Forum PBF na podstawie The Walking Dead.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mały sklep miejscowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Adrien

avatar

Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Mały sklep miejscowy   Sro Lut 18, 2015 3:28 pm

Mały opustoszały sklep miejscowy. Głównie sprzedawano kiedyś tutaj żywność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien

avatar

Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Sro Lut 18, 2015 3:43 pm

- Nie mam. - odpowiedział krótko na jej pytanie dotyczące czy Adrien ma dziewczynę.
Szedł razem z Eileen u boku. Nie chciał, żeby ona, jako Pianka, nierozsądnie się od niego oddalała. Usłyszał słowo "pierdolnik" i zaśmiał się pod nosem. Dziewczyna tak łatwo chwytała takie słowa...
- Mniej więcej to samo. Tylko jeszcze gorsze.- odpowiedział na jej kolejne pytanie i tyle jej wystarczyło wiedzieć. Chłopak myślał, że wszelkie większe sklepy będą mieć mniej do zaoferowania ze względu na to, że były znane i większość przetrwałych na pewno częściej odwiedzały takie miejsca niż jakieś pobliskie, małe sklepy. Czemu by nie zajrzeć właśnie do takiego. Podszedł do okna, ale ono od drugiej strony było zastawione kartonami. To nie wyglądało dobrze. Postanowił przejść na zaplecze, chcąc znaleźć wejście od tyłu. Miał co do tego złe przeczucia. Można by rzec, że ten mały budyneczek był jak bomba. Kiedy tylko wychylił się zza ściany, zauważył dwóch sztywnych wędrujących po zapleczu.
- Pianko, co w takich sytuacjach się robi? - spytał cicho, nie dlatego, że nie wiedział, co się robi, ale chcąc pokazać jej pewne lekcje, gdyż nagle poczuł się do tego, by ją czegoś uczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eileen Soul

avatar

Wiek : 17 lat
Ekwipunek : plecak, krzesiwo, mała apteczka, jedzenie, mały nóż, pluszowy jednorożec x2
Głód : 130/150

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Sro Lut 18, 2015 4:16 pm

Pianka przez całą drogę nie odzywała sie. Zrobiła tylko ciche "uuuu", gdy okazało się, że jest słowo gorsze od pierdolnika. Kidyś , zanim swiat został opanowany przez sztywnych, najbrzydsze słowo jakie kiedykolwiek usłyszała to penis.
Dziewczynka uważnie obejrzała sklep, podążając za Adrienem. Może i nie umiała walczyć, ale zawsze mogła zostac mózgiem ich druzyn, dla ktorej wymyśliła podczas drogi do sklepu, nazwe - misiożelki. Miała nadzieje ze mezczyzna zaakceptuje pomysł i bedą razem zwalczać zło jak odlotowe agentki.
- Ja uciekam, a ty bijesz trolle.
Musiała sie chwile zastanowić, ale chyba tak brzmiała jedna z zasad wpojonych jej w lesie.
Przeczesała reka włosy.
- ale jesli sie boisz to moge ich załatwić!
Chociaż wolałaby zeby zajął sie tym sam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien

avatar

Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Sro Lut 18, 2015 4:34 pm

Eileen mózgiem drużyny... Z pewnością lepiej niż miałaby walczyć. Spojrzał na nią oczekując odpowiedzi.
- Trolle? - spytał nagle, ale szybko zrozumiał o co chodziło. - Póki ja żyje i daje radę z trollami, nie musisz uciekać, masz teraz tutaj zostać i ewentualnie patrzeć, czy trolle nie nadchodzą z innej strony. - dodał zaraz potem i chwycił po swój topór. Był już wystarczająco uciapany krwią zombie, nie zrobi mu to różnicy jak się ubrudzi jeszcze bardziej. Wyszedł naprzeciw sztywniakom pozostawiając dziewczynę za ścianą. Sam zajął się dwójką zombie. Stanął jakiś kawałek od drzwi, które były zastawione. Nie podobało mu się to. W dodatku z budynku dolatywały jęki i warczenia wygłodniałych, parszywych istot. Spojrzał na Piankę i machnął do niej dłonią, by do niego podeszła.
- Nie wygląda mi to za dobrze. - skomentował, kiedy Pianka stanęła obok niego. Jednakże do innego bliższego sklepu był jakiś czas drogi. Ciężko mu było podjąć decyzję - otworzyć drzwi lub nie? W zasadzie jak już się tutaj pojawił, to wolałby już to miejsce przeszukać. Gdyby był sam... Mógłby uciec, ale miał na głowie Piankę.
- Co w takich przypadkach robimy? - spytał się dziewczyny, wciąż obserwując drzwi, jakby te miały się zaraz nagle otworzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eileen Soul

avatar

Wiek : 17 lat
Ekwipunek : plecak, krzesiwo, mała apteczka, jedzenie, mały nóż, pluszowy jednorożec x2
Głód : 130/150

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Sro Lut 18, 2015 4:47 pm

Łaaaał, ale Adrien jest odważny! Mógłby by rycerzem.
Pianka postanowiła załatwić to w najbliższym czasie i pasować Adriena na rycerza. O, na kapitana gwardii królewskiej czy co to tam było!
Dziewczynka zasalutowała i przycisnęli sie do ściany, trzymając wymaginowany pistolet. Żaden sztywny się przed nią nie ukryje!
Walka Adriena była ohydna, ale strasznie czaderska! Brakowało tam tylko ogromnej armii i paru smoków.
Widząc sygnał, podbiegła do mężczyzny. Szybko oceniła sytuację i 'podjarana' walką, na kolejne pytanie "co robimy?" od razu odpowiedziała:
- Rozwalamy ich!
Dopiero po chwili uświadomiła sobie, że nie miałaby zadnycbszans i poprawiła sie:
- ty rozwalasz, a ja sie chowaj i patrzę czy nikt nie idzie.
Mogła tez wystawić Charliego na warte, a sama powodować nożem i załatwić jakiegoś trolla, ale Adrien nie zgodziłby sie.
No... I balaby sie, ale tego nie mogła przyznac.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien

avatar

Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Sro Lut 18, 2015 5:12 pm

Musiał przyznać, że w tej sytuacji przydałby się ktoś dojrzalszy... Tak, przez chwilę zastanawiał się, czy Eileen tutaj by się nie przydała, ale jedyną jej bronią i tak był nóż, w końcu Pianka i Eileen to ta sama osoba. O tyle dobrze, że "sześciolatka" była bardzo posłuszna.
- Ciszej... - mruknął, jakby bał się, że entuzjastyczny głos dziewczyny miałby zwołać większą ilość szwendaczy. Tak naprawdę nie wiedział co miał robić w tej sytuacji do końca. Podszedł do najbliższego śmietnika, najpierw otworzył go, by sprawdzić, czy w tej śmieciowej zawartości nie znajdowała się niespodzianka w postaci zombie. Potem opuścił klapę i wspiął się na śmietnik, by na nim usiąść. Wyciągnął ostatniego papierosa z kieszeni i zapalniczkę i odpalił go. Wziął pierwsze buchy.
- Nie, na razie nie wiem. - powiedział szczerze, wpatrując się w jeden punkt i intensywnie myśląc. Długo też w jednym miejscu nie mogli zostać. - Nie można działać pochopnie jeśli wiemy, że nasze życie jest zagrożone. - dodał zaraz, nie wspominając o sytuacjach, które stanowiły wyjątek. No, i Adrien często bywał pochopny, ale to był wynik tego, że w duuużej większości działał sam. Teraz martwił się o małą/dużą Eileen. W tym momencie, kiedy siedział, rozmyślał i palił fajkę, czuł się jak Gandalf, kiedy nie mógł sobie przypomnieć drogi w Morii.
- Dla ciebie zombie to trolle? - spytał nagle, chcąc od tak umilić czas pogawędką. - Nigdy nie słyszałaś o zombie? - kolejne pytanie. Chyba w jakichś tam bajkach na pewno były wzmianki o zombie lub... Po prostu występowały zombie w komiksowej i o wiele łagodniejszej wersji, by były przeznaczone specjalnie dla dzieci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eileen Soul

avatar

Wiek : 17 lat
Ekwipunek : plecak, krzesiwo, mała apteczka, jedzenie, mały nóż, pluszowy jednorożec x2
Głód : 130/150

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Sro Lut 18, 2015 9:41 pm

- Ugh - mruknęła i zakryła usta dłonią.
No tak, księżniczki nie są hałaśliwe.
Gdy Adrien oglądał śmietnik, dziewczynka odsunęła się parę kroków do tyłu. A co jeśli mężczyzna chciał ją tam zamknąć? Nie, nie da się! Poradziła sobie kiedyś z pająkiem to teraz poradzi sobie z nim!
Odetchnęła z ulgą, gdy Adrien po prostu usiadł na śmietniku i odpalił "śmierdziucha".
- Mój zmysł księżniczki mówi, że poradziłbyś sobie z nimi - stwierdziła z uśmiechem. - Inaczej przyniósł byś hańbę naszemu królestwu.
I księżniczce. Pianka nie chciałaby pasować Adriena na rycerza, gdyby jednak okazał się słabeuszem. Na razie była przekonana, że potrafi wszystko, jak każdy starszy brat - dla tej rasy nic nie było niemożliwe.
- Słyszałam, ale zombie nie istnieją - powiedziała, podchodząc do niego. Wyciągnęła rączkę, by pomógł jej wejść na górę. - Trolle za to tak.
Chwilę się zastanawiała, postukała dłonią w główkę aż w końcu wymyśliła.
- Wiem! Zróbmy z tego śmietnika konia tragarskiego (błąd zamierzony) żeby przechytrzyć trolle i dostać się do środka!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien

avatar

Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Sro Lut 18, 2015 9:57 pm

Siedział i po prostu się zastanawiał. Nie tylko nad planem działania, tylko nad tym, skąd u tej dziewczyny aż tak abstrakcyjne myśli.
- Zmysł księżniczki, powiadasz? - zaśmiał się, wypuszczając przy okazji dym z płuc. Pokręcił głową z dezaprobatą. - Życie to nie bajka. - mruknął zaraz potem i splunął ślinę na ziemię. Musiał wyglądać teraz niezwykle życiowo; zbuntowany osiemnastolatek trzymający fajkę w ręku, spluwający na ziemię i wypowiadający się o życiu. - A co jeśli tam wejdę, a te sztywniaki mnie zjedzą? Zostaniesz sama. - dodał to z nieco ironicznym uśmiechem na twarzy, obdarzając ją spojrzeniem. Chciał ją nieco uświadomić zagrożenia. Gdy dziewczyna wyciągnęła w jego stronę rękę, Adrien podał jej, pomagając jej wspiąć się na śmietnik. Popalał dalej papierosa.
- Eil... Znaczy się, Pianka, trolle tak nie wyglądają. - odpowiedział szybko. Pomijając ten komizm, kiedy mała dziewczynka wierzy w trolle a nie w zombie, które zresztą widzi na co dzień przed oczami... - ... Chociaż bez różnicy. Oba te stworzenia są okropne. Nie zmienia to faktu, że to trolle istnieją tylko w książkach, a zombie popierdalają tutaj codziennie po ulicach. - się rozgadał. Cóż, od czasu do czasu trzeba było. W końcu dał upust swoim myślą. Znów zerknął na Eileen, która postukała się w główkę. Zmarszczył brwi zastanawiając się nad czymś. Ostatnio, jak jaźń "Pianki" sobie poszła, a wróciła Eileen, było to spowodowane tym, że się uderzyła w głowę. Nachylił się nieco i sam postukał jej w głowę, choć nie przeczył, że przez chwilę pomyślał, co by się stało, gdyby mocno zajebał jej w głowę... Nie, nie zrobiłby tego.
- Co? Aaa... Koń tra...co kurwa? - powtórzył za nią, bo nie wiedział, o co jej chodziło. - Ten plan jest bezsensu. - skomentował zaraz chłodno, krzywiąc się. Wyrzucił końcówkę papierosa przed siebie. To był ostatni. Kurwa. - Schlałbym się teraz tak jak za dawnych czasów. - westchnął, gdy naszła go nagła chwila refleksji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eileen Soul

avatar

Wiek : 17 lat
Ekwipunek : plecak, krzesiwo, mała apteczka, jedzenie, mały nóż, pluszowy jednorożec x2
Głód : 130/150

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Sro Lut 18, 2015 10:08 pm

Pianka była uparta i długo mogłaby się spierać, że bajki są prawdziwe. I to właśnie miała zrobić.
- A co jeśli okaże się, że jak tam wejdziesz w ich sercach zapłonie miłość i staną się zgrają ładnych dziewcząt, które zostaną moimi dwórkami?
Sama przecież nie mogła się czesać i przygotowywać ubrania. Od tego miała swoje damy dworu!
Zanotowała kolejne przydatne słowo w głowię, obejmując się rękoma.
Gdy poczuła stukanie w głowę, spojrzała się na Adriena jak na wariata.
- Co ty robisz? Zwariowałeś? - Co z tego, że Pianka była jedyną chorą psychicznie osobą w pobliżu.- Zepsujesz mi fryzurę - która i tak była już jednym ogromnym artystycznym nieładem. - Księżniczka musi się dobrze prezentować.
Bez sensu? Była pewna, że słyszała kiedyś historię, jak ludzie, którzy chcieli wejść do miasta użyli "fotelu" i dzięki "koniowi tragarskiemu" zdobyli zamek.
- To kiedy popierdolimy zombie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien

avatar

Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Sro Lut 18, 2015 10:39 pm

No tak, zakrzywiony punkt widzenia dzieciaka był tak zakrzywiony, że głowa mała.
- A czy kiedykolwiek tak się stało? NIE. - powiedział, wyraźnie krzywiąc usta. I musiał przyznać, że stukanie w jej głowę nie było inteligentnym czynem, ale możliwe, że trochę zdziczał, trzymając się tak cały czas z dala od grup ocalałych.
- Przepraszam. - powiedział udawanym smutnym tonem. Zmarszczył brwi i na jego język cisnął się jego kolejny szczeniacki tekst, ale powstrzymał się, ponieważ mała i tak by tego nie zrozumiała. Westchnął ciężko. O chlaniu też z nią nie mógł porozmawiać. To było takie okrutne... Otrząsnął się, kiedy usłyszał pytanie i parsknął pod nosem.
- A więc jednak zombie a nie trolle? - czepił się jej słowa. - one już są popierdolone. - dodał zaraz po czym zeskoczył ze śmietnika. - Cóż... Żyje się tylko raz. - i w sumie w tym problem, że żyje się tylko raz... Chociaż... Możliwe, że dwa razy, skoro po śmierci wracasz jako bezrozumne stworzenie. Podszedł do drzwi, do których zombie waliło pięściami. Cwane wyniuchały ich towarzystwo i teraz tam się kotłują. Odsunął porozstawiane graty przy drzwiach. Kiedy tylko zmniejszył ciężar hamujący drzwi, sztywni sami zaczęli mu pomagać w wychodzeniu.
- Pianka, schowaj się! - krzyknął do niej, zanim jeszcze zdał sobie sprawę, że sztywnych w środku było o wiele więcej, niż się tego spodziewał. Odsunął się, chwytając w ręce strzelbę. Bez tego się nie obejdzie, na pewno. Po wszystkim będą musieli się szybko stąd ulotnić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eileen Soul

avatar

Wiek : 17 lat
Ekwipunek : plecak, krzesiwo, mała apteczka, jedzenie, mały nóż, pluszowy jednorożec x2
Głód : 130/150

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Czw Lut 19, 2015 3:45 pm

A szkoda. Pianka musiała się wstrzymać z obsadzeniem ról jej dwórek do czasu aż nie znajdzie bardziej żywych osób.
Kiwnęła głową na 'przepraszam' i ugryzła się delikatnie w rękę. Ot tak, by lepiej myśleć.
- Hn.
Spojrzała na Adriena. Sam jej mówił, że trolle nie istnieją więc mogła przystać na lekki kompromis. Księżniczka żyje dla swoich poddanych więc ustępstwo z jej strony i nazywanie potworów tak, jak Adrien było konieczne do dbania o swój lud. Tak to przynajmniej rozumiała dziewczynka.
- Mogą być nawet pulpeciki, ale trzeba się ich pozbyć. Księżniczki nie powinny być widziane z takim okropnym towarzystwem. - Oczywiście miała na myśli sztywnych, a nie Adriena.
Na szczęście, w końcu ruszył się z miejsca, by ich rozwalić więc oczy dziewczynki, które były przyzwyczajone do różowych kucyków, nie będą musiały patrzeć na brzydkie, chodzące trupy.
Tak jak powiedział, schowała się. Nie to że się bała (choć się bała), wolała osłaniać tyły.... oczywiście jak najdalej od potworów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien

avatar

Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Pią Lut 20, 2015 9:01 am

Nawet nie obejrzał się za siebie, by sprawdzić, czy aby na pewno Pianka się schowała. Po prostu sięgnął po wcześniej załadowaną strzelbę, z bliskiej odległości starając się trafiać w głowy sztywniaków. Dźwięk strzałów odbijał się od budynków.
- Kurwa... - mruknął pod nosem, orientując się, że sztywnych jest więcej niż naboi w jego magazynku. Dawno tak dużego błędu nie popełnił. W obliczu większej ilości zombie lepiej było użyć jednak broni białej, ale w przypadku tak dużej, po prostu spierdalać. Teraz nawet nie wiedział, gdzie się skryła Pianka, ale w jego interesie było zwrócić uwagę sztywnych na niego. Zaczął biec w stronę śmietników, na których siedział jeszcze jakiś czas temu. Wspiął się na jeden, a z niego skoczył na zablokowaną bramę, chcąc wspiąć się na jej szczyt i usiąść. Wprawdzie ostro wbijało się to w dupę, ale miał czas załadować strzelbę bez zagrożenia.
- Pianka, uciekaj! - krzyknął na cały regulator, a zombie zaczęły zbliżać się powoli do bramy, rozległy się kolejne strzały z jego strzelby. Kiedy sztywni byli dość blisko bramy, Adrien szybko z niej zeskoczył, pozostawiając falę za drugą stroną. Szwendacze od razu chwyciły się bramy i zaczęły nią trząść, łapczywie chcąc się dostać do Adriena.
- Pierdolone chujstwa... - skomentował i obiegł budynki dookoła, by wejść tam drogą, którą wcześniej weszli i poszukać Pianki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eileen Soul

avatar

Wiek : 17 lat
Ekwipunek : plecak, krzesiwo, mała apteczka, jedzenie, mały nóż, pluszowy jednorożec x2
Głód : 130/150

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Pią Lut 20, 2015 2:25 pm

Pianka najpierw schowała się za śmietnikiem, ale gdy uslyszała strzały, stwierdziła, że to nie jest najlepsza kryjówka i wybiegła z uliczki.
Wyjęła z plecaka nóż i jednorożca. Przycisnęła go do siebie mocno (oczywiście Charliego, nie broń) i przysunęła się do ściany budynku.
Jeszcze nigdy nie była w takiej sytuacji i nie wiedziała, co ma robić.
Słysząc krzyk Adriena, zdenerwowała się jeszcze bardziej i przebiegła na drugą stronę ulicy, potykając się co chwila. Weszła do małej uliczki, z której miały dobry widok na sklep i przykucnęła.
Spojrzała w stronę miejsca, gdzie znajdowała się wcześniej, w poszukiwanie Adriena.
Nagle zza jej pleców dobiegło ostrzegawcze warknięcia. Momentalnie stanęła prosto i wbiła nóż w głowę sztywnego.
Nie wiedziała, jak to się stało. Chciała uciec, a zamiast tego rozprawiła się z potworem. Trup pad przed nią na ziemię. Dziewczyna wyciągnęła przed siebie dłoń, spojrzała na nią i rozpłakała się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathan Frost

avatar

Wiek : 19
Ekwipunek : Plecak, 1/2 butelki wody, baton czekoladowy, dwie konserwy, zapasowe ubrania, trzy wytrychy, maczeta, nóż bojowy, toporek
Głód : 140/150
Wygląd : Granatowa koszulka na ramiączkach, czarne bojówki zwężane ku dołowi, skórzane rękawice bez palców, glany i rozpychacz w uchu

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Sob Lut 21, 2015 1:52 pm

Jak to Nath miał już w zwyczaju, kręcił się tu i ówdzie rozglądając się w około. Nie miał konkretnego celu, a w uliczki skręcał losowo. Do momentu, aż usłyszał w okolicy strzał, a potem drugi.. i jeszcze więcej. Z początku nie zwracał na to większej uwagi, bo pójście w stronę rozległego hałasu mogłoby się skończyć nieprzyjemnie. No ale ciekawość jak to ciekawość dopieła swego i nogi chłopaka pokierowały się w tamtą stronę.
Po jakichś paru minutach Frost doszedł na miejsce i zastał dosyć nieciekawy widok.
- O kurwa. - Wymruczał pod nosem robiąc przy tym dziwną minę i nie zastanawiając się długo pochwycił za swoją maczetę. Może i nie była to dość dobra broń na taką ilość sztywniaków.. no ale broni palnej nawet się nie tykał. Niby wygodna i poręczna, ale nie w jego guście. No i robiła też niepotrzebny hałas, który przywabiał te skurwiele.
Stał tak jeszcze przez chwilę i patrzył się jak szpak w pizde do momentu, aż spostrzegł nieopodal.. dziewczynę? Przynajmniej tak mu się wydawało. Jak długie włosy to dziewczyna na dziewięćdziesiąt dziewięć procent. Nathan spiął pośladki i ruszył w jej strone na "ratunek", gdyż była ona w dosyć nieciekawej sytuacji, a on sam też nie miał serca by jej zostawić.
Podbiegł do niej.
- Ej, lepiej się stąd ulotnij. - Zernął na jej twarz, która była cała zapłakana, po czym otarł jej łzy. - Zabieraj się stąd, słyszysz? - Zaczął też nią lekko trząść by się opamiętała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien

avatar

Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Sob Lut 21, 2015 2:23 pm

Całe to zdarzenie sprawiło, że w efekcie zgubił Piankę z oczu. Sam okrążył budynek, by przemieścić się ulicą z powrotem do tego wejścia, którym z początku weszli razem z Eileen. Niestety zza zaułka zaczęły wyłazić pojedyncze zombie, a Adrien w dziwnej furii, żeby się tam dostać, zaczął wybijać je po kolei siekierą. Niestety, było ich za dużo, by mógł sprawdzić, czy Pianka wciąż tam się znajdowała i czy w ogóle żyła. Miał jednak nadzieję, że była na tyle mądra i faktycznie udało jej się stamtąd uciec. Sam dał dyla, skręcając w uliczki.
- Pianka! - darł się na cały regulator, byleby ją znaleźć, pierdolił to, że dalej przyciągał uwagę. Był szybki, więc biegał i szukał. Mógłby otwarcie przyznać, że w jakiś sposób zaczął go obchodzić los tej dziewczyny, nawet jeśli była stuknięta, to była urocza. Wychylił się zza ściany jakiegoś budynku i dostrzegł jakiegoś czerwonowłosego faceta, który stał przy dziewczynie. Nie znając jego intencji z góry i bez zastanowienia założył, że miał złe. Wyciągnął strzelbę i podchodząc powoli do niego, mierzył ze swojego cacka.
- Odsuń się od niej. - warknął nieprzyjaźnie, zapominając o tym, że zombie wciąż mogło podążać ich śladem. Targały nim emocje, dlatego ciężko mu szło z rozsądnym myśleniem, na obecną chwilę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eileen Soul

avatar

Wiek : 17 lat
Ekwipunek : plecak, krzesiwo, mała apteczka, jedzenie, mały nóż, pluszowy jednorożec x2
Głód : 130/150

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Sob Lut 21, 2015 2:37 pm

Pianka była przerażona. Po raz pierwszy miała tak bliskie spotkanie ze sztywnym i jeszcze niewyjaśnionym sposobem udało jej się go zatrzymać.
Miała pustkę w głowie, na chwilę zamknęła oczy, a gdy już je otworzyła, potwór leżał na ulicy.
Mimo, że słyszała kolejnych, podążających w jej stronę zombie, nie była w stanie przestać płakać i uciec.
A tak bardzo chciała być dzielna.
Nie dała rady się ruszyć nawet, gdy podbiegł do niej jakiś chłopak. Jego słowa do niej nie docierały.
Czuła się okropnie. Miała wrażenie, że zaraz zwymiotuje. Bolała ją głowa, było jej duszno.
Dopiero w tamtym momencie dotarła do niej nowa rzeczywistość w jakiej się znalazła.
Opamiętała się dopiero, gdy usłyszała swoje imię.
- Adrien.
Otworzyła szeroko oczy i spojrzała na nieznajomego. Zmarszczyła czoło.
To na pewno nie był Adrien.
Słysząc warknięcie, nie zareagowała. Zawsze, jak poznawała kogoś nowego to osoba, z którą się szlajała mówiła coś takiego. Tak samo było, jak poznała Adriena.
Odwróciła się w stronę braciszka i uśmiechnęła się delikatnie.
- Już jest dobrze! - zaśmiała się, dusząc w sobie strach.
O sytuacji ze sztywnym zapomni i znów będzie małą księżniczką.
Chciała powiedzieć coś jeszcze, ale zakręciło jej się w głowie i zemdlała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathan Frost

avatar

Wiek : 19
Ekwipunek : Plecak, 1/2 butelki wody, baton czekoladowy, dwie konserwy, zapasowe ubrania, trzy wytrychy, maczeta, nóż bojowy, toporek
Głód : 140/150
Wygląd : Granatowa koszulka na ramiączkach, czarne bojówki zwężane ku dołowi, skórzane rękawice bez palców, glany i rozpychacz w uchu

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Sob Lut 21, 2015 6:58 pm

O ja jebie, takiego obrotu spraw się nie spodziewał. Chociaż.. No ale nie oznaczało to, że od razu ma się do niego mierzyć ze strzelby. Bitch please. Chciał być miły, a tutaj tak go perfidnie witają.
- Łołoło.. spokojnie. Wiem, że podnieciłeś się na mój widok, ale bez przesady.. schowaj tego gnata. - Poruszał sugestywnie brwiami. Domyślał się również, że chłopak nazywa się Adrien, po tym jak dziewczyna zwróciła się do niego.
Nathan chciał rozluźnić trochę atmosferę, więc zrobił krok do tyłu od dziewczyny. Jednak nie długo tak postał, bo na szczęście spostrzegł w dobrym momencie, że dziewucha mdleje. Zrobił z powrotem krok do przodu i chwycił ją w samą porę by ta nie jebła głową w ziemię, bo mogłoby to się skończyć niedobrze.
- Nie stój jak ten słup soli, tylko coś kurwa zrób! I schowaj w końcu tą pieprzoną strzelbę! - Zwrócił się do czarnowłosego by ten łaskawie ruszył swoje cztery litery.. seksowne cztery litery. Jako, że Frost gustował bardziej w chłopakach nie mógł tak po prostu odpuścić sobie popatrzenia na atuty nieznajomego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien

avatar

Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Sob Lut 21, 2015 7:43 pm

Nie wiedział, co się stało, że Pianka była w takim stanie, no, emocjonalnym. Uznał, że ten frajer chciał jej coś po prostu zrobić. Usłyszał, jak dziewczyna chciała go pocieszyć. Otworzyła swoje usta i... Zemdlała.
- Kurwa! - odruchowo mu się wymsknęło i wciąż celując strzelbą w nieznajomego, zbliżył się szybszym krokiem w jego stronę. Nie zwrócił uwagi na luźne podejście nieznajomego do sytuacji. Mimo wszystko otrząsnął się ze swojego stanu dziwnej furii. Schował strzelbę, tak jak ten gościu mu nakazał i podszedł szybszym krokiem do dziewczyny.
- Ja pierdole, nie w takim momencie... - jęknął nieco żałośnie pod nosem. Jego ręce drżały, a sztywni wciąż pewnie poruszali się w ich stronę. Za niedługo ich pewnie wywęszą. Przykucnął przy niej, mając chwilową pustkę w głowie. Potem szybko wstał i chwycił ją za nogi, by je podnieść. Z pewnością daleko z nieprzytomną dziewuchą nie zajdą.
- Nooo... Budź się. - warknął pod nosem. Myślenie kompletnie mu wysiadło. Kurwa, jak on nie lubił pracować z kimś. Zawsze musiał nawalić. Obrona samego siebie zawsze o wiele lepiej mu szła. Spojrzał na nieznajomego oczekującym jakiegoś planu wzrokiem mówiącym "weź mi pomóż, nawet jeśli mnie nie znasz".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathan Frost

avatar

Wiek : 19
Ekwipunek : Plecak, 1/2 butelki wody, baton czekoladowy, dwie konserwy, zapasowe ubrania, trzy wytrychy, maczeta, nóż bojowy, toporek
Głód : 140/150
Wygląd : Granatowa koszulka na ramiączkach, czarne bojówki zwężane ku dołowi, skórzane rękawice bez palców, glany i rozpychacz w uchu

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Sob Lut 21, 2015 9:25 pm

Szczerze to Nathan miał ochotę lekko wybuchnąć śmiechem z powodu nierozgarnięcia chłopaka, ale się powstrzymał i zdecydował się mu pomoc.
- Chodź za mną. Wiem gdzie możemy się ukryć.. i poczekać na ocknięcie się dziewuchy. - Dalej trzymiąc swoją maczetę ruszył przed siebie z nadzieją, że uda im się wyjść z tego cało. Co chwile zerkał na chłopaka z dziewczyną na rękach badając jej stan. Raczej nic nie wskazywało na to, że obudzi się na zawołanie.
- Uspokoiłeś się już nieco, hę? - Zerknął pytająco na niego idąc żwawym krokiem. Na szczęście nie napotykali sztywnych po drodze.
Cała przechadzka z punktu A do punktu B nie trwała długo. Zaledwie po trzech minutach skręcania w przeróżne uliczki znaleźli się na miejscu. Był to stary opustoszały budynek, do którego Frost już nie raz miał okazję zawitać.. więc było czysto od zombie. No chyba, że jakieś znajdowały się na wyższych piętrach, na które czerwonowłosy nawet nie myślał by włazić. Uważał to za marnotractwo czasu.
Nathan nie zwlekając długo wlazł do pierwszego lepszego mieszkania. Może i nie było zbyt eksluzywne, no ale nie było czego spodziewać się po takim budynku. W większej części mieszkały tu kiedyś zapewne same menele mające we łbie tylko wódę.
- Połóż ją na kanapie. - Może i wydawało się, że Nath był trochę przywódczy, ale tak naprawdę taki nie był. Nie lubiał wydawać rozkazów.

[z/t] - dla wszystkich
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ethan Welsh

avatar

Wiek : 14
Ekwipunek : - Tanto,
- 2 noże do rzucania,
- 2 czekolady,
- butelka z wodą,
- bandaż,
- uniwersalny scyzoryk,
- srebrna taśma,
- 2 nowe baterie
Głód : 150/150

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Pon Lut 23, 2015 10:22 pm

Zapuścił się kawałek od swojego obozu, chcąc znaleźć trochę zapasów na własną rękę. Być może w ten sposób w końcu dostrzegą jego zdolności i będą mogli go traktować jako pełnowartościowego członka wnoszącego coś do grupy, a nie tylko kolejną gębę do wykarmienia. Przekradał się zza jednego drzewa pod drugie, mimo że droga wydawała się nadzwyczaj spokojna. Ostrożności nigdy za wiele, tym bardziej, że walka wręcz z truposzami była dla młodego stosunkowo trudna. Z oddali zauważył niewielki sklep na obrzeżach miasta i postanowił go sprawdzić. Nie spodziewał się tylko, że będzie on okupowany przez grupę kilkunastu trupów - jakby coś ich tu ostatnio zwabiło.
- Co tu robić... - zaczął myśleć nad jakimś planem, skrywając się za pobliskim drzewem, daleko od pustego wzroku szwędaczy. Sam nie był w stanie pokonać takiej grupy, dlatego musiał wpaść na jakiś pomysł, a tych mu nie brakowało. Z tego wszystkiego nie zdążył nawet się zorientować, jak jeden z trupów zaszedł go od tyłu, rzucając się na niego z zimnymi, gnijącymi łapskami. Ethan zdążył tylko wyciągnąć swój japoński sztylet, kiedy zaraz leżał na ziemi próbując odepchnąć od siebie wygłodniałą bestię. Trochę mu jednak tej siły brakowało i nie był pewny, jak długo uda mu się jeszcze go utrzymać - tym bardziej, że hałasem zaczęli się interesować ożywieńcy spod sklepu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Hawkins

avatar

Wiek : 45 lat
Ekwipunek : -Smith & Wesson 500 (5 kul w bębenku)
- Tomahawk
- Stara, wytarta torba sportowa z podpisem "Lynn H.", do trzymania swoich klamotów
- Paczka amunicji
- .50 kalibrowych nabojów do magnum (17 sztuk)
- Kilka par suchych, zapasowych ubrań
- Śpiwór
- Dwie puszki konserw
- Rodzinna fotografia - przedstawia Billa i jakąś kobietę z blizną.
- Litr czystej wody
- Paczka fajek + zapalniczka
Głód : 130/150
Wygląd : Czarny t-shirt z czaszką, skórzany płaszcz, wojskowe spodnie w kamuflażu "Marpat", ciężkie trepy.

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Pon Lut 23, 2015 10:50 pm

To była zajebiście długa droga ale udało mu się wjechać między budynki Altanty, która powitała go niemalże pustą drogą. Jechał tą samą trasą drugi raz, więc tym razem podróż okazała się być łagodniejsza co nie znaczy, że był w świetnej formie. Czerwona bestia, którą szarpał również powoli miała dosyć, kto by pomyślał, że jest taka delikatna. Kontrolka, która mówiła o ilości paliwa w baku, wskoczyła w niebezpieczny obszar - jechał prawie, że na oparach. Udało mu się dojechać do małego sklepu, postanowił, że przeszuka to miejsce, może znajdzie tu gorzałę, której mu tak brakowało.

- A co to do jasnej cholery? Sądząc po aparycji kolejny szczyl potrzebuje pomocy. - Wysilił swój wzrok, gdy zidentyfikował cel, uśmiechnął się krzywo pod nosem jak to miał w zwyczaju. Gnojek potrzebuje pomocy, do tego ta garstka sztywnych. Dziś był dzień dobroci, Hawkins zadecydował, że uratuje dzieciaka. Decyzję podjął w ułamku sekundy, zatrzymał się samochodem, by mieć dogodną pozycję do oddania strzału. Dobył swojego S&W500, naciągnął kurek i wycelował w umarlaka, który dobierał się do niego, jak ksiądz do ministranta. Chromowana lufa zalśniła w blasku słońca, padł głośny huk. Pocisk nie trafił sztywnego w łeb, nie miał. Truchło oberwało w ramię, siła pocisku powinna go zwalić z nóg. Ufał, że bachor sobie poradzi z jednym.

Nie zastanawiając się długo, schował broń i przygotował się do ruszenia prosto w objęcia żywych trupów, oczywiście samochodem. Nadepnął gaz do dechy, wrzucił wyższy bieg i ruszył szarżować. Czerwony pick-up sprawie wyeliminował trzech zgniłków dopóki nie zgasł. To by było na tyle. auto zawyło jakby ktoś zrobił jej naprawdę coś strasznego i niewątpliwie tak było.

Opuścił zdechły już pojazd, nie nadawał się już do niczego. Hawkins był zwolennikiem zasady "jeżeli już coś robić to stylowo" i tak właśnie było. Narobił już tyle hałasu, że kolejne strzały nie zrobią większej różnicy. Cztery pociski unieszkodliwiły sprawnie dwa cele, pozostawiając komorę pustą. Bill był całkiem stary i oko już nie to co kiedyś. Nie miał w tej sytuacji nic innego do wyboru jak dobyć tomahawka i grzecznie poczekać. Splunął na ziemię, uśmiechając się przy tym i zakrzykując do umrzyków. - Który pierwszy, cwele? - Facet był zmęczony, zalany potem i krwią, która oczywiście nie należała do niego, nie zamierzał poddać się tak łatwo. Jak już walczyć to do samego końca.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ethan Welsh

avatar

Wiek : 14
Ekwipunek : - Tanto,
- 2 noże do rzucania,
- 2 czekolady,
- butelka z wodą,
- bandaż,
- uniwersalny scyzoryk,
- srebrna taśma,
- 2 nowe baterie
Głód : 150/150

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Wto Lut 24, 2015 9:51 pm

Warkot silnika rozbrzmiewał echem, odbijając się od drzew, co oczywiście nie zaciekawiło wygłodniałego trupa chcącego pożreć młodego. Ten już dopadł swoją ofiarę i próbował się teraz do niej dobrać, więc co by go obchodził nadjeżdżający pokarm. Ethan zrozumiał, że jeżeli ten ktoś mu nie pomoże, to dzieciak dołączy do pochodu żywych zdechlaków. Serce zaczęło bić znacznie szybciej kiedy cała ta sytuacja w końcu do niego dotarła. Resztką sił próbował jeszcze odepchnąć szwędacza jak najdalej od siebie, gdy nagle pocisk zwalił trupa na bok. Chłopak nawet się nie zastanawiał dlaczego tajemniczy wybawiciel go po prostu nie zastrzelił - natychmiast wymierzył ostateczny cios, wbijając nóż w czaszkę napastliwego ożywieńca. Podniósł się na nogi, dostrzegając przy sklepie jakiegoś mężczyznę - prawdopodobnie tego, który wystrzelił z broni, i wcale nie zdradzała go... broń.
- Zwariował... - przeszło mu przez myśl, kiedy zauważył, jak ten chce w pojedynkę "zabawić" się z przeciwnikami. Dla niego nie było to do pojęcia, żeby jedna osoba mogła sobie poradzić z taką grupą - nie z bronią białą. Zawahał się, chciał wykorzystać okazję i uciekać do swoich póki mógł, ale z drugiej strony pozostawienie kogoś, kto uratował ci życie to jedna z tych plam na honorze, których zmyć się nie da. Sięgnął po jakąś pobliską, grubszą gałąź, ale jednocześnie taką, którą był w stanie unieść i ruszył aby wesprzeć faceta w walce.
- Uwaga! - krzyknął do niego. Trupy nie szły jeden za drugim - jedne szły na wprost, inne nieco bardziej od boków, w dodatku w równych odstępach. Równoczesne uporanie się z nimi było bardzo trudnym zadaniem. Ethan podbiegł do jednego z trupów aby utorować sobie drogę do mężczyzny. Uderzył energicznie szwędacza kijem w okolice kolan, aby zwalić go z nóg. Szybko odrzucił gałąź na bok i mocnym pchnięciem wbił japoński sztylet w oczodół przeciwnika. Ponownie wziął badyla w ręce i stanął obok Billa. Trzeba przyznać, że nogi trochę mu się uginały i był nieco przerażony tą sytuacją.
- Co teraz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Hawkins

avatar

Wiek : 45 lat
Ekwipunek : -Smith & Wesson 500 (5 kul w bębenku)
- Tomahawk
- Stara, wytarta torba sportowa z podpisem "Lynn H.", do trzymania swoich klamotów
- Paczka amunicji
- .50 kalibrowych nabojów do magnum (17 sztuk)
- Kilka par suchych, zapasowych ubrań
- Śpiwór
- Dwie puszki konserw
- Rodzinna fotografia - przedstawia Billa i jakąś kobietę z blizną.
- Litr czystej wody
- Paczka fajek + zapalniczka
Głód : 130/150
Wygląd : Czarny t-shirt z czaszką, skórzany płaszcz, wojskowe spodnie w kamuflażu "Marpat", ciężkie trepy.

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Sro Lut 25, 2015 4:40 pm

Zwariował i to po całości, w sumie dzięki temu udało mu się przeżyć w tym cholernie niebezpiecznym środowisku. Eksterminacja umrzyków była jedną z lepszych rozrywek, a zarazem codziennością, którą uwielbiał o ile nie graniczyła ona z samobójstwem. Był chyba jedną z niewielu osób, którym ten nowy świat się naprawdę podobał. Prawdziwy mężczyzna powinien w swoim życiu zbudować dom, zasadzić drzewo i spłodzić syna, Hawkins pozwolił sobie na małe zmiany. Nowa wersja mówiła, że facet powinien rozłupać czaszkę sztywnego, zastrzelić człowieka i regularnie dymać.
- Jak to co? Upierdalamy każdego po kolei. Nie chcę marnować kolejnych kul. - Mruknął do niego, aż za spokojnie. Pot powoli spływał po czole mężczyzny, był zmęczony albo po prostu to ten żar, który lał się na niego i skórzany płaszcz, który przykleił mu się do ciała. Trupy nie były równo ułożone, równe odstępy działały na ich korzyść. Mogli zastosować prostę taktykę, a mianowicie zaatakować i się wycofać, akcja powtarzana w kółko na pewno jest lepsza niż pchanie się na pałę w tą grupkę. Bill podszedł do jednego, najbliższego i zamachnął się swym tomahawkiem. Trup padł z rozpieprzoną czaszką, z której sączyła się ciemna, martwa krew. Po tej akcji powrócił do młodzika, splunął siarczyście na ziemię i dodał. - Teraz twoja kolej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ethan Welsh

avatar

Wiek : 14
Ekwipunek : - Tanto,
- 2 noże do rzucania,
- 2 czekolady,
- butelka z wodą,
- bandaż,
- uniwersalny scyzoryk,
- srebrna taśma,
- 2 nowe baterie
Głód : 150/150

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Czw Lut 26, 2015 8:28 pm

Jego kolej? Facet chyba naprawdę przeceniał możliwości bojowe dzieciaka, który do wybitnych wojowników nie należał. Co innego z bronią palną, miałby przynajmniej przewagę dystansu i mniej by się denerwował, że mu coś nie wyjdzie. No i zawsze mógłby strzelić jeszcze kilka razy zanim by coś ubił. Wypuścił z rąk gałąź, bo na obecne ustawienie taktyka z badylem nie zadziała. Teraz trzeba było wykonać szybki atak, i równie szybko się wycofać na miejsce. Doskoczył do jednego z szarżujących trupów, wyciągając sztylet przed siebie i pozwalając mu się nadziać prosto na ostrze, które wbijało się w rozkładające się ciało niczym w masło. Kiedy tylko szwędacz stracił kontrolę nad swoim ciałem i odpłynął do krainy Morfeusza, Ethan szybkim ruchem wysunął ostrze i odskoczył do tyłu. Jedną ręką sięgnął po nóż do rzucania, którego zwykle starał się nie używać. Z takiej odległości trafienie było niemal pewne, toteż wykonał zamach na tyle energiczny, na ile pozwalały mu obecne siły, i zwinnym ruchem cisnął bronią w twarz jednego z trupów, a dokładniej gdzieś w okolice skroni. Będzie musiał zaraz ten nóż odebrać.
- Jeszcze dwóch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Hawkins

avatar

Wiek : 45 lat
Ekwipunek : -Smith & Wesson 500 (5 kul w bębenku)
- Tomahawk
- Stara, wytarta torba sportowa z podpisem "Lynn H.", do trzymania swoich klamotów
- Paczka amunicji
- .50 kalibrowych nabojów do magnum (17 sztuk)
- Kilka par suchych, zapasowych ubrań
- Śpiwór
- Dwie puszki konserw
- Rodzinna fotografia - przedstawia Billa i jakąś kobietę z blizną.
- Litr czystej wody
- Paczka fajek + zapalniczka
Głód : 130/150
Wygląd : Czarny t-shirt z czaszką, skórzany płaszcz, wojskowe spodnie w kamuflażu "Marpat", ciężkie trepy.

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Czw Lut 26, 2015 9:35 pm

Ten gnojek całkiem nieźle sobie poradził, może będą z niego jeszcze ludzie. - Pomyślał stary facet, który swoje lepsze lata miał już za sobą. Czasami zapominał co to znaczy być młodym. Ale najlepiej odstawić ten temat i skupić się na zgniłych cielskach, które trzeba wykończyć.
Dwóch sztywnych nie jest jakimś specjalnym zagrożeniem, przynajmniej nie dla twardego i zdrowego chłopa pokroju Hawkinsa, zwłaszcza w takim odstępie. Żałował, że nie ma już kul w komorze, nie miał żadnych dodatkowych w kieszeni. Musiałby wypakować z torby pudełko, to by było czasochłonne. Podbiegł do pierwszego, bliższego umrzyka z ostrym zamachem. Czaszka roztrzaskana, po mózgu raczej nie ma co zbierać, tak właśnie padł. Czas najwyższy na drugiego, załatwił go w dosyć podobnym stylu jak poprzedniego.
Zdaje się, że nie mieli więcej kolegów, można więc było zabrać się za przeszukiwanie okolicznego budynku no i otworzenie mordy do nieznajomego szczyla. Odkąd Nancy się na niego nieźle wkurwiła, nie miał do kogo otworzyć mordy. Tamta mała, popieprzona kobieta miała swój urok, aż Bill zaczął żaloważ, że potraktował jej rodzinne zdjęcie butem.
- Nie dziękuj mi, gnojku. - Odezwał się do niego z tym swoim paskudnym uśmiechem na ryju. Wytarł resztki szkarłatnej cieczy z tomahawka o swój t-shirt. Dziarskim, pewnym siebie krokiem skierował się w stronę budynku jak gdyby nigdy nic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   

Powrót do góry Go down
 
Mały sklep miejscowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Sklep z protezami
» Sklep z drobiazgami
» Sklep spożywczy.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Żywe Trupy :: Glob :: 
Atlanta
-
Skocz do: