Forum PBF na podstawie The Walking Dead.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Tereny mieszkalne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Rick Grimes
Admin
avatar

Wiek : 36
Ekwipunek : Colt Phyton, naboje, plecak z wodą i odrobiną żywności, maczeta.
Głód : 130/150
Wygląd : Czarna koszula, przetarte jeansy, terenowe buty.

PisanieTemat: Tereny mieszkalne   Nie Lut 08, 2015 11:46 am

***
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://walkers.forumpolish.com
Nancy Richardson

avatar

Wiek : 23
Ekwipunek : Oczywiście ubrania i broń, ale oprócz tego plecak w którym znajdzie się:
-dwie butelki pół litrowe z czego jedna jest pełna w 80/100;
-zapałki;
-latarkę na baterię słoneczną;
-ładowarkę do latarki;
-puszkę spaghetti;
-mapę;
-stary koc;
-paczka chipsów;
-paczka krakersów;
-leki antykoncepcyjne;
-paczka podpasek;
Głód : 130/150
Wygląd : bluza moro, biała bluzka na ramiączka, spodnie khaki, glany, rękawiczki skórzane

PisanieTemat: Re: Tereny mieszkalne   Sro Lut 18, 2015 10:38 pm

Jechali długo, naprawdę. Zwykle o dobrych wiatrach przed apokalipsą do Cynthiana z Atlanty jechało się około sześciu godzin. Niestety na swojej drodze spotkali wiele przeszkód. A to porzucone samochody, walizki, trupy, powalone drzewa i tym podobne. Praktycznie co chwila musieli zawracać i wybierać inną drogę. Zdarzało się im też jechać na przełaj. Musieli też robić postoje, aby załatwić swoje potrzeby fizjologiczne lub odpocząć. Tak czy siak nie była to miła wycieczka, a trwała jeden dzień i pół.
Pod koniec ich trasy Nancy była znużona. Praktycznie w ogóle nie odzywała się do Billa. Lubiła go, to można stwierdzić. Jeśli chodzi zaś o jego mowę... Irytowało ją ilość potocznych zwrotów. Sama nie wiedziała momentami czy żartuje, czy też nie. W efekcie czego przesiadła się na tył kabiny. I tak jak to robiła każdego dnia zrobiła sprawozdanie z tego co ma, a czego nie.
-Napełnić butelkę, oszczędzać tą co mam. Znaleźć świece i najlepiej flary. Flary mogą się przydać do dezorientacji trupów. Muszę zdobyć też leki antykoncepcyjne i na wszelki wypadek tampony. Przydałaby się też apteczka. Może uda się znaleźć linę. To też ważna rzecz. O! Z hakiem by była dobra. Musze przeszukać dom sąsiada. On uprawiał wspinaczkę - mruczała pod nosem. Tym razem już nie tak monotonnym tonem. Chrypa dalej była, ale teraz przynajmniej bawiła się tonem i nawet dobrze jej szło - Mogę sprawdzić co masz w plecaku?
Zerknęła na drogę. Mieli teraz przed sobą długą prostą z niewielkimi przeszkodami. Kto wie, może za jakieś dwie, trzy godziny dojadą?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Hawkins

avatar

Wiek : 45 lat
Ekwipunek : -Smith & Wesson 500 (5 kul w bębenku)
- Tomahawk
- Stara, wytarta torba sportowa z podpisem "Lynn H.", do trzymania swoich klamotów
- Paczka amunicji
- .50 kalibrowych nabojów do magnum (17 sztuk)
- Kilka par suchych, zapasowych ubrań
- Śpiwór
- Dwie puszki konserw
- Rodzinna fotografia - przedstawia Billa i jakąś kobietę z blizną.
- Litr czystej wody
- Paczka fajek + zapalniczka
Głód : 130/150
Wygląd : Czarny t-shirt z czaszką, skórzany płaszcz, wojskowe spodnie w kamuflażu "Marpat", ciężkie trepy.

PisanieTemat: Re: Tereny mieszkalne   Czw Lut 19, 2015 10:14 pm

Spędził spory kawał czasu w samochodzie, był kompletnie wykończony jazdą. Przerwy, które sobie co jakiś czas urządzali trzymały go na nogach. Hawkins był uparty dlatego skracał zwykle czas postoju, chciał jak najszybciej dostać się do celu podróży. Podczas nocnej warty, pozwolił dziewczynie na trochę więcej godzin snu, taki z niego opiekuńczy gość. Mimo wszystko, gdy on sam się położył, do "poduszki" wziął swój rewolwer. Zagrożenie ze strony dziewczyny nie było dla niego wielkie ale zawsze jakieś. Nie ufaj nikomu - podstawowa zasada i klucz do przeżycia zarazem.
Cynthiana pojawiła się na horyzoncie, poczuł ulgę. Billowi nawet podobał się fakt, iż dziewczyna było mało rozmowna, on sam taki był. Po prostu nie przepadał za ludźmi, którzy mówią za dużo, to potrafi wkurzyć. Hawkinsowi na starość odbijało, w niemalże każdej gówniarze widział swoją siostrę, dla której był prawie jak ojciec. Czyżby taki stosunek miał do Nancy? Bardzo możliwe, stary a głupi.
Spojrzał przez ramię na tył, nie przerywając jazdy oczywiście, po krótkiej chwili wzrokiem wrócił na trasę. - Od mojej torby wypierdalaj, bo ci kark skręcę. - Mruknął do niej, dosyć poważnym tonem, który był naznaczony odrobiną agresji. Po prostu bardzo nie lubił jak ktoś mu grzebał w rzeczach, chyba prawie nikt tego nie lubi. Upłynęła krótka chwila, a on poczuł dziwne ukłucie wewnątrz, trochę głupio mu się zrobiło, że akurat w taki sposób jej odpowiedział. - Wybacz, poniosło mnie. - Krótko rzucił na tył wozu. - Zaraz będziemy na miejscu. Ty znasz to miasteczko, pokaż mi gdzie mam się zatrzymać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Richardson

avatar

Wiek : 23
Ekwipunek : Oczywiście ubrania i broń, ale oprócz tego plecak w którym znajdzie się:
-dwie butelki pół litrowe z czego jedna jest pełna w 80/100;
-zapałki;
-latarkę na baterię słoneczną;
-ładowarkę do latarki;
-puszkę spaghetti;
-mapę;
-stary koc;
-paczka chipsów;
-paczka krakersów;
-leki antykoncepcyjne;
-paczka podpasek;
Głód : 130/150
Wygląd : bluza moro, biała bluzka na ramiączka, spodnie khaki, glany, rękawiczki skórzane

PisanieTemat: Re: Tereny mieszkalne   Czw Lut 19, 2015 10:27 pm

Nancy na jego słowa odwróciła wzrok i zaczęła pakować swoje rzeczy. Nie zareagowała również na przeprosiny. Dopiero na słowa, że dojeżdżają uniosła wzrok w kierunku mężczyzny. Usiadła tak, by widzieć wszystko między siedzeniami z przodu.
-Jak miniesz znak jedź dalej prosto. Powinniśmy dojechać do posterunku policji. Za nią skręć w lewo, aż do szkoły. Jedź wtedy prosto i za jakieś pięć do dziesięciu minut powinniśmy być na miejscu. Mój dom to numer jedenaście, po lewej stronie. Powinna stać tam huśtawka.

Wjechali do miasta i powoli zaczęli dojeżdżać do celu. Niestety, kiedy dojechali do centrum zatrzymały ich pułapki na szwendacze. Było też kilka napisów w stylu „odejdźcie” i tym podobne. Kobieta od razu kazała Billowi skręcić w lewo, aby oddalić się od centrum. Dopiero, gdy mijali już piątą uliczkę pozwoliła mu skręcić w prawo. Niestety. Nawet ta droga do domków jednorodzinnych była zablokowana tymi pułapkami.
-Hm… Nie sądziłam, że ktoś tu wciąż jest. Idziemy na piechotę?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Hawkins

avatar

Wiek : 45 lat
Ekwipunek : -Smith & Wesson 500 (5 kul w bębenku)
- Tomahawk
- Stara, wytarta torba sportowa z podpisem "Lynn H.", do trzymania swoich klamotów
- Paczka amunicji
- .50 kalibrowych nabojów do magnum (17 sztuk)
- Kilka par suchych, zapasowych ubrań
- Śpiwór
- Dwie puszki konserw
- Rodzinna fotografia - przedstawia Billa i jakąś kobietę z blizną.
- Litr czystej wody
- Paczka fajek + zapalniczka
Głód : 130/150
Wygląd : Czarny t-shirt z czaszką, skórzany płaszcz, wojskowe spodnie w kamuflażu "Marpat", ciężkie trepy.

PisanieTemat: Re: Tereny mieszkalne   Czw Lut 19, 2015 10:38 pm

Pojechał zgodnie z wytycznymi Nancy. W końcu gdy dojechali na miejsce, postanowił zadecydować, że dalej będą poruszali się pieszo. Nie powiedział tego wprost, po prostu zgasił silnik i wysiadł z samochodu. Kluczyki od wozu schował do swojej kieszeni, ta bryka może się potem przydać. Korzystając z postoju, otworzył szeroko torbę i wyciągnął z niej paczkę .50 kalibrowych pocisków do magnum, postanowił przeładować swoją broń, którą potem upchał do kabury. Torba była na tyle szeroko otwarta, że dało się zobaczyć kilka klamotów, jakie przenosił. Głównie same ubrania, butelka z wodą i puszka konserw.
- Jeżeli ktoś bronił tego jebanego miejsca to znaczy, że jest tu coś wartościowego. - Wymamrotał, poprawiając chwyt na torbie sportowej, którą przerzucił przez ramię. - Jeżeli ten ktoś, kto to tu postawił żyje, osobiście go zastrzelę jeżeli będzie stawiał opór. - Cóż, Hawkins po prostu nigdy nie pierdolił się w tańcu, dla niego morderstwo to pestka, w końcu za cenę przeżycia zrobi wszystko. Przepuścił kobietę, by ta poszła przodem. - Idź przodem, ja nie znam drogi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Richardson

avatar

Wiek : 23
Ekwipunek : Oczywiście ubrania i broń, ale oprócz tego plecak w którym znajdzie się:
-dwie butelki pół litrowe z czego jedna jest pełna w 80/100;
-zapałki;
-latarkę na baterię słoneczną;
-ładowarkę do latarki;
-puszkę spaghetti;
-mapę;
-stary koc;
-paczka chipsów;
-paczka krakersów;
-leki antykoncepcyjne;
-paczka podpasek;
Głód : 130/150
Wygląd : bluza moro, biała bluzka na ramiączka, spodnie khaki, glany, rękawiczki skórzane

PisanieTemat: Re: Tereny mieszkalne   Pią Lut 20, 2015 12:13 pm

-Nie wiem. To tylko mieścina - zignorowała jego jakże wyrachowywane słownictwo. Uznała, że za każdym razem używa wulgaryzmów jako potoczne słowa. Zamiast tego wysiadła wreszcie z auta, zarzucając na plecy plecak. Maczetę zaś trzymała w pogotowiu. Bez słowa ruszyła w kierunku swojego domu.
Zaczęła przedzierać się przez porozstawiane pułapki. Ostre bolce, druty kolczaste i wszelkie inne niebezpieczne, jak i hałasujące rzeczy. Wreszcie udało jej się przejść przez labirynt i ruszyła wzdłuż budynków. Mijali różne domy i co jakiś czas musieli ponownie przedzierać się przez pułapki. Mimo wszystko trzeba był przyznać, iż Nancy dawała sobie naprawdę radę. Od czasu do czasu dobijała tylko jakiegoś zombiaka na swojej drodze. Jej twarz nie zdradzała, żadnych emocji. Zresztą... Czy jakieś się tam, pod tą skórą, kryły? Pewnie tak, ale były zaduszone przez zespół Aspergera.
Szli tak długo. Kolejne minuty mijały. Nancy nawet przestała się odwracać do tyłu, czy z Billem wszystko w porządku. W głowie wciąż krążyła jej tylko jedna myśl. Zebrać wszystko co potrzebowała, zdobyć picie i spierdalać jak najdalej od tego miejsca. Od wspomnień.
Wreszcie dotarła pod dom numer jedenaście. Przed nim stała huśtawka. A raczej na wpół stała, a na wpół leżała. Jakiś sztywny leżał nią przygnieciony i wyciągał swoje zgniłe łapy w stronę blondynki. Ta go jednak minęła i stanęła na ganku swojego domu. Zapukała w drzwi trzy razy, mocno. I czekała. Na hałas, na jęki i zdrapanie pazurów o drzwi. Cisza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Hawkins

avatar

Wiek : 45 lat
Ekwipunek : -Smith & Wesson 500 (5 kul w bębenku)
- Tomahawk
- Stara, wytarta torba sportowa z podpisem "Lynn H.", do trzymania swoich klamotów
- Paczka amunicji
- .50 kalibrowych nabojów do magnum (17 sztuk)
- Kilka par suchych, zapasowych ubrań
- Śpiwór
- Dwie puszki konserw
- Rodzinna fotografia - przedstawia Billa i jakąś kobietę z blizną.
- Litr czystej wody
- Paczka fajek + zapalniczka
Głód : 130/150
Wygląd : Czarny t-shirt z czaszką, skórzany płaszcz, wojskowe spodnie w kamuflażu "Marpat", ciężkie trepy.

PisanieTemat: Re: Tereny mieszkalne   Sob Lut 21, 2015 2:58 pm

Cały czas sprawnie poruszał się za Nancy, trzymając pistolet w pogotowiu. Rozglądał się po ulicach, oknach i dachach, nie chciał być zaskoczony, niestety nic nie dostrzegł. Na jego ryju wymalował się grymas, nie był zadowolony z tego, że nie ustrzelił żadnego ocalałego parcha. Wiedział też, że nie może wrócić z pustymi łapami, przecież był typem łowcy.
Facet miał trochę większe gabaryty niż Nancy, więc przedzieranie się przez pułapki oraz barykady było dla niego trochę bardziej problematyczną czynnością. Na szczęście radził sobie całkiem sprawnie, jedyne co ucierpiało to skórzany płaszcz, który od tego upału prawie przykleił mu się do skóry. Skóra, która zlepiła się ze skórą, zabawne, co?
- Myślisz, że ktoś tutaj jeszcze dycha? - Mruknął do niej, opuszczając rewolwer ze zmęczenia. Co jak co ale taka pukawka musiała swoje ważyć jak na pistolet rzecz jasna. Egzemplarz, który miał w dłoniach Hawkins był najdłuższym z możliwych co dawało około dwóch kilogramów czystej, chromowanej śmierci.
Gdy dotarli na miejsce, Bill postanowił skrócić męki sztywnego, który został przygnieciony huśtawką. Wysilił się na coś kreatywnego, złapał za lufę pistoletu i po prostu zatłukł umarlaka chwytem pistoletowym, jakby młotkiem gwoździa wbijał. Podbiegł ociężale do drzwi i odsunął od nich Nancy, tym razem o dziwo zachował się całkiem delikatnie. - Odsuń się, mam większe jaja od ciebie więc wchodzę pierwszy. - Rzucił do niej z tym swoim typowym krzywym uśmieszkiem. Wparował do środka z wysoko uniesioną lufą pistoletu, która aż odbijała się od blasku słońca. Upewnił się aby czy jest bezpiecznie, przeleciał szybko po wszystkich pomieszczeniach i wrócił do czegoś co kiedyś było salonem. - A więc co teraz, droga Nancy? - Splunął porządnie na stary dywan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Richardson

avatar

Wiek : 23
Ekwipunek : Oczywiście ubrania i broń, ale oprócz tego plecak w którym znajdzie się:
-dwie butelki pół litrowe z czego jedna jest pełna w 80/100;
-zapałki;
-latarkę na baterię słoneczną;
-ładowarkę do latarki;
-puszkę spaghetti;
-mapę;
-stary koc;
-paczka chipsów;
-paczka krakersów;
-leki antykoncepcyjne;
-paczka podpasek;
Głód : 130/150
Wygląd : bluza moro, biała bluzka na ramiączka, spodnie khaki, glany, rękawiczki skórzane

PisanieTemat: Re: Tereny mieszkalne   Sob Lut 21, 2015 6:55 pm

Nancy weszła za Billem do swojego starego domu.
Gdy stanęła w salonie jej wzrok od razu skierował się w stronę kominka. Na nim zaś stały oprawki, a w nich zdjęcia. Na niektórych byli jej rodzice, a na innych jej brat. Albo cała trójka. Zero zdjęć Nancy. Nie lubiła aparatu.
-Trzeba sprawdzić kuchnię, strych i garaż. Ewentualnie możesz poszukać czegoś do przebrania się w pokoju moich rodziców. Jak coś znajdziesz pożytecznego to znieś to tutaj. Do salonu - gdy skończyła mówić od razu udała się w stronę kuchni. Zaczęła zaglądać do szafek i półek. W pewnym momencie, tak się w tym zatraciła, że nie zauważyła że zaczyna odpadać sklejka od drzwiczek szafki. Przecięła sobie palec wzdłuż. Spojrzała na niego z odległości po czym włożyła go do buzi i zaczęła ssać. Mimo wszystko wciąż przeszukiwała wszystko w poszukiwaniu czegokolwiek do picia lub jedzenia.
Kiedy jednak niczego tam nie znalazła postanowiła iść dalej. Teraz ruszyła do garażu. Miała szczęście, że jej tata zawsze go zamykał. Gdy weszła do środka nie ujrzała żadnego trupa. Znów zaczęła szukać pożytecznych rzeczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Hawkins

avatar

Wiek : 45 lat
Ekwipunek : -Smith & Wesson 500 (5 kul w bębenku)
- Tomahawk
- Stara, wytarta torba sportowa z podpisem "Lynn H.", do trzymania swoich klamotów
- Paczka amunicji
- .50 kalibrowych nabojów do magnum (17 sztuk)
- Kilka par suchych, zapasowych ubrań
- Śpiwór
- Dwie puszki konserw
- Rodzinna fotografia - przedstawia Billa i jakąś kobietę z blizną.
- Litr czystej wody
- Paczka fajek + zapalniczka
Głód : 130/150
Wygląd : Czarny t-shirt z czaszką, skórzany płaszcz, wojskowe spodnie w kamuflażu "Marpat", ciężkie trepy.

PisanieTemat: Re: Tereny mieszkalne   Sob Lut 21, 2015 10:06 pm

Pusto, czasami jest to gorszy znak, a przynajmniej tak uważał Hawkins. Ocaleni czasem stanowią o wiele większe zagrożenie niż umrzyki. Miał przyjemność żyć w Terminusie jeszcze przed tą całą zamianą ról. Godzinne obijanie po mordzie dobrze robi, po chwili człowiek się przyzwyczaja.
- Jak sobie królowa życzy. - Burknął do niej, penetrując dom w swój brutalny sposób. Wywalał szafki, demolował meble i inne tego typu rzeczy, bo przecież kto by się tym teraz przejmował. W końcu skierował się tam gdzie kiedyś prawdopodobnie pewien jegomość dał życie, tej oto tutaj, z którą obecnie podróżował. W sypialni leżał trup, na szczęście unieszkodliwiony z roztrzaskanym łbem, w kościstej łapie miał coś co ucieszyło starucha. Wyłamując kości, wyciągnął z dłoni umarlaka paczkę fajek z jeszcze dobrą zapalniczką, gdy to robił mruknął tylko do niego z uśmieszkiem. - Dawaj fajki, kurwiu. - Wiadomo, raczej nie odpowie.
Powrócił do salonu rozkoszując się tytoniem, którego w płucach nie poczuł przez kilka dobrych miesięcy. To prawie jak papierosek po seksie tyle, że bez porządnego dymania. Spojrzał na zdjęcia, które były wesoło rozstawione na kominku. Wziął w swoje łapska obrazek, przejechał po nim dłonią, a następnie z impetem rzucił nim o ziemię i przydeptał butem, krach.
Jej się na pewno już nie przyda.
Rozsiadł się niczym królewicz na wyniszczonej, brudnej sofie rozkoszując się tytoniowym dymem, który penetrował jego płuca. Rak to na pewno lepsza alternatywa niż zdechnąć zjedzony żywcem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Richardson

avatar

Wiek : 23
Ekwipunek : Oczywiście ubrania i broń, ale oprócz tego plecak w którym znajdzie się:
-dwie butelki pół litrowe z czego jedna jest pełna w 80/100;
-zapałki;
-latarkę na baterię słoneczną;
-ładowarkę do latarki;
-puszkę spaghetti;
-mapę;
-stary koc;
-paczka chipsów;
-paczka krakersów;
-leki antykoncepcyjne;
-paczka podpasek;
Głód : 130/150
Wygląd : bluza moro, biała bluzka na ramiączka, spodnie khaki, glany, rękawiczki skórzane

PisanieTemat: Re: Tereny mieszkalne   Nie Lut 22, 2015 6:30 pm

Niestety. W garażu i piwnicy, nic. Pusto. Splądrowane. Dlatego Nancy poszła jeszcze do swojego pokoju. Od razu zaczęła szukać podpasek i swoich tabletek antykoncepcyjnych. Znalazła je tam, gdzie schowała przed apokalipsą. W materacu. Zabrała to i ruszyła w stronę salonu. Spojrzała na roztrzaskaną ramkę z zdjęciem.
-Dlaczego to zniszczyłeś? - zacisnęła pięści i szczękę. Podeszła do przedmiotu i wzięła roztrzaskaną ramkę z zdjęciem. Odstawiła to na miejsce, co z tego że co chwila opadało do tyłu i przy okazji poraniła palce szkłem. Przeniosła wzrok na mężczyznę, utkwiła wzrok na jego klatce piersiowej - Nie za bardzo się rozgościłeś?
Bez słowa podeszła do niego i wyrwała papierosa, którego palił. Upuściła go na podłogę i zgniotła, gasząc. Następnie cofnęła się i czekała, aż stary gbur wstanie - Niczego ciekawego nie znalazłam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Hawkins

avatar

Wiek : 45 lat
Ekwipunek : -Smith & Wesson 500 (5 kul w bębenku)
- Tomahawk
- Stara, wytarta torba sportowa z podpisem "Lynn H.", do trzymania swoich klamotów
- Paczka amunicji
- .50 kalibrowych nabojów do magnum (17 sztuk)
- Kilka par suchych, zapasowych ubrań
- Śpiwór
- Dwie puszki konserw
- Rodzinna fotografia - przedstawia Billa i jakąś kobietę z blizną.
- Litr czystej wody
- Paczka fajek + zapalniczka
Głód : 130/150
Wygląd : Czarny t-shirt z czaszką, skórzany płaszcz, wojskowe spodnie w kamuflażu "Marpat", ciężkie trepy.

PisanieTemat: Re: Tereny mieszkalne   Nie Lut 22, 2015 8:42 pm

No i papieroch zmarnowany, a można było z niego jeszcze dalej korzystać. Hawkins się wkurzył, widać było to po jego ryju, który z resztą był nieciekawy. Zerwał się błyskawicznie z sofy jak byk, któremu właśnie pokazano czerwoną płachtę. Podszedł do niej na odległość, która mogłaby być uznana za niebezpieczną. Miał nadzieję, że kobieta się nie spłoszy i nie wbije mu noża w brzuch. Popatrzył jej prosto w oczy, zadbał o to by różnica odległości ich twarzy miała zaledwie kilka centymetrów.
- Słuchaj mnie uważnie, księżniczko. - Burknął jej w twarz, wskazał gdzieś na okno paluchem. - Tam łażą miliony skurwiałych umarlaków gotowych cię zajebać. Zawahasz się i już po tobie, takie tutaj mamy reguły. - Rzucił do niej, nieco unosząc głos. - Chwila słabości, jesteś trupem. Zapomnij o poprzednim życiu. Słowo "rodzina" nie ma teraz żadnego znaczenia, rozumiesz? - Tym razem nie miał żadnych wyrzutów sumienia, że na nią nawrzeszczał. Pozbawiła go papierosa, a jak wiadomo one nie rosną na drzewach, przynajmniej dzisiaj. - To nie twój dom, to ruina. - Cofnął się od niej, odwracając się plecami. Wlepił swojeślepia w okno, po chwili skierował się do wyjścia z budynku. Nie dbał o to czy pójdzie za nim, czy też nie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nancy Richardson

avatar

Wiek : 23
Ekwipunek : Oczywiście ubrania i broń, ale oprócz tego plecak w którym znajdzie się:
-dwie butelki pół litrowe z czego jedna jest pełna w 80/100;
-zapałki;
-latarkę na baterię słoneczną;
-ładowarkę do latarki;
-puszkę spaghetti;
-mapę;
-stary koc;
-paczka chipsów;
-paczka krakersów;
-leki antykoncepcyjne;
-paczka podpasek;
Głód : 130/150
Wygląd : bluza moro, biała bluzka na ramiączka, spodnie khaki, glany, rękawiczki skórzane

PisanieTemat: Re: Tereny mieszkalne   Nie Lut 22, 2015 11:24 pm

Nancy zamknęła oczy, gdy ten podszedł tak blisko niej. Cofnęła się nawet o krok. Nie lubiła tak bliskiego traktowania. Po chwili jednak przemogła się. Zdenerwowała się, gdy zobaczyła że stoi AŻ tak blisko. I te słowa. Nancy mimo Aspergera wiedziała co się dzieje. To, że ktoś jest upośledzony w komunikacji między ludzkiej, nie oznacza że nie wie, iż po świecie chodzą trupy. Nie odezwała się. Pozwoliła by sobie poszedł. Sama zaś ostatecznie podeszła do kominka i wzięła zdjęcie rodziny. A kto wie... Może jej brat żyje? W końcu nie wiedziała jego ciała.
Ruszyła za Billem. Nie dogoniła go, ani nic. Utrzymywała dystans, wzrok mimo wszystko miała wlepiony w mężczyznę.
-To, że jest koniec świata, nie znaczy że nie mogę mieć rodziny. Wiem, że moi rodzice umarli. Ale nie wiem co z bratem. Do momentu, póki nie znajdę jego zwłok... To miejsce, ta ruina będzie moim domem. Nie musisz mnie uświadamiać, że po świecie chodzą żywe trupy. Nie jestem głupia - przyśpieszyła kroku, aby go wyprzedzić - Spierdalaj jeśli nie chcesz przyjąć do świadomości, że mam jakąś nadzieję. I że nie boję się to tego przyznać - znów szła między pułapkami.

Minęła samochód mężczyzny, po czym szła dalej. Nie chciała z nim jechać. Coraz mniej jej się on podobał. Okej, był cichy... Ale wkurzyły ja po prostu jego ostatnie słowa. Miała dosyć jego agresywnego, potocznego słownictwa.
-Co teraz? Co teraz? - nie potrafiła prowadzić auta, ani motoru. Jej rodzice pozwalali tylko jeździć rowerem. Trudno. Nie miała zamiaru wracać do Billa. Grr, jeśli coś od niej chciał to musiał sam przyjść. Nancy nie miała zamiaru być "kulą u nogi", bo tak się poczuła po jego słowach.
W pewnym momencie blondynka zatrzymała się. Mały samochód, stał z boku. Podeszła i otworzyła drzwi. W środku był trup. Martwy, ale tak do końca. Mimo wszystko dla pewności przebiła mu nożem głowę, po czym wyrzuciła z auta. Kluczyk był w stacyjce. Usiadła na miejscu kierowcy i zamknęła drzwi. Spróbowała. Raz, drugi. Nie umiała prowadzić auta, ale widziała jak prowadził Bill, jak nieraz ruszał. Też wspomnienia z ojcem odtwarzała w myślach. W końcu, auto zatrząsnęło się, frukneło i powoli potoczyło się do przodu. Gdzie teraz?

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Hawkins

avatar

Wiek : 45 lat
Ekwipunek : -Smith & Wesson 500 (5 kul w bębenku)
- Tomahawk
- Stara, wytarta torba sportowa z podpisem "Lynn H.", do trzymania swoich klamotów
- Paczka amunicji
- .50 kalibrowych nabojów do magnum (17 sztuk)
- Kilka par suchych, zapasowych ubrań
- Śpiwór
- Dwie puszki konserw
- Rodzinna fotografia - przedstawia Billa i jakąś kobietę z blizną.
- Litr czystej wody
- Paczka fajek + zapalniczka
Głód : 130/150
Wygląd : Czarny t-shirt z czaszką, skórzany płaszcz, wojskowe spodnie w kamuflażu "Marpat", ciężkie trepy.

PisanieTemat: Re: Tereny mieszkalne   Pon Lut 23, 2015 6:54 pm

Odprowadził wzrokiem leniwie poruszający się samochód, za którego kierownicą była Nancy. Gdyby tylko miał butelkę swojej Whisky, na pewno cisnął by nią w samochód, nawet odruchowo chwycił za gnata aby podziurawić ten cholerny wózek ale nie zrobił tego. - Wypierdalaj, durna cipo! - Krzyknął za nią ile w płucach miał siły. - Beze mnie zdechniesz! - Po tych ostrych nie tylko dla jego gardła słowach, sięgnął po papierosa, którego wetknął do ust i zręcznym ruchem odpalił. Zaciągnął się by po chwili wypuścić kłęby tytoniowego dymu, rak to najmniejsze zmartwienie.
Zostawiła jego samochód w spokoju, dobrze zrobiła. Na pewno Hawkins by jej łeb ukręcił albo z miejsca zastrzelił gdyby dorwała się do jego pick-up'a. Przyzwyczaił się do tego auta i nie chciałby go zbyt wcześnie tracić. Zarzucił swoją torbę na tyły, wsiadł za kółko i z pomocą kluczyków, które wcześniej schował do kieszeni, odpalił tą czerwoną maszynę. Zapaliły się wszystkie kontrolki na desce rozdzielczej. Szczególną uwagę Bill zwrócił na poziom paliwa. - Na powrót do Atlanty wystarczy. - Faktycznie, wystarczy, gorzej jednak będzie gdy już się w niej znajdzie. Jak to mówią - żyj chwilą. Zwolnił hamulec ręczny, wrzucił pierwszy bieg i dodał gazu - potem poszło z górki. Samochód odjechał w kierunku, z którego przybył zostawiając za sobą kłęby spalin.

//zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tereny mieszkalne   

Powrót do góry Go down
 
Tereny mieszkalne
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Groty mieszkalne
» 1000 letnie Królestwo Isusa... jak będzie ono funkcjonowało
» Tereny Szamanki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Żywe Trupy :: Glob :: Cynthiana-
Skocz do: