Forum PBF na podstawie The Walking Dead.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Las na obrzeżach Atlanty

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Nancy Richardson



Wiek : 23
Ekwipunek : Oczywiście ubrania i broń, ale oprócz tego plecak w którym znajdzie się:
-dwie butelki pół litrowe z czego jedna jest pełna w 80/100;
-zapałki;
-latarkę na baterię słoneczną;
-ładowarkę do latarki;
-puszkę spaghetti;
-mapę;
-stary koc;
-paczka chipsów;
-paczka krakersów;
-leki antykoncepcyjne;
-paczka podpasek;
Głód : 130/150
Wygląd : bluza moro, biała bluzka na ramiączka, spodnie khaki, glany, rękawiczki skórzane

PisanieTemat: Re: Las na obrzeżach Atlanty   Pon Lut 23, 2015 9:51 am

Nancy jechała tym swoim małym samochodzikiem długo. Nawet bardzo. Kilka razy myślała, że będzie musiała iść na piechotę, ale na szczęście nie musiała. Niestety, szczęście nie trwało długo. Samochód szarpnął gwałtownie, wydał dźwięk podobny do sapnięcia. Stanął.
Blondynka wysiadła z auta i rozejrzała się. Znajdowała się na drodze prowadzącej przez las w stronę Atlanty. Nawet nie była jakoś daleko. Ot "rzut kamieniem". Sprawdziła jeszcze tylko auto, po czym ruszyła w drogę. Gorąc jaki panował od kilku dni wcale, a wcale nie pomagał. Szybko zachciało jej się pić. Mimo wszystko, wstrzymywała się z tym. Nie jadła też nic. Musiała poczekać jeszcze trochę, pomimo tego, że powoli czuła jak jej brzuch zaczyna wołać o żarcie.
W pewnym momencie na swoje drodze zauważyła zombiaka. Bez dolnej części sunął powoli w stronę Atlanty. Za nim zaś ciągnęły się ślady krwi i kawałki wnętrzności. Blondynka zatrzymała się. Patrzyła na niego, niby nieporuszona tym widokiem. Ale tak nie było. Czuła kłębiącą się w środku złość i uczucie ucisku, które towarzyszy wtedy kiedy wiemy, że nic nie da się już zrobić.
Ukucnęła na drodze i włożyła głowę między kolanami. Oddychała głęboko i wolno. Czuła, że jest na skraju wytrzymałości. Zbyt dużo czasu spędziła z tym mężczyzną, Billem. W tej chwili wolałaby zostać ugryziona przez bez imiennego zombiaka i najlepiej zjedzona. Irytował ją świat. Irytowała ją jej choroba. Irytowała ją ona sama.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rick Grimes
Admin


Wiek : 36
Ekwipunek : Colt Phyton, naboje, plecak z wodą i odrobiną żywności, maczeta.
Głód : 130/150
Wygląd : Czarna koszula, przetarte jeansy, terenowe buty.

PisanieTemat: Re: Las na obrzeżach Atlanty   Pon Lut 23, 2015 12:43 pm

Mężczyzna z zarzuconą torbą przez tors, szedł równym krokiem wraz ze swoim towarzyszem. Dzisiejszego dnia uzbrojony był w maczetę jak i rewolwer, bogactwo. Stróżki potu lały się od czoła wzdłuż twarzy niemiłosiernie, a to wszystko przez pieprzony upał, który trwał najlepsze od kilku dni. Rick w głębi duszy miał nadzieję, że za jakiś czas spadnie chociaż odrobina deszczu. Ochłodziłoby to trochę obecną atmosferę... Cóż, marzenia. Nie od jego silnej woli to zależało.
-Pieprzony skwar... Wolałbym iść lasem, niż asfaltem, ale wiesz, nie wiadomo co nas tam czeka. - rzucił na poczekaniu do Daryla, aby nie iść w całkowitej ciszy, która przeważnie go przytłaczała. Zadziwiającym faktem z dzisiejszej wędrówki było to, że mijali tylko pojedyncze sztuki sztywnych, co w dzisiejszych czasach było anomalią... Na drogach tego tałatajstwa więcej. Wytężał wzrok, aby zauważyć więcej szczegółów, mrużył oczy. Zdecydowanie słońce osiągało swój zenit... Zdecydowanie za jasno. Jednak po pewnym czasie przyuważył coś nietypowego... Mianowicie... Osobę? Nie był pewien. Przyśpieszył kroku, jednak nadal zachował pełną ostrożność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://walkers.forumpolish.com
Daryl Dixon
Admin


Wiek : 40
Ekwipunek : - Kusza (Stryker Strykezone 380)
- Nieduży, ale też niemały plecak
- Strzały
- Nóż myśliwski
- Poncho
Głód : 110/150

PisanieTemat: Re: Las na obrzeżach Atlanty   Pon Lut 23, 2015 4:04 pm

Po krótkim, niezadawalającym odpoczynku trzeba było znowu gdzieś iść.  Ledwo co wrócił z wcześniejszej wyprawy i znowu musiał leźć w tę i we w tę. Chociaż teraz przynajmniej zdawał sobie sprawę, że ma kogoś u boku, a nie tak jak poprzednio.
Tak samo jak Rick'owi pot lał się z czoła, a nogi uginały się po nadmiernym wysiłku. Może i nie był to dobry dzień na taki wypad, ale jedzenie było teraz priorytetem. Tym bardziej, że Daryl'owi nie został nawet okruch.

Daryl próbował uspokoić oddech i starał się znajdywać chociażby najmniejszy cień podczas maszerowania przed siebie.
- Mnie to mówisz? Już chyba wolałbym zaryzykować. - Przetarł pot z czoła. Jakby chcial to mógłby chyba nawet napoić nim całą Afrykę. - Mógłby w końcu spaść ten pieprzony deszcz. - Splunął na ziemię.
Po jakichś paru minutach szukania jakiegoś sklepu z prowiantem, obydwoje w tym samym momencie spostrzegli jakąś osóbkę w dosyć nietypowej pozycji.. Dixon również odrobinę przyśpieszył kroku. Szedł centralnie za Grimes'em. Nie chciał szarżować jak to zwykle miał w zwyczaju, bo brak pożywienia i ciągły skwar doprowadził do osłabienia jego organizmu. Jednak co jak co.. nieźle się trzymał i starał się tego nie okazywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Richardson



Wiek : 23
Ekwipunek : Oczywiście ubrania i broń, ale oprócz tego plecak w którym znajdzie się:
-dwie butelki pół litrowe z czego jedna jest pełna w 80/100;
-zapałki;
-latarkę na baterię słoneczną;
-ładowarkę do latarki;
-puszkę spaghetti;
-mapę;
-stary koc;
-paczka chipsów;
-paczka krakersów;
-leki antykoncepcyjne;
-paczka podpasek;
Głód : 130/150
Wygląd : bluza moro, biała bluzka na ramiączka, spodnie khaki, glany, rękawiczki skórzane

PisanieTemat: Re: Las na obrzeżach Atlanty   Wto Lut 24, 2015 10:47 am

Głęboki wdech, wydech, wdech i tak w kółko, kółko. W końcu jednak postanowiła wstać i ukończyć udrękę sztywnego. Uniosła się na lekko chwiejne nogi i podniosła wzrok. Wtedy zauważyła sylwetkę? A może dwie... Nie była pewna. Spojrzała na zombiaka, który zauważył teraz przybysza i zaczął w jego stronę pełznąć.
-Jestem żywa - powiedziała. Na tyle cicho, że mogli jej nie usłyszeć. Podniosła więc na wszelki wypadek ręce, po czym ruszyła w ich stronę. Z każdym krokiem, zaczynała uważać, że kojarzy skądś kolesia. Tylko skąd? - Jestem Nancy. Mam zespół Aspergera - powiedziała teraz głośniej, na tyle aby ją usłyszeli.
Stanęła w odległości dziesięciu metrów od przybyszów. Teraz była pewna, że to dwie osoby. Zauważyła, iż za pierwszą czai się druga. Zerknęła na sztywnego, który z zapałem poruszał się w ich stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rick Grimes
Admin


Wiek : 36
Ekwipunek : Colt Phyton, naboje, plecak z wodą i odrobiną żywności, maczeta.
Głód : 130/150
Wygląd : Czarna koszula, przetarte jeansy, terenowe buty.

PisanieTemat: Re: Las na obrzeżach Atlanty   Wto Lut 24, 2015 11:34 am

Asperger. Nancy. I jeszcze ten głos. Nie był do końca pewny, czy ta dziewczyna to na pewno TA dziewczna. Kiedy wstała, dość ospale, możnaby powiedziec, że rozpoznał jej sylwetkę. Ledwo, ale jednak. Kiedy miał stu procentową pewność, że Nancy należy do żywych, przyspieszył kroku. Nie widział tu żadnych sztywniaków. To dobrze... Jednak wytężył słuch. Słyszał pomrukiwanie jakiegoś brzydala... Po przebyciu kilku metrów wiedział już, skąd one dochodzą. Dał znak Darylowi, swojej prawej ręce, aby ten zestrzelił zimnego. Jego Colt był zdecydowanie za głośny, a nie chciał też rzucać się ze swoją maczetą. Stanął przed dziewczyną, w optymalnej odległości.
-Nancy. Myślałem, że wszyscy z naszej okolicy zginęli. - rzucił do niej krótko, nie za cicho, nie za głośno. Tak, aby tylko Nancy go usłyszała jak i Daryl.
-Nie jesteś ugryziona? - zapytał automatycznie. Miał już to w zwyczaju, zresztą, co się dziwić. Zależało mu na tym, aby ludzie z jego otoczenia byli, hm, bezpieczni?
-Mam grupę jak i obóz na obrzeżach Atlanty. Będziesz mogła tam się czuć bezpiecznie... Tak mi się wydaje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://walkers.forumpolish.com
Daryl Dixon
Admin


Wiek : 40
Ekwipunek : - Kusza (Stryker Strykezone 380)
- Nieduży, ale też niemały plecak
- Strzały
- Nóż myśliwski
- Poncho
Głód : 110/150

PisanieTemat: Re: Las na obrzeżach Atlanty   Wto Lut 24, 2015 7:21 pm

Z kapryśnym uśmieszkiem na twarzy podszedł do dziewuchy. Lekko się zdziwił tym, że tak prosto z mostu powiedziała im o swojej chorobie.. i tym, że zna Rick'a?
Przytaknął na prośbę swojego towarzysza, po czym chwycił za kuszę i strzelił prosto w czaszkę sztywnego. Jako, że nie chciał tracić swoich cennych strzał, podszedł do postrzelonego i wyciągnął ją z impetem wraz ze szczątkami mózgu.
- Ugh.. - Nie był to przyjemny widok. Zapach w sumie też.
Daryl odruchowo wytarł ją o swoje spodnie wykrzywiając przy tym lekko mordę i wrzucił z powrotem do pojemnika na strzały, a następnie wrócił się do Grimes'a i dziewczyny przecierając przy tym oczy z potu.
- A więc.. to Wy się znacie? - Rzucił z ciekawością w ich stronę. Jego oczy co chwile zmieniały kierunek. Raz spoglądał na Rick'a, drugi na Nancy.. a jeszcze za trzecim przyglądał się otoczeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Richardson



Wiek : 23
Ekwipunek : Oczywiście ubrania i broń, ale oprócz tego plecak w którym znajdzie się:
-dwie butelki pół litrowe z czego jedna jest pełna w 80/100;
-zapałki;
-latarkę na baterię słoneczną;
-ładowarkę do latarki;
-puszkę spaghetti;
-mapę;
-stary koc;
-paczka chipsów;
-paczka krakersów;
-leki antykoncepcyjne;
-paczka podpasek;
Głód : 130/150
Wygląd : bluza moro, biała bluzka na ramiączka, spodnie khaki, glany, rękawiczki skórzane

PisanieTemat: Re: Las na obrzeżach Atlanty   Wto Lut 24, 2015 11:10 pm

-Myślałam, że pan jest żywym trupem. Poszłam pana szukać, kiedy wszystko się uspokoiło. Spotkałam też kilku policjantów. Ale oni byli martwi - widać było, że musiała niedawno rozmawiać po kilkunastotysięcznej przerwie. Manipulowała monotonnym tonem - Nie... Bezpieczeństwo? Wątpię, aby istniało teraz. Chociaż, tata mówił, że to pojęcie względne. Pewnie ma rację - spojrzała na mężczyznę, który podszedł do nich i rozglądał się czujnie - Pan Grimes jest szeryfem w Cynthiana... To znaczy, był. A jak pańska rodzina? Moi rodzice zamknęli mnie w pokoju. Kiedy wyszłam na korytarz byli już martwi. Nie wiem co z moim bratem. Mam nadzieję, że żyje - nie wiedziała, czy powinna coś jeszcze powiedzieć. Przecież nie uczyli jej tego na zajęciach z komunikacji międzyludzkiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rick Grimes
Admin


Wiek : 36
Ekwipunek : Colt Phyton, naboje, plecak z wodą i odrobiną żywności, maczeta.
Głód : 130/150
Wygląd : Czarna koszula, przetarte jeansy, terenowe buty.

PisanieTemat: Re: Las na obrzeżach Atlanty   Sro Lut 25, 2015 10:19 am

-Daryl, tak. Znamy się. Znaczy, hm... Można tak powiedzieć. Nieraz ją widywałem bądź słyszałem o Nancy, kiedy świat był jeszcze normalny. - odpowiedział mu krótko, po czym otarł pot z czoła wierzchnią stroną dłoni. Nie miał zamiaru tutaj stać i grzać się bezsensownie na słońcu.
-Zbieramy się, jeszcze kawałek drogi przed nami. Zaraz ci wszystko opowiem, może nie szczegółowo, ale jednak. - powiedział do Nancy, lekko uśmiechając się. Nie był to może czas na uśmieszki, ale jakoś tak... Zobaczenie znajomej twarzy uniosło go duchowo. Może jeszcze nie wszystko stracone. Poprawił torbę przewieszoną przez tors i ruszył powolnym krokiem do celu. Dziewczyna ruszyła również z nimi.
- To tak... Leżałem w szpitalu, przez pewien pościg. Kiedy wybudziłem się ze śpiączki, jeżeli tak to mogę nazwać, to wszystko już trwało. Poznałem pewnego człowieka, który zdradził mi co aktualnie się dzieje i jak z tym walczyć... Spotkałem swoją rodzinę, a na tym mi w sumie zależało. Teraz jakoś leci...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://walkers.forumpolish.com
Daryl Dixon
Admin


Wiek : 40
Ekwipunek : - Kusza (Stryker Strykezone 380)
- Nieduży, ale też niemały plecak
- Strzały
- Nóż myśliwski
- Poncho
Głód : 110/150

PisanieTemat: Re: Las na obrzeżach Atlanty   Czw Lut 26, 2015 8:00 pm

Dixon jedynie wsłuchiwał się w ich rozmowę. Jako, że nie miał nic z tym wspólnego po prostu się nie wtrącał, bo nie czuł takiej potrzeby. Szedł z boku próbując jakiekolwiek siły. Miał nadzieję, że nie napotkają chordy sztywnych na miejscu, bo skończyłoby się to jedynie pocałowaniem klamki od drzwi sklepowych.
W sumie to nie ruszałoby go to jakoś bardzo, gdyby nie fakt, że brakuje im jedzenia.. a jako, że ich grupa trochę liczyła.. i że teraz właśnie doszła do nich nowa osóbka to.. wymóg prowiantu był teraz priorytetem i choćby nie wiadomo co, czy by się waliło, paliło, czy jeszcze cokolwiek innego.. nie mogli sobie pozwolić na jakikolwiek błąd.

- Jeszcze z jakieś dziesięć minut marszu i jesteśmy na miejscu. Ciekawe co tam zastaniemy.. - Rzucił beznamiętnie nie zważając na to czy im przerywa w konwersacji czy też nie.
- A tak poza tym.. - Przyspieszył trochę kroku by wyprzedzić Nancy i spotkać się z nią twarzą w twarz. - Daryl jestem. - Wyciągnął do niej rękę. Zdawał sobie sprawę, że Rick już wcześniej wspomniał jego imię, ale preferował zrobić to indywidualnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Richardson



Wiek : 23
Ekwipunek : Oczywiście ubrania i broń, ale oprócz tego plecak w którym znajdzie się:
-dwie butelki pół litrowe z czego jedna jest pełna w 80/100;
-zapałki;
-latarkę na baterię słoneczną;
-ładowarkę do latarki;
-puszkę spaghetti;
-mapę;
-stary koc;
-paczka chipsów;
-paczka krakersów;
-leki antykoncepcyjne;
-paczka podpasek;
Głód : 130/150
Wygląd : bluza moro, biała bluzka na ramiączka, spodnie khaki, glany, rękawiczki skórzane

PisanieTemat: Re: Las na obrzeżach Atlanty   Czw Lut 26, 2015 10:14 pm

-Wiem. Moja mam przecież była pielęgniarką... Rozumiem. I jak z pańską żona i synem? Żyją? - zerkała co chwila na tego kolesia z kuszą. Nie wiedziała co ma o nim sądzić. Co do pana Grimesa to jako tako ten... Wiedziała co może się spodziewać. Jakby nie patrząc mieszkali w dość małym miasteczku.
Szli w ciszy do momentu, gdy Daryl odezwał się. Zaraz po tym ruszył gwałtownie do przodu, wyminął Nancy i stanął przed nią. Oczy, ręka. Kobieta stanęła z szeroko otwartymi oczyma. Pięści zacisnęły się. Oddychaj Nancy, oddychaj. Zaczęła na głos liczyć, zamknęła oczy. Najpierw do trzech, potem siedmiu i tak dalej. Zatrzymała się dopiero przy trzynastce. Wtedy też skinęła szybko głową i ruszyła wymijając mężczyznę oraz otwierając oczy. Widać było po niej, że ma napięte mięśnie, a szczęka musiała boleśnie zacisnąć.
I pewnie mogłaby tak iść w nieskończoność przed jej nowymi towarzyszami, gdyby nie to, że... Właśnie dochodzili do stacji benzynowej. Blondynka zatrzymała i zastukała trzy razy palcem o udo. Trochę już się rozluźniła. Wyjęła maczetę w razie czego i rozejrzała się. Ruszyła w stronę drzwi.
-Chyba czysto.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rick Grimes
Admin


Wiek : 36
Ekwipunek : Colt Phyton, naboje, plecak z wodą i odrobiną żywności, maczeta.
Głód : 130/150
Wygląd : Czarna koszula, przetarte jeansy, terenowe buty.

PisanieTemat: Re: Las na obrzeżach Atlanty   Nie Mar 01, 2015 4:52 pm

-Obyśmy zastali więcej niż tylko kurz i brud... I szwendaczy. - prychnął, ot co. Był nieco zażenowany obecną sytuacją jego grupy. Zależało mu na tym, aby osoby, które należą do jego zgrupowania miały przede wszystkim co jeść, oraz pić. Zacisnął mocno pięści, nie mógł pokazywać, że jest słaby. Bo nie jest. Mentalnie był bardzo silny, jednak jego ciało mówiło dość. Szczerze powiedziawszy, był już zmęczony owym marszem, nie dość, że kiszki grały marsza, to ten jeszcze pocił się jak nie wiadomo co...

Nie odpowiedział na pytanie Nancy, lecz krótko skinął głową. Można powiedzieć, że trochę zaschło mu w gardle. Trudno. Wytrzyma jeszcze godzinę. Dopiero wtedy weźmie kilka łyków wody. Kiedy Daryl stanął naprzeciwko dziewczyny, wiedział już, że skrzydłowy popełnił błąd. Przemilczał temat.

Zmrużył oczy, kiedy spojrzał przed siebie. Dojrzał stację benzynową, tak samo jak inni. Może jednak im się poszczęściło? Nie marnując cennego czasu, przyśpieszył kroku. Chwycił maczetę, która wisiała u jego lewego boku. Wyprzedził dziewczynę, nie chcąc jej narażać, a po chwili był przy budyneczku, gdzie kiedyś można było opłacić zakup. Nie zauważył żadnych sztywnych, tym bardziej nie słyszał żadnych pomrukiwań. Kiedy otworzył drzwi, jego oczom ukazały się nie naruszone puszki z konserwami. Nie myśląc dłużej, przeszedł między półkami do owych rzeczy... Jednak kątem oka, po prawej stronie od niego, zauważył sztywnego pełznącego w jego stronę.

-Szlag by to. - syknął pod nosem i jednym, zamaszystym ruchem prawej ręki wraz z maczetą, rozwalił czaszkę szwendacza. Skrawki mózgu rozprysnęły się po okolicy, brudząc między innymi posadzkę i Ricka. - jeszcze tego mi do szczęścia brakowało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://walkers.forumpolish.com
Daryl Dixon
Admin


Wiek : 40
Ekwipunek : - Kusza (Stryker Strykezone 380)
- Nieduży, ale też niemały plecak
- Strzały
- Nóż myśliwski
- Poncho
Głód : 110/150

PisanieTemat: Re: Las na obrzeżach Atlanty   Pon Mar 02, 2015 8:37 pm

No cóż.. nie znał dziewuchy na tyle dobrze by wiedzieć, że tak na niego zareaguje. Jednak wiedział, że nie powinien na nią naciskać, bo mogłoby się to skończyć nieciekawie.
Tak więc Daryl jedynie odwrócił się o sto osiemdziesiąt stopni. Stał tak przez chwilę. Niby chciał coś powiedzieć, ale stwierdził, że lepiej sobie odpuścić, więc ruszył przed siebie.
Trzymał się za Grimes'em, nie wyhylał się. Nie chciał też niepotrzebnie stresować dziewczyny.

Kiedy zbliżali się już powoli do stacji, ten wystrzelił równie z towarzyszem. Co jak co, ale młoda nie mogła iść w takim stanie przodem. Nawet jeśli kobiety miały pierwszeństwo.
Dixon wlazł za Rick'iem do głównego lokum na stacji. Jednak tym razem nie szedł za nim, tylko skręcił w inną alejkę, bo w końcu nie mogli sobie pozwolić na marnowanie czasu, tylko na to by przeszukać to miejsce.

Nie dało się ukryć, że większość pułek było już całkowicie splądrowanie. Na szczęście Dixon'owi nawet się powodziło w poszukiwaniach.. bo w końcu kto szuka ten znajdzie.
Po paru chwilach łażenia w tę i we w tę przyuważył w rogu szafki jakieś pudełko. Wydawało się puste, ale co szkodzi sprawdzić? Mężczyzna schylił się po pudełeczko i nie zwlekając długo otworzył je. Nie dało się ukryć, że jego zawartość nieco go zadowoliła.

Dixon jeszcze przez moment chodził tak w kółko, aż w końcu stwierdził, że nie ma sensu i wrócił do przyjaciela. Bez grama zawahań pokazał mu pudełeczko pełne naboi do broni palnej.
- Nie byle znalezisko.. A ty coś masz?- Zerknął na Rick'a uwalonego we flaki sztywniaka. - Nieźle się bawisz podczas mojej nieobecności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Richardson



Wiek : 23
Ekwipunek : Oczywiście ubrania i broń, ale oprócz tego plecak w którym znajdzie się:
-dwie butelki pół litrowe z czego jedna jest pełna w 80/100;
-zapałki;
-latarkę na baterię słoneczną;
-ładowarkę do latarki;
-puszkę spaghetti;
-mapę;
-stary koc;
-paczka chipsów;
-paczka krakersów;
-leki antykoncepcyjne;
-paczka podpasek;
Głód : 130/150
Wygląd : bluza moro, biała bluzka na ramiączka, spodnie khaki, glany, rękawiczki skórzane

PisanieTemat: Re: Las na obrzeżach Atlanty   Pon Mar 02, 2015 9:25 pm

Nancy stała przed stacją benzynową. Stała tam nawet wtedy, gdy obaj panowie zniknęli za drzwiami. Rozejrzała się uważnie po okolicy. Cisza. Było to miłe uczucie, które szybko uspokoiło blondynkę. W końcu ruszyła w stronę drzwi. Przeszła przez nie i ruszyła w stronę, skąd dobiegały głosy. Spojrzała na trupa na ziemi. Zaczęła stukać palcami do trzech, do siedmiu w nogę. Patrzyła na koszulę w którą ubrany był trup. Zgniłozielona w kratę, teraz brudna. Taką samą koszulę miał jej brat, kiedy ostatni raz go widziała. Ale to nie był on. Nie miał tatuażu na dłoni.
-Czy coś znaleźliście? Wydaje mi się, że nic tutaj nie ma - spojrzała w stronę wyjścia - Może chodźmy do waszego obozu - ponownie zwróciła wzrok w kierunku mężczyzn.

/wybaczcie, ale weny brak .-.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rick Grimes
Admin


Wiek : 36
Ekwipunek : Colt Phyton, naboje, plecak z wodą i odrobiną żywności, maczeta.
Głód : 130/150
Wygląd : Czarna koszula, przetarte jeansy, terenowe buty.

PisanieTemat: Re: Las na obrzeżach Atlanty   Wto Mar 03, 2015 5:43 pm

Wyrwał maczetę z czaszki martwego już poniekąd człowieka, po czym wytarł ją o koszulę zabitego. Broń przytwierdził na jej prawowite miejsce i spojrzał na Daryla. Wręcz spod byka.

-Zajebista zabawa, polecam. Rick Grimes. - rzucił krótko w jego stronę, wycierając prawy policzek o prawy bark, gdzie krew i flaki nie zdążyły zabrudzić jego ubrania. - Te naboje, które znalazłeś... Przydadzą się. Poniekąd nie pasują do mojego Colta, ale do innych pistoletów już tak.

Na pytanie o znalezienie czegokolwiek, od razu się ożywił.
-Znalazłem pożywienie, nawet nie musiałem długo szukać. Chyba jesteśmy szczęściarzami, że znaleźliśmy tą stację. - podszedł do półki z owymi puszkami. Było ich cztery, średniej wielkości, całe pokryte kurzem. Nie myśląc dłużej, sięgnął po torbę, która było luźno przewieszona przez jego tors i rozpiął ją. Wpakował do niej wyżej wspomniane puszki, po czym zerknął kątem oka na Nancy.

-Po nas już raczej nic nie zostanie. Dobre i tyle, co znaleźliśmy. - zarzucił ponownie torbę przez ramię i odwrócił się w stronę drzwi wyjściowych ze stacji benzynowej. -Wracajmy.

Z/t dla wszystkich, ale jak chcecie, to możecie coś jeszcze odpisać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://walkers.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Las na obrzeżach Atlanty   Today at 8:00 am

Powrót do góry Go down
 
Las na obrzeżach Atlanty
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Obrzeża wydm
» Obrzeża Desperacji

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Żywe Trupy :: Glob :: 
Atlanta
-
Skocz do: