Forum PBF na podstawie The Walking Dead.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Great American (supermarket)

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Daryl Dixon
Admin
avatar

Wiek : 40
Ekwipunek : - Kusza (Stryker Strykezone 380)
- Nieduży, ale też niemały plecak
- Strzały
- Nóż myśliwski
- Poncho
Głód : 110/150

PisanieTemat: Great American (supermarket)   Sob Lut 07, 2015 8:12 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daryl Dixon
Admin
avatar

Wiek : 40
Ekwipunek : - Kusza (Stryker Strykezone 380)
- Nieduży, ale też niemały plecak
- Strzały
- Nóż myśliwski
- Poncho
Głód : 110/150

PisanieTemat: Re: Great American (supermarket)   Pon Lut 09, 2015 8:01 pm

Jako, że zapasy grupy z dnia na dzień coraz bardziej malały to Daryl zgłosił się na niemałą "przechadzkę" do supermarketu. Ledwo co udało mu się namówić Rick'a na ten samotny wypad, gdyż jak to przywódca stada bał się o życie swoich.. podopiecznych? Na szczęście Dixon był jednym z tych bardziej rozgarniętych i zaufanych wśród towarzystwie. Tym bardziej, że był wyszkolonym myśliwym i wiedział jak się zachować w danej sytuacji.

Tak więc nie czekając długo, Daryl złapał za swój plecak, spakował parę niezbędnych rzeczy, po czym zawiesił na plecy wraz z kuszą, która służy mu od dawien dawna. Jako, że nie chciał nastać nocy to wyruszył wczesnym rankiem. Great American nie znajdował się jakoś wielce daleko, więc żaden pojazd nie był nadwyraz potrzebny. Byłoby to tylko zbędne marnowanie paliwa, które w nastałych czasach było wręcz rarytasem.

Mężczyzna szedł dość żwawym krokiem i dotarł na miejsce gdzieś w ciągu godziny, więc miał sporo czasu na plądrowanie sklepu. O ile w ogóle było co do splądrowania.
Daryl z początku tylko patrzał przez okna próbując wypatrzeć jakieś żywe umarlaki. Nawet postukał parę razy w szyby na wszelki wypadek i odczekał parę minut. Nic. Tym razem pierdzielnął mocniej, tak że szkło potrzaskało się na małe kawałeczki, co najwyraźniej rozbudziło buszujące tam zombie. Dixon wyjrzał ostrożnie przez wybite okno i spostrzegł póki co pięć szwędaczy.. podkreślając oczywiście póki co. Choć zawsze mogło być gorzej.
- Psia dupa. - Mężczyzna splunął na ziemię. Może i był uzbrojony, ale to było chyba za dużo jak na jego samego.. ale nie miał zamiaru się jeszcze poddawać. O nie.. nie tego uczył go jego starszy braciszek. Jednak na razie usiadł na asfalcie, zaledwie parę metrów od wejścia do supermarketu i zaczął obmyślać plan. Kto wie? Może spotka kogoś chętnego na oczyszczenie terenu? W sumie to mógłby być z tego dobry układ. Dodając, że skoro w środku są sztywni to może jeszcze zostało choć odrobinę żywności, która możnaby było się podzielić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien

avatar

Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Great American (supermarket)   Pon Lut 09, 2015 8:17 pm

W tak piękny, ciepły dzionek, Adrien z partyzanta wyruszył w stronę sklepu. Zaczaił się od tyłu, sprawdzając najpierw okolicę przed marketem. Do jego uszu doleciał dźwięk roztrzaskanego szkła... Ki diabeł? Zombie targnął się na nieszczęsne życie szyby, czy może był tu ktoś żywy? Adrien uważał, że tym diabelnym umarlakom czasem coś zwyczajnie może odpieprzyć. Miał na sobie arafatkę zakrywającą jego twarz, a na sobie kaptur, a z jego czoła skapywał pot. Zaczął powoli zakradać się przy ścianie, docierając do jednej z szyb, wyjrzał zza nią i ujrzał pięciu szwendaczy. Mruknął pod nosem coś niezrozumiałego i skierował się dalej. Wychylił się zza rogu i spojrzał kogoś siedzącego na asfalcie przed sklepem. Uśmiechnął się pod nosem. Wychylił całkiem swoje oblicze i skierował się w stronę wejścia marketu, stanął w progu sklepu.
- Chodźcie, gnidy! - krzyknął po czym pobiegł w stronę nieznajomego wcześniej dumającego na środku asfaltu. Sam całej roboty nie będzie odwalać, a najwyżej, jak ten stchórzy, to sam się ulotni stąd czym prędzej. Sięgnął po swój lekki toporek, ściskając go mocno.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daryl Dixon
Admin
avatar

Wiek : 40
Ekwipunek : - Kusza (Stryker Strykezone 380)
- Nieduży, ale też niemały plecak
- Strzały
- Nóż myśliwski
- Poncho
Głód : 110/150

PisanieTemat: Re: Great American (supermarket)   Pon Lut 09, 2015 9:53 pm

No tak, typowe. Jak próbował skupić się na obmyślaniu planu to zawsze.. no prawie zawsze, musiał wpieprzyć się ktoś nieproszony. Chociaż pomimo faktu przerwania Daryl'owego rozmyślania, mężczyzna bądź co bądź ucieszył się na widok gówniarza. Była to szansa na pozbycie się ożywieńców ze środka. Szkoda tylko, że nie ostrzegł go wcześniej przed tym całym zamachem. Niby spostrzegł go już wcześniej, ale skąd miał niby wiedzieć, że młodzieniec rozpocznie "bójkę"? No ale niech mu będzie. Na szczęście Dixon miał szybki czas reakcji i wstał prędko na równe nogi łapiąc przy tym za swój nóż myśliwski. Kusza w tym wypadku by mu raczej nie pomogła.

Niedługo potem ze sklepowych drzwi zaczęły wypełzać pojedynczo sztywniaki, więc Dixon ruszył w ich stronę by zaraz dziabnąć jednego z nich prosto w czaszkę. Nie było to zbyt przyjemne, ale jednak było to teraz na porządku dziennym, więc trzeba było się do tego przyzwyczaić.
Mężczyzna wyciągnął żwawo ostrze z głowy szwędacza i zadźgał kolejne dwa. Następnie rozejrzał się w około i spostrzegł, że na ziemi leży już inna para zabita przez chłopaka. Teraz gdy miał chwilę spokoju, a teren wydawał się czysty to mógł bardziej się mu przyjrzeć. Na pierwszy rzut oka już było widać, że z niego zbuntowany nastolatek.
- Nie za zimno Ci? - Przyglądał się mu jeszcze przez chwilę, po czym skierował wzrok na wejście do Great American. - Dzięki.. za ostrzeżnie. - Rzucił pogardliwy wzrok w jego stronę i uśmiechnął się nieco.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien

avatar

Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Great American (supermarket)   Pon Lut 09, 2015 10:06 pm

Adrien, dziecko alternatywy, niestety bez żelu na włosach, uporał się z dwoma szwendaczami, rozłupując im czaszki swoim toporkiem. Po kilkudziesięciu czy setki razach przestało być to nawet problemem. Dawno przestał snuć wnioski o tym, że te martwe istoty były kiedyś ludźmi i posiadały uczucia. O tyle dobrze, że nieznajomy postanowił przyłączyć się do tej spontanicznej akcji. Gdy było po wszystkim, usatysfakcjonowany z szyderczym uśmiechem na twarzy - czego nie było widać przez arafatkę - spojrzał na nieznajomego.
- A co, chcesz wykazać się romantyzmem i okryć mnie swoją kurteczką? - rzucił beznamiętnie, najwyraźniej zapominając dawno o szacunku do starszych. Zresztą... Czymże jest szacunek w tak okrutnych czasach? Ci, którzy żyli, dawno o tym pozapominali.
- Nie ma sprawy. - odpowiedział krótko i sam spojrzał na sklep. - Lubię zaskakiwać ludzi, wiesz... Jeszcze tych żyjących. A adrenalina sprawia, że czujesz, że żyjesz. - rzucił luźno. Rzadko miał okazję z kimś porozmawiać, toteż nie oszczędzał języka. Obserwował uważnie nieznajomego i czekał, kiedy ten ruszy do sklepu. To nie tak, że się bał iść pierwszy. Po prostu bał się dostać strzałą w plecy. Nikomu nie można było ufać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daryl Dixon
Admin
avatar

Wiek : 40
Ekwipunek : - Kusza (Stryker Strykezone 380)
- Nieduży, ale też niemały plecak
- Strzały
- Nóż myśliwski
- Poncho
Głód : 110/150

PisanieTemat: Re: Great American (supermarket)   Wto Lut 10, 2015 1:31 pm

Daryl nie zwlekając dłużej schował nóż wycierając go wcześniej o ubrania leżącego na ziemi truchła, a następnie pochwycił za naładowaną kuszę i ruszył w stronę frontowych drzwi sklepowych. Nie oznaczało to jednak, że nie miał chłopaka na uwadze. Był młody, więc niewiadomo co mogłoby mu strzelić do łba, gdy ten będzie odwrócony do niego plecami. Wbrew pozorom on też nie chciał skończyć z toporkiem pomiędzy łopatkami, czy nawet i w głowie.
Chamskie odzywki gówniarza przemilczał.

Przekraczając próg supermarketu, mężczyzna zerknął jeszcze kątem oka na Adrien'a, po czym zwrócił się ponownie na półki sklepowe. Lokum wydawało się czyste. Żadnych szemrań czy warkotu ożywieńców. Najwyraźniej była ich tylko piątka. Chociaż jak to zawsze jest w filmach.. na zapleczu kryje się conajmniej jeden, który skoczy w ich stronę, gdy Ci stwierdzą, że jest bezpiecznie.
- Jesteś sam? Czy masz gdzieś grupę ocalałych w okolicy? Nie wyglądasz.. ale warto zapytać. - Wszedł głębiej do sklepu próbując znaleźć dział z pożywieniem.
- Niech to szlag. - Jedynie co pozostało to z tuzin napojów w puszkach i dziesięć w butelkach. Całe żarcie wyszło. Zombie sobie nie oszczędzało. - No cóż.. zawsze coś. - Zerknął na chłopaka i dodał. - To jak robimy? Czego potrzebujesz i w jakich ilościach? - Zawiesił broń na plecy i wsadził ręcę do kieszeni obserwując uważnie nowo poznanego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien

avatar

Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Great American (supermarket)   Wto Lut 10, 2015 2:22 pm

Nieznajomy przemilczał... A więc nie był rozmowny, szkoda. Nie przejął się tym za bardzo. Ruszył za nieznajomym. Nie miał oczywiście złych zamiarów. Domyślał się również, że ten naprzeciwko niego zachowywał cały czas czujność. Zdawał się być bardzo doświadczony, nie tylko w samym wybijaniu zombie. Chłopak cały czas go lustrował.
Wszedł do marketu i rozejrzał się. Faktycznie, pusto. Również zaczął przeszukiwać regały razem z nieznajomym.
- Nah, sam. - odpowiedział. - Więc słusznie zasugerowałeś się wyglądem. - dodał beznamiętnie, choć może to było zbędne. Westchnął cicho, widząc, jak mało miał do zaoferowania sklep.
- Niech to szlag... - powiedział w tym samym momencie, co jego nowo poznany tymczasowy towarzysz, a potem zaśmiał się cicho. Tak, takie zbiegi okoliczności były zawsze śmieszne. W dłoni wciąż trzymał swój toporek. Zawiesił swój wzrok na mężczyźnie. - Potrzebuję niewiele. Dwa napoje, w puszkach. Domyślam się, że ty należysz do jakiejś grupy, tak? Więc tobie bardziej się przydadzą. - powiedział spokojnie, po czym schował swój toporek, zrzucił plecak i schował do niego dwa napoje. Gdy to zrobił, wrzucił plecak z powrotem na plecy. Nawet nie czekał na żadne propozycje związane z podziałem tych zdobyczy, uznał, że poszedł z nim na ugodę i na pewno nieznajomy nie będzie miał nic przeciwko, jeśli już swoją należność weźmie.
- Ile was jest w tej grupie? - zadał zaraz pytanie. To nie tak, że był ciekawy. Po prostu brakowało mu rozmowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daryl Dixon
Admin
avatar

Wiek : 40
Ekwipunek : - Kusza (Stryker Strykezone 380)
- Nieduży, ale też niemały plecak
- Strzały
- Nóż myśliwski
- Poncho
Głód : 110/150

PisanieTemat: Re: Great American (supermarket)   Wto Lut 10, 2015 8:11 pm

Szczerze mówiąc to mężczyzna nie spodziewał się, że chłopak będzie taki hojny odnośnie podziału znalezionego picia. Myślał, że weźmie więcej. Przynajmniej połowę. W sumie to sobie nawet zasłużył. Gdyby nie on to nie wiadomo czy w ogóle by coś stąd wydobył. Równie cała wyprawa mogłaby się skończyć porażką i zmarnowaniem czasu. Choć w sumie i tak poniekąd taka była, gdyż w grupie było teraz większe zapotrzebowanie na jedzenie. Ludzie bez prowiantu stawali się słabsi, wolniejsi i takie tam co sprawiało, że ucieczka przed zombie stawała się trudniejsza i często kończyła się ugryzieniem, co też z kolei prowadziło do śmierci. No chyba, że udało się wcześnie zainterweniować w sposób trochę drastyczny, ale pomocny. W przypadku Hershel'a pomogło. Może i stracił nogę.. ale przynajmniej przeżył.

- Jest to liczba zmienna. Raz ktoś zginie, raz ktoś dojdzie.. ale powiem, że około dwudziestu. - Dixon zaczął pakować po kolei do torby znalezione butelki i puszki.. zostawiając przy tym trzy butle dla szczeniaka. - Bierz jeszcze te.. należą Ci się i też nie wiemy co przyniosą najbliższe dni. - Trzeba było też brać pod uwagę skwar, który teraz panował, przez który co chwilę chciało się pić, a woda znikała tak szybko jak się pojawiała.. więc jakby teraz popatrzeć z tej strony nie tylko żarcie było na pierwszym miejscu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien

avatar

Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Great American (supermarket)   Wto Lut 10, 2015 8:31 pm

W każdym razie na pewno ten wypad do sklepu nie będzie jego jedynym tego dnia. Przeszukuje wszystko, co jest tylko możliwe do przeszukania. Jeśli w okolicy znajduje się mało szwendaczy, wtedy bezproblemowo ich wytłucze. Oczywiście nie twierdził, że przydarzy mu się znowu szczęście tego dnia i znajdzie cokolwiek... Możliwe, że podświadomie wierzył w karmę i w to, że los jakimś cudem spłaci mu jego dobroć. Chociaż, gdyby miał się nad tym głębiej zastanowić, to karma to ściema, tak samo jak bożki.
Adrien zmierzył go dziwnym spojrzeniem, gdy ten zostawił mu trzy butelki. Sięgnął i po nie. Cóż, dziwne, na jego miejscu skorzystałby z dobroci Adriena.
- Całkiem sporo w takim razie. Pewnie i tak się rozjebie.- skwitował beznamiętnie. - Jak każda grupa zresztą. Nie wróżę wam świetlanej przyszłości, ale wiem, nie obchodzi cię to. Mnie w sumie też nie. - dodał swój już całkiem zbędny komentarz. - Stacjonujecie niedaleko? - spytał, spoglądając na boki, sprawdzając ponownie, czy coś się nie czai na nich. Mógłby się spytać o ich lokalizację, ale cóż, mniemał, że pewnie mu na tyle nie ufa, by mu podawać takie informacje.
- A tak w ogóle, to Adrien jestem. - rzucił w stronę nieznajomego i wyszedł zza jednego regału, by podać nieznajomemu rękę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daryl Dixon
Admin
avatar

Wiek : 40
Ekwipunek : - Kusza (Stryker Strykezone 380)
- Nieduży, ale też niemały plecak
- Strzały
- Nóż myśliwski
- Poncho
Głód : 110/150

PisanieTemat: Re: Great American (supermarket)   Czw Lut 12, 2015 1:11 pm

Na pytanie o położeniu jego grupy uniósł jedną z brwi do góry i tylko zmierzył go wzrokiem. Daryl już swoje przeszedł. W końcu ma już czterdziestke na karku, więc można uznać, że wie co to życie. Szczególnie, że jego dzieciństwo nie należało do najłatwiejszych. Jedynie jakie oparcie miał wśród swojej rodziny to od brata, gdyż matka zginęła w pożarze, a ojciec wolał tylko chlać wódę.. no i od czasu do czasu powyżywać się na najmłodszym z rodzeństwa, czyli Daryl'u. Chociaż w sumie sam Merle nie należał do tych perfekcyjnych braci, ale dało się takowo żyć i jakaś tam więź pomiędzy nimi się wytworzyła, więc nie polecam stawać pomiędzy ich dwójką. No ale wracając do tematu poprzedniego, Dixon nie miał zamiaru dzielić się takimi informacji z młodym. Może i nie wyglądał na groźnego, ale przezorny zawsze ubezpieczony. Zawsze mógł też kłamać o tym, że jest samotny. Równie dobrze, gdzieś nieopodal mogła czekać jego zgraja koleżków z dosyć nieprzyjemnymi planami wobec Daryl'a, a nawet i jego grupy.

- Sorry młody, ale to już nie Twój interes. - Zarzucił pełny plecak na plecy. Miał skrytą nadzieję, że dojdzie cały i nie napotka grupy zombie przed którą będzie musiał spierdalać z tym dosyć ciężkim bagażem. Mogłoby to się również skończyć utratą zapasów. - A czy się rozjebie czy nie.. to już nasz problem. - Przerwał na chwilę, po czym dodał z już wyciągniętą w jego stronę ręką. - A ja Daryl. - Uścisnął mu dłoń i jeszcze dorzucił. - Nie miej mi za złe, ale chyba będziemy się musieli pożegnać. - Podniósł jeden z kącików ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien

avatar

Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Great American (supermarket)   Czw Lut 12, 2015 4:05 pm

Westchnął pierw cicho, a potem zaśmiał się cicho pod nosem. No cóż, spodziewał się takiej odpowiedzi. Nieznajomy przynajmniej chciał wyjawić swoje imię. No o tyle dobrze. Kolejne słowa mężczyzny również przemilczał. To nie była jego sprawa, ale bez komentarza z jego strony nie mógł się obejść. Sam zaczął powoli przygotowywać się do wyjścia. Nie zamierzał tutaj sterczeć tak długo i czekać, by ewentualnie przywiało jakąś kolejną, nieproszoną grupę sztywnych.
- Cóż, Daryl, mam nadzieje, że się kiedyś spotkamy. Żywi. - dodał na koniec, nakładając nacisk na ostatnie słowo. - Żegnaj. - rzucił po czym wyszedł z marketu i ruszył w danym kierunku. Miał zamiar wciąż szukać pożywienia.

zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ethan Welsh

avatar

Wiek : 14
Ekwipunek : - Tanto,
- 2 noże do rzucania,
- 2 czekolady,
- butelka z wodą,
- bandaż,
- uniwersalny scyzoryk,
- srebrna taśma,
- 2 nowe baterie
Głód : 150/150

PisanieTemat: Re: Great American (supermarket)   Pią Lut 13, 2015 1:11 pm

Siedział tam właściwie od dłuższego czasu, będąc oczami i uszami Ricka na Daryla, dbając o bezpieczeństwo nie tylko jego, ale i również całej grupy. Tym bardziej, kiedy ten spotkał jakiegoś tajemniczego młodzieńca, a jak wiadomo - nikomu nie można ufać. Ale jak właściwie znalazł się tam Ethan? Odpowiedź jest bardzo prosta: śledził swojego kolegę z grupy, a że wychował się w tym mieście, to i znał kilka mało uczęszczanych miejsc, co pozwoliło mu zostać niewykrytym. Nie musiał się też zbytnio starać ukrywać, bo doskonale wiedział, gdzie zamierza iść nasz rambo. Dzieciak wyłonił się zza rogu jednego z regałów, do spodni miał przypięty pasek z przymocowanym, japońskim sztyletem, bez którego czułby się jak bez ręki.
- Poszedł gdzieś w stronę sklepu wojskowego. Rick prosił mnie, żebym sprawdził czy wszystko w porządku. - rzekł szybko do mężczyzny, aby ten z odruchu nie potraktował go jak szwędacza i nie odstrzelił na powitanie. Dzieciak ściągnął z siebie niewielki plecak, w którym ciężko byłoby coś jeszcze pomieścić.
- Nie ma sensu żebyś to nosił sam, pomogę ci. Znalazłeś coś ciekawego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Daryl Dixon
Admin
avatar

Wiek : 40
Ekwipunek : - Kusza (Stryker Strykezone 380)
- Nieduży, ale też niemały plecak
- Strzały
- Nóż myśliwski
- Poncho
Głód : 110/150

PisanieTemat: Re: Great American (supermarket)   Pią Lut 13, 2015 5:10 pm

- No ja też mam taką nadzieję. - Westchnął cicho i beznamiętnie. Niedługo po tym chłopak zniknął mu z zasięgu wzroku gdzieś za regałami. W sumie to nawet pomimo tak krótkiego pobytu z nim już go polubił. Może i był dosyć chamski na swój sposób, ale nie dało się ukryć, że Daryl też taki był i nie należał do potulnych baranków. A jak się go wyprowadziło z równowagi to już totalna mogiła.

Chodził tak jeszcze przez chwilę między regałami z nadzieją, że znajdzie coś przydatnego. Jednak się przeliczył. Ku jego zdziwieniu zza półki sklepowej wyskoczyła mu znajoma twarz. No tego to się nie spodziewał.
- Świetnie.. chociaż bardziej martwiłbym się o Ciebie. - Rzucił w jego stronę jakby nigdy nic. Może i zezłościł się trochę na Rick'a, bo w końcu mógł narazić chłopaka na niebezpieczeństwo. Jednak nie tylko to było powodem jego naburmuszenia. Bardziej fakt, że nie wykrył chłopaka na skradaniu się. W końcu nie od tego ma się swój tytuł wytrawnego myśliwego. Także podcięło to trochę Dixon'owi skrzydła. No ale trudno. Młody był dobry i trzeba było mu to przyznać.
- Yhm.. dziesięć puszek i siedem butelek picia. Oby starczyło na dłuższy czas. - Wrzucił do jego plecaka z pięć puszek. Resztę postanowił nieść sam. - Wątpię, żeby Ci się więcej zmieściło. Powinieneś znaleźć większą torbę. - A co mu tam. Dał mu jeszcze dwie butle do rąk. Jak już tu jest to niech się do czegoś przyda.
- Dobra, wracajmy do obozu. Chyba będę musial pogadać z Rick'iem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ethan Welsh

avatar

Wiek : 14
Ekwipunek : - Tanto,
- 2 noże do rzucania,
- 2 czekolady,
- butelka z wodą,
- bandaż,
- uniwersalny scyzoryk,
- srebrna taśma,
- 2 nowe baterie
Głód : 150/150

PisanieTemat: Re: Great American (supermarket)   Pią Lut 13, 2015 8:45 pm

Zauważył zaskoczenie na twarzy Dixona, co poniekąd go ucieszyło. W końcu był to dla młodego wielki sukces, że mężczyzna nie zdołał go wykryć. Z drugiej jednak strony miał wrażenie, że Daryl nie cieszy się na jego widok, a przecież... zawsze mógł spotkać kogoś gorszego, ewentualnie żywego trupa.
- Już nieraz się wymykałem i jeszcze nigdy mi się nic nie przytrafiło. Znam parę przejść, ale... nie wiem czy ty się przez nie przeciśniesz. - otworzył swój niewielki plecak, którego masa zwiększała się z każdą wrzuconą puszką. Trzymanie tego bagażu przy piątej porcji żywnościowej sprawiało mu już pewne problemy, o mało mu ręka nie wysiadła. Na szczęście szybko mu ulżyło, kiedy tylko przerzucił plecak na swoje miejsce.
- Łooo, nie spodziewałem się, że jeszcze coś tu znajdziemy! A raczej znajdziesz, ja jestem tylko twoimi uszami i oczami... Trochę jak Robin. - złapał jeszcze dwie butelki, zaś dobry humor go nie opuszczał. Był niezwykle pozytywnym dzieciakiem jak na czasy, w których przyszło mu żyć. Czasem jednak miewał gorsze dni - jak każdy inny człowiek. Wyjrzał zza drzwi budynku obserwując okolicę, gdzie w oddali pomrukiwały pojedyncze szwędy.
- O czym chcesz z nim rozmawiać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar


PisanieTemat: Re: Great American (supermarket)   Sob Lut 21, 2015 9:43 pm

Daryl opowiedział Ethanowi, o czym będzie chciał porozmawiać z Rickiem. Wkrótce po tym, ulotnili się z supermarketu, ponieważ szwendaczy pojawiało się coraz więcej. Co jak co, ale ludzki zapach jak i głosy robią swoje.

Droga do obozu przebiegała spokojnie i bez komplikacji. Po dłuższym okresie czasu dotarli oni do "macierzy", gdzie czekała na nich grupa.




z/t dla obojga
Zapraszam tutaj: http://walkers.forumpolish.com/t86-miejsce-biwakowe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Great American (supermarket)   

Powrót do góry Go down
 
Great American (supermarket)
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Żywe Trupy :: Glob :: 
Atlanta
-
Skocz do: