podszedł bliżej do niego, wciąż celując... Kurwa, łapy go już bolały od trzymania ich w górze. Cwel kopnął jego plecak. Z plecaka wysypały się dwie książki - podręcznik do pierwszej pomocy oraz "Wyprawa" autorstwa Tolkiena no i dwie taśmy klejące, które wyleciały jako pierwsze z plecaka i poturlały się nieco dalej.
- Rozumiem, że ktoś z was lubi książki Tolkiena? - rzucił pytanie z głupim uśmiechem na twarzy. Tyle przydatnych rzeczy... Łup dnia! - Przydatne w walce ze sztywnymi dopiero jak otworzysz stronę na zaklęciach Gandalfa. - dodał, obserwując chłopaka, który jakoś dziwnie tak umilkł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Astor



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Nóż, wakizashi, paczka zapałek, sznurek, wszystko to, co miała w podręcznej torebce - rozładowany telefon, kosmetyki, lusterko, podręczna, mała latarka, portfel, zdjęcie rodziców, paczka tabletek na ból głowy i przeziębienie, butelka wody.
Głód : 150/150
Wygląd : Długie, ciemnobrązowe włosy. 165 cm, 45 kg. koszula w kratkę, kurtka jeansowa, spodnie - czarne rurki zmodyfikowane o dużą ilość kieszeni, glany.

PisanieTemat: Re: Walmart   Nie Lut 15, 2015 4:33 pm

- Ah tak? My pierwsi? - Dziewczyna zaśmiała się i wbiła spojrzenie w nieznajomego. Miała rozglądać się za nadchodzącymi zombie, ale ta sytuacja jednak bardziej ją zaabsorbowała. W końcu nawet jeśli coś by się zbliżało to i tak by to usłyszeli. "Myślał, że się nami wysłuży?" - Pomyślała i dopiero teraz zdała sobie sprawę z tego, że rzeczywiście nie mógł być tam przed nimi. Musiałby ominąć wszystkie te zombie które zabili, a to było praktycznie niemożliwe.
Blaise kopnął plecak nieznajomego. Ze środka wypadły książki i dwie taśmy. Parsknęła śmiechem widząc co to były za tytuły. Od początku apokalipsy nie trzymała czegoś takiego w ręce. Pochyliła się żeby podnieść Tolkiena. Zaczęła ją obracać w rękach oglądając z każdej strony.
- Normalnie nie pogardziłabym taką książką. - Złośliwość powoli się w niej budziła, musiała szybko się odciąć od tego wszystkiego inaczej oboje - Blaise i ten nieznajomy - mogliby poczuć na własnej skórze jej prawdziwy charakter. - Ale z tego co wiesz, a raczej z tego co wszyscy wiemy nie jest normalnie. Także możesz to sobie zabrać. - Rzuciła prosto w niego tą książką. Odwróciła się na pięcie i odeszła parę kroków rozglądając się dookoła i biorąc parę głębokich wdechów. "Uspokój się, nie możesz tak się zachowywać. Bądź normalna. Na tyle ile zdołasz." - Mówiła w myślach sama do siebie. Choć niewiele jej to pomagało. Założyła ręce na piersi. Nie chciała być chamska, nie w takich trudnych czasach, nikomu to nie pomagało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Blaise Storm



Wiek : 20 lat
Ekwipunek : karabin automatyczny M16A1, topór, torba na ramię, amunicja, ubrania na zmianę, scyzoryk, latarka, lornetka, kilka konserw, dwie paczki sucharów, butelka wody, paczka papierosów, zapalniczka
Głód : 150/150
Wygląd : Rozczochrane włosy, granatowa koszulka, luźne, dżinsowe spodnie i klasyczne, wojskowe buty.

PisanieTemat: Re: Walmart   Nie Lut 15, 2015 5:12 pm

Blaise zmarszczył czoło wpatrując się w okładki książek, które wyleciały z plecaka nieznajomego. Osobiście nie marnowałby cennej przestrzeni w torbie na coś tak bezużytecznego jak książki w typie "Wyprawy", które nie są w stanie w żaden sposób pomóc w przetrwaniu.
Powoli opuścił broń, zarzucił ją na plecy i schylił się, żeby podnieść leżący nieopodal jego buta topór, który jak się domyślał, stanowił jedyną broń nieznajomego. Przyjrzał się jego spodniom i kurtce, ale nigdzie nie zauważył żadnych wypukłości, które świadczyłyby, że posiada coś jeszcze, czym ewentualnie mógłby zaatakować. Mimo wszystko miał zamiar go przeszukać. Zajrzał do jego plecaka, ale nie znajdowało się tam nic ciekawego oprócz sentymentalnych, osobistych drobiazgów, kilku zapalniczek, papierosów, pojedynczego dolara i dokumentów. Jak widać nawet on niczego tutaj nie znalazł i niepotrzebnie marnowali czas na wyprawę do Walmartu. Blaise chwycił jego dowód osobisty i po cichu przeczytał jego nazwisko. Adrien Marshall. Nieznajomy przynajmniej przestał być anonimowy. Storm na chwilę utkwił w nim spojrzenie. Sam na razie nie miał najmniejszego zamiaru się przedstawiać. Podszedł do Adriena i powierzchownie go przeszukał, znajdując jeszcze jeden, przypięty do pasa toporek. Obrócił go w ręce. - No proszę. - Mruknął, odrzucając go na bok.
Wrzucił taśmę klejącą i książkę o pierwszej pomocy z powrotem do plecaka, zasunął go i cisnął nim w stronę chłopaka.
Przeniósł wzrok na Alice, która stała kilka metrów za nim i z założonymi rękami brała głębokie wdechy, jak gdyby próbowała się uspokoić. - Co się dzieje, księżniczko? Masz okres? - Zapytał z ironicznym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Walmart   Nie Lut 15, 2015 5:33 pm

Przez moment obserwował laskę i zastanawiał się, o czym ona tak myśli. Słysząc jej parsknięcie na widok jego książek zmarszczył nieznacznie brwi. Chłopak znowu milczał. W milczeniu obdarzył książki Adriena swoim wzrokiem grozy. Wyrąbane, co o tym sobie myśleli. Na pewno nie widział mu się fakt, iż facet zabrał mu jego toporek. Uśmiechnął się mimowolnie pełen arogancji. On się prosi o poważne kuku. Skupił się wyłącznie na jego osobie, na dziewczynę jedynie zerknął, nie rozumiejąc do końca, co chciała przez takie słowa udowodnić.
W momencie, gdy mężczyzna do niego podszedł, był nierozważny. Laska odsunęła się od nich, więc na pewno nie będzie mogła zdążyć z odsieczą. Gdy tylko chłopak znalazł się odpowiednio blisko chcąc go przeszukać, Adrien od razu złapał za jego karabin, odchylając go na bok, by przypadkiem nie strzelił w Adriena, a sam zadał mu z trepa kopniaka w brzuch, przy tym wyrywając mu cacko z jego rąk. Cholerne przepychanki. Teraz to on trzymał jego karabin i celował w chłopaka.
- Nie lubię takich zabaw. - skomentował z dezaprobatą. Nie chciał rozlewu krwi, chciał tylko swój toporek. - Nie szukam kłopotów, tylko alkoholu... Chyba to ludzka rzecz, prawda? - Adrien dyplomata mode on. Wciąż celował w chłopaka, zerkając raz na jakiś czas na dziewczynę. Nie wiadomo, czy była uzbrojona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Walmart   

Powrót do góry Go down
 
Walmart
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Żywe Trupy :: Glob :: 
Atlanta
-
Skocz do: