Forum PBF na podstawie The Walking Dead.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Coffee Bar

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Daryl Dixon
Admin
avatar

Wiek : 40
Ekwipunek : - Kusza (Stryker Strykezone 380)
- Nieduży, ale też niemały plecak
- Strzały
- Nóż myśliwski
- Poncho
Głód : 110/150

PisanieTemat: Coffee Bar   Sob Lut 07, 2015 8:09 pm


Niegdyś bardzo słynny bar z kawami w Atlancie. Teraz jedynie jeden z wielu opustoszałych lokali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Richardson

avatar

Wiek : 23
Ekwipunek : Oczywiście ubrania i broń, ale oprócz tego plecak w którym znajdzie się:
-dwie butelki pół litrowe z czego jedna jest pełna w 80/100;
-zapałki;
-latarkę na baterię słoneczną;
-ładowarkę do latarki;
-puszkę spaghetti;
-mapę;
-stary koc;
-paczka chipsów;
-paczka krakersów;
-leki antykoncepcyjne;
-paczka podpasek;
Głód : 130/150
Wygląd : bluza moro, biała bluzka na ramiączka, spodnie khaki, glany, rękawiczki skórzane

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Pon Lut 16, 2015 5:54 pm

Pogoda od dłuższego czasu przedstawiała się beznadziejnie. Żar, jaki panował od dłuższego czasu nie sprzyjał wcale, a wcale osobnikom żywym na tej części ziemi. I tak też było z Nancy. Młoda kobieta wyruszyła w świat w poszukiwaniu czegoś, czegokolwiek co by zabiło pragnienie w najbliższe dni. Wędrując po Atlancie, do której zresztą dotarła po tygodniowej wędrówce, natknęła się na miejsce zwane Coffie Bar. Już ze sporej odległości ujrzała trzy szwendacze, lecz co było w środku budynku, tego jeszcze nie wiedziała.
Widząc nie umarłych, którzy szwendali się po drodze, zatrzymała się. Musiała pomyśleć, jak tutaj je podejść. W prawej dłoni po chwili dzierżyła maczetę, ale nie ruszyła się z swojego miejsca. Wciąż nie widziała, co ma robić. Po chwili spojrzała na swoją broń. Metal odbijał światło dzienne. Jej wzrok ponownie przeniósł się na trójkę szwendaczy. Po chwili uniosła lekko broń i spróbowała zainteresować, chociaż jednego swoja osobą, a raczej światłem. Jeden z truposzy ruszył w jej stronę swoim swawolnym ruchem, a dwójka pozostałych dołączyła po niecałej minucie. Odległość między Nancy, a trupami powoli zaczęła się zmniejszać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Hawkins

avatar

Wiek : 45 lat
Ekwipunek : -Smith & Wesson 500 (5 kul w bębenku)
- Tomahawk
- Stara, wytarta torba sportowa z podpisem "Lynn H.", do trzymania swoich klamotów
- Paczka amunicji
- .50 kalibrowych nabojów do magnum (17 sztuk)
- Kilka par suchych, zapasowych ubrań
- Śpiwór
- Dwie puszki konserw
- Rodzinna fotografia - przedstawia Billa i jakąś kobietę z blizną.
- Litr czystej wody
- Paczka fajek + zapalniczka
Głód : 130/150
Wygląd : Czarny t-shirt z czaszką, skórzany płaszcz, wojskowe spodnie w kamuflażu "Marpat", ciężkie trepy.

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Pon Lut 16, 2015 6:18 pm

Akurat tak się złożyło, że Bill łaził wokół tej kawiarni od dłuższego czasu. Plądrował wszystko co się tylko dało w poszukiwaniu alkoholu mimo, że były to miejsca, w których wydawałoby się to niedorzeczne ale warto próbować dalej! Prędzej czy później dorwie się do jakieś butelczyny, a może znajdzie coś innego równie ciekawego? Nie ma co, trzeba było sprawdzić wszystko co się tylko da.
Zauważył trzy trupy, które w swym powolnym kroku kierowały się do jakieś kobiety. Szczerze mówiąc miał głęboko w dupie czy poradzi sobie czy nie, postanowił zagrać na bohatera. Nie mógł jednak ot tak sobie podejść do trzech sztywnych, to by było ryzykowne. A pistolet? Cóż, mógłby tutaj przyciągnąć hukiem pozostałych z okolicy albo i nie - wszystko zależy od farta. Wyciągnął ze skórzanej kabury swoje malutkie cacko - potężny Smith & Wesson 500, prawdziwa królowa wśród nabojoplujów w stylu magnum. Rozległy się po okolicy trzy głośne huki, padło dwóch sztywnych, jeden pocisk nie trafił. W dupie miał czy ten hałas ściągnie innych czy nie, taki z niego twardziel.
- Poradzisz sobie z jednym, mała?! Czy mam znowu ratować twoje duspko?! - Krzyknął do kobiety z przysłowiowym bananem na ryju.

Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Richardson

avatar

Wiek : 23
Ekwipunek : Oczywiście ubrania i broń, ale oprócz tego plecak w którym znajdzie się:
-dwie butelki pół litrowe z czego jedna jest pełna w 80/100;
-zapałki;
-latarkę na baterię słoneczną;
-ładowarkę do latarki;
-puszkę spaghetti;
-mapę;
-stary koc;
-paczka chipsów;
-paczka krakersów;
-leki antykoncepcyjne;
-paczka podpasek;
Głód : 130/150
Wygląd : bluza moro, biała bluzka na ramiączka, spodnie khaki, glany, rękawiczki skórzane

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Pon Lut 16, 2015 6:31 pm

Gdy trupy szły powoli, jej wzrok przykuło coś innego. Mężczyzna, który po chwili wyjął pistolet? Tak czy siak miał spluwę, która po chwili wypluła trzy kule. Jedna z nich trafiła w asfalt, ale pozostałe powaliły dwóch sztywnych. Nancy upuściła broń. W normalnej sytuacji pewnie by zaatakowałaby sztywniaka i go zabiła… Ale ten dźwięk. Nie lubiła hałasu, a ten który wytworzyła spluwa nie był mały. Do tego jeden za drugim.
Kobieta dawno nie słyszała wystrzałów, a więc atak był nieunikniony. Padła na kolana i zaczęła drzeć się w niebogłosy. Po chwili pięści poszły w ruch. Asfalt, głowa, asfalt. Biła siebie samoistnie w chwili szału. Gardło paliło od wrzasku, który wydobywał się z jej ust. Już nie obchodził ją sztywny, który pewnie zaraz ją ugryzie. Co prawda… Miał jeszcze do niej daleko, ale weźmy dramatyzujmy.
Huk wystrzałów oraz krzyk blondynki spowodował, że od strony baru zaczęły dochodzić niepokojące jęki mieszane z waleniem zgniłych łap o zamknięte drzwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Hawkins

avatar

Wiek : 45 lat
Ekwipunek : -Smith & Wesson 500 (5 kul w bębenku)
- Tomahawk
- Stara, wytarta torba sportowa z podpisem "Lynn H.", do trzymania swoich klamotów
- Paczka amunicji
- .50 kalibrowych nabojów do magnum (17 sztuk)
- Kilka par suchych, zapasowych ubrań
- Śpiwór
- Dwie puszki konserw
- Rodzinna fotografia - przedstawia Billa i jakąś kobietę z blizną.
- Litr czystej wody
- Paczka fajek + zapalniczka
Głód : 130/150
Wygląd : Czarny t-shirt z czaszką, skórzany płaszcz, wojskowe spodnie w kamuflażu "Marpat", ciężkie trepy.

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Pon Lut 16, 2015 7:33 pm

Boże! Co za kobieta?! Zaraz mi łeb pęknie!
Przymrużył oczy, ryj Hawkinsa wygiął się w grymasie, który zdradzał, że ma serdecznie dość jej krzyku. W dodatku ten umrzyk cały czas lazł w jej kierunku, aż szkoda, że to cholerne truchło nie reagowało na ten donośny dźwięk. Wycelował w łeb przeciwnika, pociągnął za spust - huk! Ostatni głośny dźwięk wydobył się jego broni. Pędzący pocisk przeleciał na wylot przy okazji robiąc z jego mózgu sieczkę. Zwłoki teraz grzecznie leżały i tak powinno być! Gdy tylko rozprawił się z sztywnym, ryknął do kobiety z całych sił. - Możesz przestać drzeć tego ryja?!
Rozejrzał się na boki, czujny jak jeszcze nigdy. Wzrok skierował w stronę baru, gdzie kolejni już czekali. Nie dzisiaj, w "magazynku" została już jedna kula, a przeładowywanie tego rodzaju broni było dosyć problematyczne i zajmowało sporo czasu. Musiał najpierw wyciągnąć bębenek, wysypać łuski i załadować od nowa. Tak to już jest, ta giwera miała siłę ale niestety traciła na pojemności pocisków - maksymalnie pięc sztuk. W torbie miał gdzieś paczkę z nabojami idealnymi pod ten model, niestety nie było ich zbyt wiele, nie chciał ich tutaj marnować. - I moje poszukiwania poszły się jebać. - Po głosie można było wyczuć, że zaraził się legendarną chorobą, która przybyła do kraju wraz z polską ludnością - nazywała się "kurwica". - Trzeba stąd spieprzać i to szybko. - Rzucił do kobiety, czekając aż się uspokoi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Richardson

avatar

Wiek : 23
Ekwipunek : Oczywiście ubrania i broń, ale oprócz tego plecak w którym znajdzie się:
-dwie butelki pół litrowe z czego jedna jest pełna w 80/100;
-zapałki;
-latarkę na baterię słoneczną;
-ładowarkę do latarki;
-puszkę spaghetti;
-mapę;
-stary koc;
-paczka chipsów;
-paczka krakersów;
-leki antykoncepcyjne;
-paczka podpasek;
Głód : 130/150
Wygląd : bluza moro, biała bluzka na ramiączka, spodnie khaki, glany, rękawiczki skórzane

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Pon Lut 16, 2015 7:49 pm

Kolejny huk. Dla kobiety to było za wiele.
Machnięcie głową.
Asfalt.
Krzyk wciąż wydobywał się z jej gardła, teraz nieco słabszy. Na czole kobiety pojawiły się lekkie ranki. Kolejne machnięcie, tym razem ucierpiał tez i nieco nos. Kolejne, kolejne. I coraz słabiej, ciszej. A szwendacze stały przy drzwiach i napierały na nie. Chciały jedzenia, a widocznie na zewnątrz ktoś właśnie stał się łatwym łupem.
Nancy waliła głową i pięściami w asfalt. Nie słyszała głosu mężczyzny, który stanął obok niej. W tej chwili pewnie żałowała, iż nie miała nigdzie napisane – mam Aspergera, przygnieć mnie. Zresztą, czy chciałaby żeby jakiś obcy koleś się na nią walił? Tak czy siak, aktualnie albo ją uciszy ciężar (a i tak nie wiadomo kiedy) albo sama siebie znokautuje na czas nieokreślony. Tak czy siak, aktualnie coraz słabiej krzyczała. Jej twarz była cała w rankach, nos najprawdopodobniej złamany. W końcu ucichła. Waliła jeszcze chwilę pięściami w ziemię, po czym zamarła.
Gardło ją bolało. Bardzo, nie ma co się zdziwić. Zdarte, nie będzie pewnie mogła normalnie gadać przez najbliższe kilka dni. A do tego szczypała ją cała twarz i ręce. Ach no i mięśnie ciągnęły, a o nosie lepiej nie wspominać.
Stała czworaka na tej ziemi, jak w amoku. Mijały minuty, a ból od hałasu minął. Dało się usłyszeć, jak gdzieś pęka szkło, ale to nie ruszyło Nancy. To nie był TAKI hałas. W końcu złapała swoją maczetę i stanęła na chwiejnych nogach. Patrzyła się w ziemię.
Jeśli nasz kochany gentleman w tym czasie ruszył w swoje to niech wie, że kobieta ruszyła za nim. A jeśli stoi… To niech rusza swoje dupsko, bo kobieta nie wie gdzie ma iść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Hawkins

avatar

Wiek : 45 lat
Ekwipunek : -Smith & Wesson 500 (5 kul w bębenku)
- Tomahawk
- Stara, wytarta torba sportowa z podpisem "Lynn H.", do trzymania swoich klamotów
- Paczka amunicji
- .50 kalibrowych nabojów do magnum (17 sztuk)
- Kilka par suchych, zapasowych ubrań
- Śpiwór
- Dwie puszki konserw
- Rodzinna fotografia - przedstawia Billa i jakąś kobietę z blizną.
- Litr czystej wody
- Paczka fajek + zapalniczka
Głód : 130/150
Wygląd : Czarny t-shirt z czaszką, skórzany płaszcz, wojskowe spodnie w kamuflażu "Marpat", ciężkie trepy.

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Pon Lut 16, 2015 8:00 pm

Cóż, od razu było widać, że jest nieźle pieprznięta. Tylko stary Hawkins miał takiego farta, cały czas spotykał osoby, które mają nierówno pod sufitem i do tego są to osoby młode. Przypadek? Bill tak nie sądził.
Szkło powoli się poddawało pod naporem zimnych, przegniłych łap umrzyków, którzy ślinili się wlepiając swoje puste spojrzenia w starucha i kobietę. Doskonale wiedział, że nie ma zbyt wiele czasu i musi działać szybko, zareagował pod wpływem impulsu. Podbiegł do niej szybko, aż płaszcz dramatycznie pod wpływem wiatru powoli się unosił i opadał. Nie dbał o to czy jest uzbrojona, niebezpieczna czy cokolwiek innego. Dopóki trzymał w łapie broń, był pewny siebie - ta ostatnia kula mogła być w końcu zarezerwowana dla niej w razie kłopotów. Złapał ją pod rękę, był to solidny i mocny chwyt jak to przystało na starego, barowego wyjadacza walk na pięści. Pociągnął ją za sobą, nie miał zielonego pojęcia gdzie biegnie. Najważniejsze było, by się szybko stąd oddalić i znaleźć jakiś transport przy okazji.
- Ty durna cipo! - W trakcie tego biegu, próbował nawiązać z nią konwersację, bez względu na jej poziom. - Głupia dziewucho, co jest z tobą nie tak?! - Ryknął na nią, bo i tak już było głośno. Był nieźle wkurwiony jej zachowaniem, ale w sumie to on spowodował ten hałas. Prościej jednak jest zwalić winę na innego, a samemu być z czystym sumieniem - tak działał również Hawkins.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Richardson

avatar

Wiek : 23
Ekwipunek : Oczywiście ubrania i broń, ale oprócz tego plecak w którym znajdzie się:
-dwie butelki pół litrowe z czego jedna jest pełna w 80/100;
-zapałki;
-latarkę na baterię słoneczną;
-ładowarkę do latarki;
-puszkę spaghetti;
-mapę;
-stary koc;
-paczka chipsów;
-paczka krakersów;
-leki antykoncepcyjne;
-paczka podpasek;
Głód : 130/150
Wygląd : bluza moro, biała bluzka na ramiączka, spodnie khaki, glany, rękawiczki skórzane

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Pon Lut 16, 2015 8:17 pm

Wszystko działo się tak szybko. Mężczyzna złapał ją i pociągnął w nieznane. W tym momencie Nancy wolałaby jednak zostać pożarta przez żywe trupy. Mimo to grzecznie biegła, ciągnięta przez obcego. Co jak co, ale facet miał siłę. Kobieta czuła ból, gdy ten trzymał ją za rękę tak mocno.
Gdy biegli po pustej ulicy ten zaczął znów krzyczeć. Ona nic złego nie robiła. Patrzyła tylko szeroko otwartymi oczami na jego twarz. W końcu, gdy pękła szyba drzwi baru odezwała się:
-Cipa to określenie pochwy. Pochwa nie może być głupia – jej głos. Och… Teraz dodatkowo zachrypnięty, brzmiał dla niej obco. Znów ta sama barwa monotonności. Głos jak u robota. Od razu przypomniała sobie lata dzieciństwa. Tyle dobrego dla niej zrobili rodzice, a teraz piach gryźli… W sumie to Nancy nawet nie wiedziała, czy są szwendaczami. W końcu zwłoki to zwłoki – Asperger – to była jej odpowiedź na pytanie. W tym biegu zaczęła się zastanawiać, czy mężczyzna wie, co to oznacza. Mało kto wiedział o tym rodzaju autyzmu. Teraz Nancy przypomniała sobie, jak jej rodzice szukali informacji o tym – Nie lubię hałasu.
Jeden sztywny zawisł między środkiem bary, a ulicą. Zaś drugi przeszedł pokracznie przez dziurę w drugich drzwiach.
-Co dalej szeryfie? Nie mamy żadnych nowych poszlak w tej sprawie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Hawkins

avatar

Wiek : 45 lat
Ekwipunek : -Smith & Wesson 500 (5 kul w bębenku)
- Tomahawk
- Stara, wytarta torba sportowa z podpisem "Lynn H.", do trzymania swoich klamotów
- Paczka amunicji
- .50 kalibrowych nabojów do magnum (17 sztuk)
- Kilka par suchych, zapasowych ubrań
- Śpiwór
- Dwie puszki konserw
- Rodzinna fotografia - przedstawia Billa i jakąś kobietę z blizną.
- Litr czystej wody
- Paczka fajek + zapalniczka
Głód : 130/150
Wygląd : Czarny t-shirt z czaszką, skórzany płaszcz, wojskowe spodnie w kamuflażu "Marpat", ciężkie trepy.

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Pon Lut 16, 2015 8:28 pm


Co kurwa?! - Tylko ta myśl przemknęła przez jego trochę już ograniczony umysł. Nie podobała mu się ta cała sytuacja. Z jednej strony trupy, z drugiej jakaś pieprznięta kobieta... a co do pieprzenia, to w sumie od dawna nie dymał. Nie czas na przyjemności! Trzeba działać i to szybko. Asperger? A co to do kurwy nędzy jest?! - Nie miał zielonego pojęcia o czym ona mówiła, zrozumiał tylko to, że nie lubi hałasu.
W oddali stał jakiś samochód, powgniatany tu i ówcie, bez przedniej szyby. Bill modlił się w myślach do tego tam na górze, by był sprawny i miał kluczyki w środku albo chociaż w okolicy, no i paliwo! Bo to podstawa. Właśnie to było jego celem, przyspieszył swój bieg i miał nadzieję, że ta za nim nadąży. Nie zapierniczał szybko, w końcu miał już swoje lata.
- Zaraz twoja cholerna pochwa zostanie... a z resztą nieważne! - Rzucił do niej, nerwowo machając nogami. - Jakich kurwa poszlak?! Pojebało cię? - Kto to do jasnej dupy był?! Wolał już tą całą Marshmallow, ona przynajmniej była w miarę normalniejsza od tej tutaj.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Richardson

avatar

Wiek : 23
Ekwipunek : Oczywiście ubrania i broń, ale oprócz tego plecak w którym znajdzie się:
-dwie butelki pół litrowe z czego jedna jest pełna w 80/100;
-zapałki;
-latarkę na baterię słoneczną;
-ładowarkę do latarki;
-puszkę spaghetti;
-mapę;
-stary koc;
-paczka chipsów;
-paczka krakersów;
-leki antykoncepcyjne;
-paczka podpasek;
Głód : 130/150
Wygląd : bluza moro, biała bluzka na ramiączka, spodnie khaki, glany, rękawiczki skórzane

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Pon Lut 16, 2015 8:38 pm

Biegli teraz nieco szybciej. W taki żar to nie jest zbytnio fajny sposób spędzania czasu. Mimo to, gdy tylko Nancy zobaczyła samochód przyśpieszyła. Ba! Zaczęła wyprzedzać mężczyznę. Zignorowała pierwszy krzyk mężczyzny, na drugi spojrzała na niego. Gdyby było bliżej czasu sprzed apokalipsy pewnie by zrobiła zdziwioną minę i tyle. Ale aktualnie na jej twarzy powstał delikatny grymas zdezorientowania. A potem powoli powiedziała cztery słowa.
-Nikt mnie nie jebał.
I znów patrzyła przed siebie.
W końcu dopadli auta. Przednia szyba była wybita. Kobieta spróbowała otworzyć drzwi. Zamknięte. Spojrzała na rękę mężczyzny. Spróbowała ją wyszarpać. Dopiero teraz nagle ogarnęła, że on ją trzyma. Coraz bardziej czuła, jak skóra ja pali. Bolał ją jego dotyk. Zaczęła szybciej oddychać.
-Puść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Hawkins

avatar

Wiek : 45 lat
Ekwipunek : -Smith & Wesson 500 (5 kul w bębenku)
- Tomahawk
- Stara, wytarta torba sportowa z podpisem "Lynn H.", do trzymania swoich klamotów
- Paczka amunicji
- .50 kalibrowych nabojów do magnum (17 sztuk)
- Kilka par suchych, zapasowych ubrań
- Śpiwór
- Dwie puszki konserw
- Rodzinna fotografia - przedstawia Billa i jakąś kobietę z blizną.
- Litr czystej wody
- Paczka fajek + zapalniczka
Głód : 130/150
Wygląd : Czarny t-shirt z czaszką, skórzany płaszcz, wojskowe spodnie w kamuflażu "Marpat", ciężkie trepy.

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Pon Lut 16, 2015 9:51 pm

Hawkins chyba przesadził z siłą chwytu ale to przez emocje, które uderzyły mu do tego starego łba. Gdy tylko poprosiła, wydała komendę czy jak to się tam nazywa... momentalnie puścił ją. - Wybacz. - Rzucił przez zęby, tak rzadko używał tego słowa.
Czas działać, umrzyki dzielnie napierały na drzwi, przez które już zaczynały się przedzierać. Odruchowo chwycił za swój tomahawk. W jednej ręce trzymał broń do walki wręcz, w drugiej spluwę. Lufa była całkiem długa więc w razie czego mógł jej użyć w bliskim kontakcie, a co!
- Sprawdź to pierdolone auto. Ja będę kontrolował tłum. - Uśmiechnął się krzywo, wlepił ślepia w powolnie i ociężale zbliżające się truchła, które kiedyś były normalnymi ludźmi. Ściągnął palec ze spustu swojej giwery, nie chciał by przez przypadek wytrzeliła. Mocniej ścisnął tomahawk, był gotów do ewentualnej obrony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Richardson

avatar

Wiek : 23
Ekwipunek : Oczywiście ubrania i broń, ale oprócz tego plecak w którym znajdzie się:
-dwie butelki pół litrowe z czego jedna jest pełna w 80/100;
-zapałki;
-latarkę na baterię słoneczną;
-ładowarkę do latarki;
-puszkę spaghetti;
-mapę;
-stary koc;
-paczka chipsów;
-paczka krakersów;
-leki antykoncepcyjne;
-paczka podpasek;
Głód : 130/150
Wygląd : bluza moro, biała bluzka na ramiączka, spodnie khaki, glany, rękawiczki skórzane

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Pon Lut 16, 2015 10:54 pm

Pieczenie zaczęło ustępować zaraz po tym, jak ja puścił. Kobieta słyszała jego słowa. Skrzywiła się, ale wolała już niczego nie komentować. Wdrapała się na maskę samochodu i zerknęła do środka. Pusto, nie licząc kluczyków w stacyjce. Zanim zeskoczyła z auta otworzyła jeszcze drzwi. Chwile musiała się wysilić, ale raz dwa i drzwi stały otworem. Zaraz po tym stanęła na asfalcie i... Nie wiedziała co dalej. Nigdy nie prowadziła auta. Nie wiedziała, czy żeby sprawdzić bak trzeba nacisnąć magiczny guzik. Zerknęła na zombiaki, które powoli szły w ich stronę - póki co dwóm udało się uciec z więzienia. Sięgnęła w stronę pokrywki od baku. Chwilę się mocowała, ale po chwili ta odskoczyła. Kobieta powąchała czy czuć benzyną. Ha! Opłacało się czytać o survivalu. Benzyna była. Zamknęła więc i ruszyła szybko do maski. No i pojawił się problem, bo nie mogła otworzyć ot co.
-Nie potrafię tego otworzyć. Nie mam prawa jazdy - spojrzała na mężczyznę - Auta nie mogą być złe, wkurwione.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Hawkins

avatar

Wiek : 45 lat
Ekwipunek : -Smith & Wesson 500 (5 kul w bębenku)
- Tomahawk
- Stara, wytarta torba sportowa z podpisem "Lynn H.", do trzymania swoich klamotów
- Paczka amunicji
- .50 kalibrowych nabojów do magnum (17 sztuk)
- Kilka par suchych, zapasowych ubrań
- Śpiwór
- Dwie puszki konserw
- Rodzinna fotografia - przedstawia Billa i jakąś kobietę z blizną.
- Litr czystej wody
- Paczka fajek + zapalniczka
Głód : 130/150
Wygląd : Czarny t-shirt z czaszką, skórzany płaszcz, wojskowe spodnie w kamuflażu "Marpat", ciężkie trepy.

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Wto Lut 17, 2015 7:47 pm

Umrzyki kierowały się w ich kierunku wiedzione zapachem ludzkiego mięsa. Hawkinsowi ten aromat również nie był obcy, w końcu był kanibalem, który zrobi wszystko by przeżyć. Cóż, kiedyś był ofiarą, teraz jest rzeźnikiem. Praktycznie pod niewieloma względami różnił się od sztywnych, no może tym, że nie zżerał wszystkiego co mu się po drodze napatoczy.
- Zostaw tą jebaną maskę, lepiej wsiadaj do samochodu. - Warknął do niej, po chwili dodał. - Ja umiem prowadzić, miałem pierdolone prawko jazdy. - Podbiegł do samochodu i od razu zajął miejsce kierowcy. Normalny człowiek, który przygotowuje się do odpalenia pojazdu powinien wyregulować fotel, sprawdzić lusterka oraz zapiąć pasy ale na ten moment zasady miał głęboko w dupie. - Jak ma ruszyć to ruszy. - Rzucił do niej, nerwowo przekręcając kluczyk w stacyjce i przydeptując pedał sprzęgła w opór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Richardson

avatar

Wiek : 23
Ekwipunek : Oczywiście ubrania i broń, ale oprócz tego plecak w którym znajdzie się:
-dwie butelki pół litrowe z czego jedna jest pełna w 80/100;
-zapałki;
-latarkę na baterię słoneczną;
-ładowarkę do latarki;
-puszkę spaghetti;
-mapę;
-stary koc;
-paczka chipsów;
-paczka krakersów;
-leki antykoncepcyjne;
-paczka podpasek;
Głód : 130/150
Wygląd : bluza moro, biała bluzka na ramiączka, spodnie khaki, glany, rękawiczki skórzane

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Wto Lut 17, 2015 8:09 pm

-Maska nie może się jebać. Żeby móc uprawiać seks trzeba mieć organy płciowe - powiedziała przez zaciśnięte usta. Tak czy siak zostawiła maskę w spokoju i wykonała polecenie. Zajęła szybko miejsce pasażera, uprzednio tylko zdejmując plecak z pleców. Usiadła przyciskając do siebie swoje przedmioty. Nie mogła ich stracić. Może nie miała wiele, ale zawsze to coś.
W momencie, gdy zamykała swoje drzwi auto mocno zawyło. Nancy wbiło w fotel, kiedy ruszyli z piskiem opon. Na pewno wszystkie trupy z okolicy wiedziały o ich istnieniu. Ale chcąc czy nie pomknęli po asfalcie. Samochód wydawał się sprawny o ile nie liczymy tego, że trochę ściągał na prawo. Kobieta zerkała nerwowo na wszystkie strony, tak jakby miało coś nagle na nich wyskoczyć.
-Szeryfie, zgubiliśmy trop - wystukała swoim monotonnym i ochrypniętym nieco głosem. Blondynka spojrzała w kierunku mężczyzny. Patrzyła na jego dłonie, na kierownicy - Nancy. Mam na imię Nancy. A ty? - aktualnie próbowała zapomnieć o szwendaczach za oknem. Dlatego próbowała użyć sformułowań, jakich uczyła się na zajęciach z komunikacji społecznej pod tytułem "jak poznać inną osobę". Teraz w sumie przydałyby się jej zajęcia - "jak dogadać się z wkurwionym kolesiem podczas apokalipsy zombie" - Lubisz Jamiego Commonsa?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Hawkins

avatar

Wiek : 45 lat
Ekwipunek : -Smith & Wesson 500 (5 kul w bębenku)
- Tomahawk
- Stara, wytarta torba sportowa z podpisem "Lynn H.", do trzymania swoich klamotów
- Paczka amunicji
- .50 kalibrowych nabojów do magnum (17 sztuk)
- Kilka par suchych, zapasowych ubrań
- Śpiwór
- Dwie puszki konserw
- Rodzinna fotografia - przedstawia Billa i jakąś kobietę z blizną.
- Litr czystej wody
- Paczka fajek + zapalniczka
Głód : 130/150
Wygląd : Czarny t-shirt z czaszką, skórzany płaszcz, wojskowe spodnie w kamuflażu "Marpat", ciężkie trepy.

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Wto Lut 17, 2015 8:25 pm

Ruszyli z piskiem opon, widać było wyraźnie, że Bill jeszcze nie zapomniał jak się prowadzi auto. Agresywnie zmieniał kolejno biegi w samochodzie, którym był Chevrolet Silverado, potężny pick-up. Nie miał zielonego pojęcia co za idiota pozostawił taką maszynę i to jeszcze sprawną ale szczerze mówiąc to kij mu w dupę, o ile jeszcze żyje. Na ich drodze od czasu do czasu pojawiały się jakieś pojedyncze sztuki umarlaków, które były bezlitośnie traktowane różnymi częściami pojazdu, między innymi uderzeniem otwierających się podczas jazdy drzwi.
Gdy zrobiło się odrobinę bezpieczniej zwolnił tempo jazdy. Poruszali się teraz zgodnie ze wskaźnikiem około trzydzieści kilometrów na godzinę. Bill wreszcie mógł odetchnąć i porozmawiać z tą jakże porypaną kobietą. - Bill, Bill Hawkins - Skoro ona się przedstawiła, wypadałoby również podać swoje dane. Musiał dodać swoje nazwisko, był z niego bardzo dumny, w końcu wywodził się od bardzo sympatycznego gatunku ptaków. - Jamie Commons? Nie, nie słyszałem o takim zasrańcu. - Była to absolutna prawda, kiedyś gustował w innych muzykach. Od dawna słuchał jedynie dźwięków mechanizmu swego gnata.
Wrócił pamięcią do momentu kiedy dziewczyna wypowiedziała to jedno, jedyne zdanie, które Hawkins tak dobrze zapamiętał. Wyszczerzył się swoim charakterystycznym krzywym uśmiechu. - Skoro nikt cię nie jebał to może najwyższa pora zacząć? - Roześmiał się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Richardson

avatar

Wiek : 23
Ekwipunek : Oczywiście ubrania i broń, ale oprócz tego plecak w którym znajdzie się:
-dwie butelki pół litrowe z czego jedna jest pełna w 80/100;
-zapałki;
-latarkę na baterię słoneczną;
-ładowarkę do latarki;
-puszkę spaghetti;
-mapę;
-stary koc;
-paczka chipsów;
-paczka krakersów;
-leki antykoncepcyjne;
-paczka podpasek;
Głód : 130/150
Wygląd : bluza moro, biała bluzka na ramiączka, spodnie khaki, glany, rękawiczki skórzane

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Wto Lut 17, 2015 8:39 pm

Bill... Ładne imię. Nancy kojarzyło się z chłopakiem jej nauczycielki komunikacji społecznej. Był trochę dziwny. Zawsze miał obciągnięte spodnie w dół, tak że było widać jego zwykle czerwone bokserki. Do tego miał dredy i zwykle dziwnie mówił. Nancy nie lubiła go zbytnio, bo często związywał włosy, a dziewczyna strasznie tego nienawidziła. W sumie nie wiedziała czemu. Świat jest dziwny, ale dla blondynki chyba bardziej przed apokalipsą.
-Zasraniec? - powiedziała te słowo powoli - Był to muzyk contry. Moja mam go słuchała - spojrzała za siebie. Na tylne siedzenie. Gdyby tam usiadła to by nie musiała być tak blisko Billa - Nie mam ochoty na seks - zmarszczyła brwi i spojrzała na niego - Jesteś gwałcicielem?
Nie czekając na jego odpowiedź sięgnęła do plecaka. Po chwili wyjęła butelkę czystej wody. Odkręciła zakrętkę i upiła łyka. Następnie wszystko szczelnie zamknęła i schowała wodę z powrotem do środka plecaka, który postawiła na ziemi między nogami. Po tym otworzyła skrytkę. Znalazła tam paczkę czipsów i krakersów - Mniam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Hawkins

avatar

Wiek : 45 lat
Ekwipunek : -Smith & Wesson 500 (5 kul w bębenku)
- Tomahawk
- Stara, wytarta torba sportowa z podpisem "Lynn H.", do trzymania swoich klamotów
- Paczka amunicji
- .50 kalibrowych nabojów do magnum (17 sztuk)
- Kilka par suchych, zapasowych ubrań
- Śpiwór
- Dwie puszki konserw
- Rodzinna fotografia - przedstawia Billa i jakąś kobietę z blizną.
- Litr czystej wody
- Paczka fajek + zapalniczka
Głód : 130/150
Wygląd : Czarny t-shirt z czaszką, skórzany płaszcz, wojskowe spodnie w kamuflażu "Marpat", ciężkie trepy.

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Wto Lut 17, 2015 10:32 pm

Hawkins był nerwowy, często miał chwilowe napady złości, w których przeklinał i to dużo, w sumie to cały czas używał brzydkich słów. Ścisnął łapami kierownicę, zrobił kilka wdechów i wydechów, tak po prostu. Kiedyś nawet brał jakieś piguły na te jego napady, ale to już przeszłość - ciężko takie dorwać, alkohol lepiej się w tej roli spisywał.
- Mam głęboko w dupie kim był, teraz pewnie gryzie piach. - Rzucił do niej, trochę się uspokoił. Spojrzał na nią, zmierzył ją wzrokiem dokładnie. Gwałciciel? Nie, on taki nie był mimo, że sprawiał zupełnie inne wrażenie. Co jak co ale chętnie by podymał szczerze mówiąc. - Nie, nie jestem gwałcicielem, takim wyrywam jaja - dosłownie. - Posłał jej lodowate spojrzenie, chyba nie żartował. - Co to było? To darcie mordy? Gdyby nie ja, pewnie byś już dawno stała się ich jebaną przekąską. - Rzucił do niej, nie chciał się przyznać do błędu jakim było użycie broni palnej, bo przecież po co. - Ale jesteś pojebana. - Mruknął pod nosem, ślepia kierując przed siebie, na drogę. - Masz jakieś pomysły, gdzie pojechać? Mamy w chuj paliwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Richardson

avatar

Wiek : 23
Ekwipunek : Oczywiście ubrania i broń, ale oprócz tego plecak w którym znajdzie się:
-dwie butelki pół litrowe z czego jedna jest pełna w 80/100;
-zapałki;
-latarkę na baterię słoneczną;
-ładowarkę do latarki;
-puszkę spaghetti;
-mapę;
-stary koc;
-paczka chipsów;
-paczka krakersów;
-leki antykoncepcyjne;
-paczka podpasek;
Głód : 130/150
Wygląd : bluza moro, biała bluzka na ramiączka, spodnie khaki, glany, rękawiczki skórzane

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Wto Lut 17, 2015 10:49 pm

-Po co ma jeść piach? Przecież to jest nie dobre. Jak byłam dzieckiem próbowałam - zmarszczyła delikatnie brwi. W sumie to teraz mogła już tego komentarza nie rzucać. Mimo wszystko powoli przypominała sobie lekcje. A ta o przysłowiach i przenośniach. W duszy uśmiechała się na te wspomnienia. Mimo, że dużo rzeczy było trudnych i niezrozumiałych to i tak była szczęśliwa. Miała przy sobie rodzinę. Nie wiedziała co prawda, czy ta miłość była czymś miłym i dobrym. Nigdy niebyła zakochana, jeszcze - Dłońmi je wyrywasz? Śmieszny jesteś - z jej gardła wydobył się sztuczny śmiech. Kiedyś umiała go lepiej udawać i po za tym... Mniej więcej orientowała się kiedy powinno się pośmiać. A teraz? Trudno stwierdzić. Ten koleś który siedział obok niej budził w niej mieszane uczucia. Po za tym... Ergh, wciąż nie mogła się przełamać by spojrzeć mu w oczy, a przecież one tak dużo mówią o człowieku - Asperger. Nie lubię przez niego głośnych dźwięków, nagłych zmian w życiu codziennym i tym podobnych. Dziwne, że teraz nie krzyczę. Od dawna nie widziałam żywego ducha - Odkąd rodzina zamknęła mnie w pokoju - Nie wiem. Ale uważam, że w Atlancie nie jest bezpiecznie. Zatrzymałam się tutaj, bo nie potrafię prowadzić. W taką pogodę lepiej nie podróżować. Moglibyśmy poszukać jakiegoś obozu ocalałych. Albo pojechać do mojego rodzinnego miasteczka. Jest tam mało trupów, a większość miejsc raczej niesplądrowana... Chyba, że nie chcesz ze mną długo podróżować. To w razie czego zostaw mnie na obrzeżach Atlanty. Zrozumiem. Przecież mogę być obciążeniem. Obciążeniem w sensie utrudniać podróż - spojrzała za okno. Mijali budynki i pojedyncze szwendacze - Kiedyś byłam prawie normalna. Byłam dobrym mówcą. Umiałam "porwać" tłum, jak mawiał mój tato. Nie wiem co to znaczy, ale podejrzewam że to co mówiłam było prawdziwe dla tych "tłumów". Mało kto podejrzewał mnie wtedy o to, że jestem chora. A teraz? 504 dni w samotności. Jedyne oznaki życia to znajdowane przeze mnie wskazówki gdzie iść. I tym podobne rzeczy. wybacz. Rozgadałam się - pod koniec jej głos trochę się zmienił. Był bardziej lekki chociaż wciąż zachrypnięty i momentami monotonny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Hawkins

avatar

Wiek : 45 lat
Ekwipunek : -Smith & Wesson 500 (5 kul w bębenku)
- Tomahawk
- Stara, wytarta torba sportowa z podpisem "Lynn H.", do trzymania swoich klamotów
- Paczka amunicji
- .50 kalibrowych nabojów do magnum (17 sztuk)
- Kilka par suchych, zapasowych ubrań
- Śpiwór
- Dwie puszki konserw
- Rodzinna fotografia - przedstawia Billa i jakąś kobietę z blizną.
- Litr czystej wody
- Paczka fajek + zapalniczka
Głód : 130/150
Wygląd : Czarny t-shirt z czaszką, skórzany płaszcz, wojskowe spodnie w kamuflażu "Marpat", ciężkie trepy.

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Sro Lut 18, 2015 9:31 pm

Bill jako, że nigdy nie przepadał za spokojną jazdą, musiał zadowolić się obijaniem umrzyków otwieranymi drzwiami samochodu. On był w samochodzie więc mogły go co najwyżej przysłowiowo w dupę pocałować. Po trzech, czterech sztywnych pojawiło się kilka wgnieceń ale nie przejmował się tym, mamy przecież apokalipsę. Można powiedzieć, że jechał trochę na oślep, nie znał dokładnie Atlanty, bo przecież wychowywał się w Woodbury.
To chyba był najlepszy czas żeby urządzić sobie małą pogawędkę. Jej dziwaczny ton głosu najzwyczajniej w świecie go nudził, tylko rytmiczne pukanie dłońmi w kierownicę mogło go teraz uratować. - Dłońmi, czasem wole sobie ich nie brudzić i po prostu ładuję .50 kalibrowy pocisk. - Zaraz po skończeniu tego zdania, zarechotał. Uwielbiał być brutalny wobec swoich ofiar, to go w pewien sposób nakręcało i motywowało do dalszych działań. - Jesteś naprawdę pieprznięta. Czasami mam wrażenie, że jestem jedynym człowiekiem, który nie ma żadnych jebanych problemów ze sobą. - Właściwie to miał jeden - alkoholizm, a skoro o tym mowa to poczuł suchość w gardle. Szybkim ruchem wolnej od kierownicy dłoni zgarnął ze swojej torby butelkę złocistego płynu, napoju bogów. Pociągnął z niej naprawdę porządnego łyka, Whisky wypełniła jego gardło. Trunek zmotywował go do dalszej konwersacji z Nancy. - Powiem tak: jeżeli umiesz zajebać umarlaka, możesz być przydatna, jednak jeżeli nie to... - zrobił dramatyczną pauzę w wypowiedzi, spojrzał na nią i dodał. - ... wypierdalaj. - Spojrzenie znowu utkwiło w drodze. Nawet nie czekał na jej odpowiedź, zaczął nawijać dalej, popijając od czasu do czasu z butelki. - Taa, trochę zapasów by się przydało, w szczególności alkohol, kończy się. Gdzie jest to twoje rodzinne miasteczko? Jeżeli robisz mnie w chuja, to osobiście zajebę cię jak psa. - Jego ton głosu był spokojny, aż za spokojny ale to chyba efekt uboczny Whisky.
Czyżby to był idealny czas, by opowiedzieć o swoich problemach, przeżyciach czy chuj wie co tam jeszcze? Skoro ona się przed nim otworzyła, to on postanowił zrobić to samo, zaczynając leniwie swój monolog. - Wiesz co? Jak jeszcze mieszkałem w jebanym Woodbury, wiesz przed apokalipsą, miałem siostrę. - Uśmiechnął się na samo wspomnienie. - Kawał z niej suki był, to prawie tak jak ja. Widać było, że ta baba miała jaja, nie dosłownie chociaż kto ją tam wie. - Wzruszył ramionami bezradnie. - Kochałem ją, znaczy tak jak kocha się rodzeństwo. Była młodsza ode mnie, czułem się zajebiście w roli starszego brata. Chyba wiesz o co mi chodzi, nie? - Westchnął ciężko tak jakby miał się zaraz rozpłakać ale jak powszechnie wiadomo - chłopaki nie płaczą. - Ciekawe czy jeszcze dycha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Richardson

avatar

Wiek : 23
Ekwipunek : Oczywiście ubrania i broń, ale oprócz tego plecak w którym znajdzie się:
-dwie butelki pół litrowe z czego jedna jest pełna w 80/100;
-zapałki;
-latarkę na baterię słoneczną;
-ładowarkę do latarki;
-puszkę spaghetti;
-mapę;
-stary koc;
-paczka chipsów;
-paczka krakersów;
-leki antykoncepcyjne;
-paczka podpasek;
Głód : 130/150
Wygląd : bluza moro, biała bluzka na ramiączka, spodnie khaki, glany, rękawiczki skórzane

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Sro Lut 18, 2015 9:55 pm

Nancy za każdym razem, gdy Bil walił truposzy drzwiami, podskakiwała na swoim miejscu. Nie ze względu na hałas, jaki wywoływali. Był on takim mlaśnięciem, plaśnięciem. Kobieta głównie podskakiwała bo nie podobało jej się to. To nie było bezpieczne, nawet jeśli była apokalipsa, a drogi były puste... No prawie.
-Umarl... Ekgh. Tak umiem zabijać zombie. Wolę jednak przejść obok nich lub nad nimi. Ale zabić też umiem. Mam maczetę i nóż - zignorowała poprzednie zdania. Teraz zaś spróbowała uśmiechnąć się jakkolwiek. Jej głos zaś teraz coraz bardziej zmieniał soją barwę. Raz wyżej, a raz niżej. Kombinowała, jak tutaj nie brzmieć monotonnie. Nawet z tą swoją chrypką - Cynthiana, stan Kentucky - zerknęła w jego stronę. Nie mogła spojrzeć na jego twarz, więc wzrok utkwiła na jego t-shircie. A potem sięgnął po alkohol. Blondynka czym prędzej odwróciła wzrok. Gdy woń trunku rozeszła się po kabinie samochodu, zmarszczyła nos i uchyliła nieco okno. Tylko ociupinkę. A potem słuchała. Lubiła słuchać.
A to co opowiadał Bill nie było wesołe. Było smutne, a przynajmniej tak się wydawało Nancy. Spojrzała na niego, znów nie na twarz, lecz na dłoń w której trzymał butelkę Whisky. Kobieta nie wiedziała co ma powiedzieć. Może powinna go pocieszyć. Że ta suka, którą uważał za siostrę, żyje? Jedno było pewne. Jeśli Bill uważał, że ona jest chora psychiczna to on tym bardziej. Nancy przynajmniej nie uważała psów za swoją rodzinę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Hawkins

avatar

Wiek : 45 lat
Ekwipunek : -Smith & Wesson 500 (5 kul w bębenku)
- Tomahawk
- Stara, wytarta torba sportowa z podpisem "Lynn H.", do trzymania swoich klamotów
- Paczka amunicji
- .50 kalibrowych nabojów do magnum (17 sztuk)
- Kilka par suchych, zapasowych ubrań
- Śpiwór
- Dwie puszki konserw
- Rodzinna fotografia - przedstawia Billa i jakąś kobietę z blizną.
- Litr czystej wody
- Paczka fajek + zapalniczka
Głód : 130/150
Wygląd : Czarny t-shirt z czaszką, skórzany płaszcz, wojskowe spodnie w kamuflażu "Marpat", ciężkie trepy.

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Sro Lut 18, 2015 10:14 pm

Cóż, Hawkins był specyficznym facetem, który lubił na każdym kroku prezentować, że ma co nosić w spodniach, może nie tak dosłownie. Popił ostro z butelki, właściwie to wydoił ją calutką więc nie pozostało nic innego jak tylko wyjebać puste szkło przez okno, przy odrobinie szczęścia trafi w łeb jakiegoś umarlaka. Niestety usłyszeć można było tylko trzask naczynia o coś twardego, najpewniej o asfalt.
- Cynthiana, Kentucky - Mruknął pod nosem, nie chciał się przyznać, że nie ma zielonego pojęcia, gdzie to zasrane miasteczko jest. Mógł poratować się jedynie wysłużoną już mapą, która leżała cały ten czas na desce rozdzielczej. Mówiąc językiem Hawkinsa, wyglądała jakby pies ją dopiero co wysrał. W dodatku była cała popisana, pozaznaczano na niej jakieś obszary, nie ma co, ktoś chciał spierdolić. Szybko wyszukał paluchem interesujące ich miejsce. - Najpierw tą... a potem tą. - Wymamrotał, wskazując na poszczególne drogi, którymi mieli dostać się do Cynthiany. Swoją drogą ciekawe jak tam jego grupa się trzyma. Nie ma co, po tej podróży trzeba będzie zajechać do Terminusa, pytanie tylko czy ze świeżym towarem, który w tej chwili grzał miejsce pasażera czy nie. Tak czy siak, wdepnął pedał gazu, przerzucił się na wyższy bieg i przyspieszył do całkiem sporej prędkości, chciał w miarę szybko dostać się do Cynthiany. Pick-up sprawnie opuścił Atlantę i skierował się ku najkrótszej drodze do wyżej wymienionego miasteczka.

//zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathan Frost

avatar

Wiek : 19
Ekwipunek : Plecak, 1/2 butelki wody, baton czekoladowy, dwie konserwy, zapasowe ubrania, trzy wytrychy, maczeta, nóż bojowy, toporek
Głód : 140/150
Wygląd : Granatowa koszulka na ramiączkach, czarne bojówki zwężane ku dołowi, skórzane rękawice bez palców, glany i rozpychacz w uchu

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Nie Lut 22, 2015 8:32 pm

No nie dało się ukryć, że Frost zbyt długo zwlekał z pójściem za tą bandą. Skończyło się na tym, że ich zgubił i znowu musiał błądzić sam po mieście.
Nathan przez całą drogę łażenia w tę i we w tę nucił różnorakie piosenki. Czy to z gier, czy to z bajek. Wszystko było mu już jedno.
Po jakiejś półgodzinnej przechadzce doszedł do kawiarni, do której jego nieznajomi często przychodzili za tamtych czasów. Pomyślał.. Czemu nie? Raz się w końcu żyje, tak? Także bez zastanowienia się chłopak skierował się ku frontowych drzwi baru. Lokal wyglądał trochę jakby przeszedł nie wiadomo jaką wojnę.
- Hmm.. chyba nie jestem jedynym, który tu zawitał podczas apokalipsy. - Wszędzie syf, porozrzucane przedmioty.. Czyżby jakaś bójka, czy ki chuj? Chociaż.. Nath porozglądał się bardziej. - Oł.. biała plama. Nie wnikam. - Chłopak roześmiał się pod nosem. Nie był to jakiś głośny śmiech, ale i tak przywabił sztywniaka do niego. Na szczęście.. tylko jednego, więc Nathan odruchowo wbił mu maczetę między oczy. - O, a teraz czerwona plama. Trochę jak.. kolory narodowe Polski? Ehh.. gadam sam do siebie. - Chłopak jebnął się lekko ręką w czoło, po czym usiał na wysokim stołku przy barze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien

avatar

Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Nie Lut 22, 2015 8:46 pm

Pozbył się dwójki ludzi na jakiś czas. Kto jak kto, ale Adrien był w spierdalaniu mistrzem. Ludzie na dłuższą metę zawracali mu głowę. Po czasie jednak żałował, że tak potraktował Eileen. Przecież jaźń Pianki może jej powrócić w każdej chwili, a jego wtedy przy niej nie będzie. Adrien kierował się do Coffee Baru, narzekając w myślach na cholerny gorąc, ale mimo to dzielnie chodził z kapturem na głowie, kurtce i arafatką na twarzy. Był wciąż w poszukiwaniu jedzenia jak i alkoholu. Albo papierosów. Każda ta rzecz mu się przyda. Zanim wszedł do środka budynku, rozejrzał się po okolicy, czy na zewnątrz nie kręcą się sztywni. Następnie wychylił się i zajrzał do środka. Zauważył czerwony czerep siedzący na krześle przy barze, a w całym pomieszczeniu panował wszechobecny burdel. To nie tak, że brunet oczekiwał porządku. Po prostu w pewnych momentach zauważał... Łeh, nieważne, łapały go po prostu refleksje i metafory życiowe i inne tego typu pierdoły.
Nie wchodził do środka, ale postanowił użyć swojego patentu z zabawkowym plastikowym granatem. Zdjął plecak, wyciągnął plastikowy, zabawkowy granat i rzucił go tak, by delikatnie przeturlał się przez długość baru. Ciekawe, czy ten gościu w pierwszym odruchu pomyli rzecz z prawdziwym granatem. Cóż, Adrien chciał po prostu sprawdzić, czy to w przyszłości zadziała, jeśli faktycznie będzie mieć do czynienia z nieprzyjaznymi ludźmi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathan Frost

avatar

Wiek : 19
Ekwipunek : Plecak, 1/2 butelki wody, baton czekoladowy, dwie konserwy, zapasowe ubrania, trzy wytrychy, maczeta, nóż bojowy, toporek
Głód : 140/150
Wygląd : Granatowa koszulka na ramiączkach, czarne bojówki zwężane ku dołowi, skórzane rękawice bez palców, glany i rozpychacz w uchu

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Pon Lut 23, 2015 3:37 pm

Siedział tak i siedział jakby nigdy nic. Jakby miał słuchawki i odtwarzacz MP3 to zapewne by teraz słuchał muzyki. No ale mógł sobie teraz tylko o tym pomarzyć.
W pewnym momencie coś zakłuciło ciszę w lokalu. Z początku Nathan nie ogarniał co, gdzie i jak dopóki się nie rozejrzał. W jego stronę turlała się ni to wielka, ni to mała czarna kulka. Dopiero przy starannym przypatrzeniu się zdał sobie sprawę co to tak naprawdę jest. Chociaż w pewnej części się mylił.
Reakcja chłopaka była w sumie nawet przewidziana. Ze strachu o własne życie zaczął robić przeróżne wygibasy na stołku barowym przez co przekipnął się i wylądował tyłkiem twardo na podłodze. Jako, że stwierdził, że ma już zbyt mało czasu na ucieczkę to postanowił sam sięgnąć po granat, po czym wyrzucił go jak najdalej z całej siły przez stłuczone okno.
- Kurwa ja pierdole jego mać, no! - Oddech Frosta był szybki, ale z sekundy na sekundę powoli się uspokajał. - Dlaczego to jebaństwo nie wybucha? - Nath przetarł twarz z potu. Nie dość, że ten upał na dworze to jeszcze mu kurwa adrenalina podskoczyła. - Ki chuj.. - Zaczął klnąć pod nosem. Szczerze to miał ochotę pójść za wyrzuconym granatem, ale wolał nie ryzykować, bo w końcu mógł mu jeszcze wybuchnąć pod nogami, a tego by raczej nie chciał.
Tylko teraz pozostała sprawa.. KTO KURWA!? Nathan zarzucił plecak na plecy i wziął do ręki maczetę. Miał ochotę zajebać tego kogoś tak, żeby rodzona matka go nie poznała.
Wyszedł na zewnątrz.
- TY GNOJU! - Spostrzegł już wcześniej poznanego jego ulubieńca i zmierzył go wzrokiem od góry do dołu. Gdyby miał lasery w oczach to nie wiadomo czy byłoby coś jeszcze z Adrien'a. Nawet pomimo tego, że go polubił.. bo w końcu boli go teraz cała dupa. Dziwne, że w ogóle podniósł się po tym upadku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien

avatar

Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Pon Lut 23, 2015 3:53 pm

Słysząc te rzekome różne dźwięki ze strony Nathana z łatwością mógł stwierdzić, że ten niewinny żart działał. Ledwie powstrzymywał się od śmiechu. Nie spodziewał się, że czerwonowłosy wywali granat przez okno, ale przecież zabawki mu nie było szkoda. "Dlaczego to jebaństwo nie wybucha".
- Adrien, ty mistrzu trollingu. - mruknął sam do siebie i wybuchł salwą śmiechu, której nie potrafił powstrzymać, tym samym zdradzając swoją obecność. Wychylił się i wlazł do środka, zanim ten facet wyszedł na zewnątrz w poszukiwaniu sprawcy. Od razu podniósł ręce ku górze, wciąż uśmiechając się głupkowato od ucha do ucha.
- To tylko niewinny żart, nie spinaj się tak... - powiedział. - Przynajmniej mam pewność, że zadziała, kiedy będę miał styczność z bandą groźnych i uzbrojonych frajerów. - dodał, uspokajając się nieco. Sam nie sięgał po broń. Nie sądził, by ten chciał go zajebać maczetą za taki błahy powód. Adrien też nie miał powodu, by mierzyć w niego swoją strzelbą, tym bardziej, że Czerwonowłosy Pedał mu pomógł odrobinę, kiedy miał na głowie uciążliwą Eileen. Opuścił ramiona wzdłuż ciała i zaczął obchodzić pomieszczenie, by je zwyczajnie przeszukać. I coś znalazł! Wprawdzie nie był to alkohol, ale żywność nie była zła. Przez moment ignorując obecność Nathana, wyciągnął łapy po te trzy paczki chipsów.
- Ten syf nigdy się nie przeterminuje. Chcesz? - wstał, chowając jedną paczkę do plecaka, a dwie zostawił, w tym jedną podał czerwonowłosemu. Taka drobna odpłata za wtedy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Coffee Bar   

Powrót do góry Go down
 
Coffee Bar
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Żywe Trupy :: Glob :: 
Atlanta
-
Skocz do: