Forum PBF na podstawie The Walking Dead.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Mały sklep miejscowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Ethan Welsh



Wiek : 14
Ekwipunek : - Tanto,
- 2 noże do rzucania,
- 2 czekolady,
- butelka z wodą,
- bandaż,
- uniwersalny scyzoryk,
- srebrna taśma,
- 2 nowe baterie
Głód : 150/150

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Pią Lut 27, 2015 8:15 pm

I wszystkie trupy padły pod naporem ich... siły? No, w każdym razie na pewno nie w przypadku młodego. Wytarł sztylet o ubrania szwędaczy, bo przecież swoich jeszcze bardziej brudził nie będzie. Na słowa mężczyzny nieco się speszył i zdezorientował, bo właśnie miał zamiar mu podziękować. Nie wiedział teraz czy powinien to zrobić, czy raczej zastosować się do jego "polecenia" i po prostu to olać. Ostatecznie nie wydusił z siebie żadnego wyrazu ani nawet dźwięku, który w jakiś sposób miałby przypominać zgłoski. Podszedł tylko do jednego z trupów, w którym nadal tkwił jeden z jego noży do rzucania. Były one dla młodego dosyć cenne i nie bardzo chciał je marnować - zwłaszcza, że nie są tak powszechne jak broń palna czy biała. Szybko zauważył, że mężczyzna kieruje się w stronę sklepu, który miał zamiar splądrować młody. Niemal błyskawicznie ruszył za tajemniczym facetem, aby nie skradł mu stamtąd wszystkich fantów. Wparował do budynku dosyć pewnie, bo w końcu jeżeli coś w nim było, to już dawno by się ujawniło pod wpływem głośnych dźwięków z pojazdu Billa jak i odgłosów walki.
- Skoro już tu jesteś, to się podzielmy. Wezmę lewą stronę od tych drzwi, a ty prawą. - nie czekając nawet na odpowiedź, udał się w stronę regałów, choć szybko okazało się, że wybrał złą opcję. Być może na prawo było więcej cennych przedmiotów, bo Ethan nie znalazł tu kompletnie nic. Wtem pojawiło się światełko nadziei. Na jednym ze sklepowych regałów, a dokładniej na samej górze, stało pudełko po czekoladowych płatkach. Dzieciak był trochę za niski aby je dostać, sam sprzedawca prawdopodobnie używał do tego drabinki, albo chociaż stołka. Ten jednak postanowił się wspiąć po półkach aby dostać się do smakołyku. Postawił nogę na jednej półce, drugą na drugiej. Pokonał w ten sposób jeszcze jeden przedział, kiedy nagle deski pod jego nogami się złamały. Młody odruchowo złapał się mocno rękami górnej części regału, który pod wpływem jego ciężaru zaczął spadać na Ethana!
- Łoooo...! - niósł się jego głos. Nie zdążył nawet zareagować na czas, kiedy cały drewniany regał go przygniótł i zamknął w pułapce, z której wystawała mu tylko głowa. Dało się zauważyć również rozcięcie na skroni i cienkim strumieniem spływającą krew. Hałas zapewne przyciągnąłby wszystkie okoliczne trupy - gdyby nie to, że dopiero co je wybili, a ten nie miał teraz siły się wydostać spod ciężaru drewnianego mebla.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Hawkins



Wiek : 45 lat
Ekwipunek : -Smith & Wesson 500 (5 kul w bębenku)
- Tomahawk
- Stara, wytarta torba sportowa z podpisem "Lynn H.", do trzymania swoich klamotów
- Paczka amunicji
- .50 kalibrowych nabojów do magnum (17 sztuk)
- Kilka par suchych, zapasowych ubrań
- Śpiwór
- Dwie puszki konserw
- Rodzinna fotografia - przedstawia Billa i jakąś kobietę z blizną.
- Litr czystej wody
- Paczka fajek + zapalniczka
Głód : 130/150
Wygląd : Czarny t-shirt z czaszką, skórzany płaszcz, wojskowe spodnie w kamuflażu "Marpat", ciężkie trepy.

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Nie Mar 01, 2015 8:06 pm

Taaaa, podzielimy się, a potem wpakuję ci kulkę w łeb i zabiorę to co mi się podoba.
Uśmiechnął się krzywo na samą myśl. W przypadku takiej sytuacji miałby fanty i trupa, którego mógł spokojnie przetransportować do Terminusa. Czasami miał dylemat, niby jest członkiem tej całej rodzinki kanibali ale na dobrą sprawę, porusza się sam i krótko mówiąc - ma wyjebane na nich. Uciec od nich czy też nie? Niby tam ma ludzi, których dobrze zna, może się wygadać i te sprawy. Ach, te przemyślenia starego psychopaty, który nie ma lepszych zajęć do roboty niż ratowanie innych. Ilu ocalałych zabrał spod szponów śmierci? W chuj, krótko mówiąc. Myśli tańczyły wesoło po jego umyśle, przypominając sobie scenę, w której wkurwiona Nancy postanowiła go opuścić. Może wróciła do Atlanty? A cholera z tym! Może sama się znajdzie.
Kątem oka zahaczył o przedmiot odbijający wyraźnie promienie słońca. Schylił się, by podnieść to coś - miał farta. W dłoni faceta spoczywał .50 kalibrowy nabój do magnum, idealnie pasował do broni, której używał. Skoro był jeden to musi ich być więcej. Poszukiwania sprawiły, że oprócz tamtego, znalazł jeszcze pięć innych - czyli razem sześć.
Z tych radosnych przemyślen i poszukiwań wyrwał go hałas, który spowodował szczyl. Zaprzestał swoich poszukiwań, pobiegł w kierunku źródła dźwięku. Ethan naprawdę mógł wyglądać całkiem komicznie, jednak Bill miał to głęboko gdzieś. Bez zbędnego pieprzenia podszedł do regału, chwycił go porządnie i dźwignął ku górze. Mebel swoje ważył i było to widać. Uniesienie tego było dla Hawkinsa nieco problematyczne ale udało mu się to zrobić na tyle, by dzieciak mógł się spokojnie wyczołgać jednak lepiej by się streszczał.
- Wypierdalaj, szybko. - Rzucił do niego nerwowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ethan Welsh



Wiek : 14
Ekwipunek : - Tanto,
- 2 noże do rzucania,
- 2 czekolady,
- butelka z wodą,
- bandaż,
- uniwersalny scyzoryk,
- srebrna taśma,
- 2 nowe baterie
Głód : 150/150

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Wto Mar 03, 2015 9:48 pm

Ethan myślał, że już nic go nie uratuje przed zgnieceniem przez spadający regał. Na szczęście ponownie przyszedł mu z pomocą ten mężczyzna, choć nie wyglądał na specjalnie zadowolonego. Dzieciak nerwowo wyczołgał się spod mebla i oparł o ścianę, oddychając ciężko. Sięgnął wzrokiem za pudełkiem z płatkami, o które tak zaciekle walczył. Całe szczęście nie zostało przygniecione przez regał, a leżało tuż obok niego. Wyciągnął rękę po kartonowe pudełko, które nie wprawiło go w uczucie radości. Ba, nie było nawet warto tak bardzo się o nie starać. Było lekkie, w dodatku szybko się okazało, że ktoś już wcześniej je otworzył i prawdopodobnie zostawił - być może, żeby zrobić nadzieje takim dzieciakom jak Ethan.
- Cholera... - mruknął i rzucił pudełkiem na bok. Dopiero teraz poczuł, jak rana ze skroni zaczyna uporczywie piec, a krople krwi kapały mu na bluzę. Znalazł jakieś w miarę czysty i niepoplamiony świeżą krwią trupów kawałek rękawa, którym delikatnie starł z siebie czerwoną posokę.
- Przepraszam za kłopot... - rzekł do Billa. Facet to pewnie najchętniej by się go już pozbył w każdym możliwym tego słowa znaczeniu. Dzieciak nie wiedział właściwie, dlaczego ten go zwyczajnie nie odstrzelił, albo chociaż nie odprawił z kwitkiem. Nie żeby jakoś mu to specjalnie przeszkadzało, ale było to conajmniej dziwne w tym dzikim świecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Hawkins



Wiek : 45 lat
Ekwipunek : -Smith & Wesson 500 (5 kul w bębenku)
- Tomahawk
- Stara, wytarta torba sportowa z podpisem "Lynn H.", do trzymania swoich klamotów
- Paczka amunicji
- .50 kalibrowych nabojów do magnum (17 sztuk)
- Kilka par suchych, zapasowych ubrań
- Śpiwór
- Dwie puszki konserw
- Rodzinna fotografia - przedstawia Billa i jakąś kobietę z blizną.
- Litr czystej wody
- Paczka fajek + zapalniczka
Głód : 130/150
Wygląd : Czarny t-shirt z czaszką, skórzany płaszcz, wojskowe spodnie w kamuflażu "Marpat", ciężkie trepy.

PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   Pią Mar 06, 2015 6:34 pm

- Ciesz się szczylu, że byłem w pobliżu. - Mruknął do dzieciaka, powoli szykując się do opuszczenia sklepu. Hawkins wolał działać solo, nie miał zamiaru ratować każdemu tyłka z opresji chociaż ostatnimi czasy non-stop to robił. - Następnym razem nie będziesz mieć tyle szczęścia. - Dodał po chwili, wtykając w usta papierosa. Zręcznym ruchem odpalił go od zapalniczki, którą podrzucił i schował do kieszeni. Palenie w tych czasach było niczym symboliczny zastrzyk tytoniowego dymu po ostrym seksie tylko, że nie było żadnego seksu. Do szczęścia brakowało mu tylko alkoholu. Jego zasrane szczęście, szukał procentów, a znalazł tylko kilka sztuk naboi do swojego gnata. Kochał swój pistolet, półtora kilograma szczęścia z ośmio calową lufą. Był klasycznym przykładem typowego amerykanina, który trzymał się zasady "na chuj komu kobieta, skoro mam broń".
Nawet nie skończył porządnie wypalić papierocha, cisnął nim pod nogi Ethana. - Weź. - Wskazał na dymiący się jeszcze kawałek bibuły. - To pomaga. - Po tych słowach skierował się do wyjścia. Nie miał już ochoty niańczyć wszystkich wokół, to go zaczęło męczyć. A gdzie zdrowa rywalizacja? Chęć mordu i strzelanie się między sobą? Gdzie ten zasrany dreszczyk emocji? Cholera wie ale facet taki jak Hawkins zawsze go znajdzie.
Opuścił sklep, poprawił torbę na plecach i ruszył w nieznane. Oczywiście musiał podróżować pieszo, bo samochód stał gdzieś na boku rozpieprzony do granic możliwości, ozdobiony resztkami mózgu, flaków i innych wnętrzności. Plusem czerwonych samochodów było to, że nie widać było na nich krwi, no może trochę.

//zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mały sklep miejscowy   

Powrót do góry Go down
 
Mały sklep miejscowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Sklep z protezami
» Sklep z drobiazgami
» Sklep spożywczy.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Żywe Trupy :: Glob :: 
Atlanta
-
Skocz do: