Forum PBF na podstawie The Walking Dead.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Miejsce biwakowe.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry




PisanieTemat: Miejsce biwakowe.   Sob Lut 21, 2015 9:42 pm

***
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rick Grimes
Admin


Wiek : 36
Ekwipunek : Colt Phyton, naboje, plecak z wodą i odrobiną żywności, maczeta.
Głód : 130/150
Wygląd : Czarna koszula, przetarte jeansy, terenowe buty.

PisanieTemat: Re: Miejsce biwakowe.   Sob Lut 21, 2015 9:54 pm

Ściemniało się. A Daryla wraz z Ethanem brak. Co jak co, ale skręcało go w środku, że z nimi nie poszedł. Teraz tylko niepotrzebnie się martwi o chłopaka jak i swojego „skrzydłowego”. Nie mógł sobie pozwolić na utratę członków grupy, jak i utraty znalezionej przez nich żywności... Jeżeli jakąkolwiek znaleźli. Rick siedział na przewalonej kłodzie drzewa, pilnując ogniska. Nie dosyć, że było gorąco, to ten jeszcze zapacał się przy tlącym się ogniku. Cóż, lepiej owe źródło ciepła utrzymać, niż nie mieć później nad czym przyrządzić coś na ciepło. W sumie mieli zapałki i tak dalej, ale po co marnować tak cenne przedmioty?

Gdy tak siedział, czasami rozglądał się na boki, nasłuchiwał. Wpatrywał się również w punkt, z którego miały wyłonić się dwie, dobrze mu znajome sylwetki. I wreszcie nadszedł ten czas, kiedy tak się stało. Oboje szli szybszym krokiem, jednak byli nieco, hm... Obciążeni? Rick natychmiastowo poderwał się ze  swojego siedziska, poniekąd niewygodnego, i szybkim krokiem skierował się do Daryla i Ethana.

-Już myślałem, że Was nie zobaczę. Mieliście jakieś komplikacje, czy coś? – popatrzył po nich, zauważył, że chłopak ma dość przeciążony plecak. Uśmiechnął się lekko pod nosem. Miał nadzieję, że będzie to coś przydatnego. – Widzę, że nieźle się obłupiliście.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://walkers.forumpolish.com
Daryl Dixon
Admin


Wiek : 40
Ekwipunek : - Kusza (Stryker Strykezone 380)
- Nieduży, ale też niemały plecak
- Strzały
- Nóż myśliwski
- Poncho
Głód : 110/150

PisanieTemat: Re: Miejsce biwakowe.   Sob Lut 21, 2015 10:20 pm

Co jak co, ale przechadzka nieco się przedłużyła. Wcześniej Daryl'owi przejście do supermarketu zajęło zaledwie godzinę.. a teraz prawie, że dwie. Co było tego powodem? Niemałe obciążenie z powodu znalezionego picia, ale też szczeniaka, na którego mężczyzna miał oko przez całą drogę. Niby wymienił z nim parę słów, ale nie ciągnęło go do jakichś długich konserwacji z nim. Bo w końcu niby o czym miał z nim rozmawiać? Całkowicie się od siebie różnili. Nie tylko wyglądem i wiekiem, ale też charakterem.. więc ciężko było o czymkolwiek porozmiawiać bez żadnych sprzeczek i niepotrzebnych nerwów.

Po tej prawie dwugodzinnej wyprawie, w końcu dotarli na miejsce, a pierwszą twarzą jaką napotkali była dobrze mu znana gęba Rick'a. Z jednej strony chciał mu podziękować o pomoc, która pomogła mu przytachać tutaj te butle, a z drugie miał ochotę mu jebnąć z gonga w łeb za narażenie chłopaka. Może i był kurwa zdolny, ale młody i głupi.
- No trochę się przedłużyło. - Dixon nie czuł żadnej potrzeby by rozmawiać o szegółach, które zaszły tego dnia, ani o tym, że poznał popieprzonego gówniarza, z którym się podzielił.
- Znalazłem kupę chlania. Niestety nic z jedzenia. - Wyciągnął ze swojej torby jak i chłopaka wszystkie puszki i butelki. - Powinno póki co starczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rick Grimes
Admin


Wiek : 36
Ekwipunek : Colt Phyton, naboje, plecak z wodą i odrobiną żywności, maczeta.
Głód : 130/150
Wygląd : Czarna koszula, przetarte jeansy, terenowe buty.

PisanieTemat: Re: Miejsce biwakowe.   Nie Lut 22, 2015 1:46 pm

W głębi duszy cieszył się, że znaleźli coś, co się przyda, jednak nie była to stu procentowa satysfakcja. Przyjrzał się dokładnie zapasom, i po chwili schował je ponownie do plecaka. Bez słowa zarzucił oba tobołki przez ramię, po czym skierował się do większego vana, który służył jako miejsce przechowania różnych przedmiotów. Kiedy odłożył to wszystko tam, gdzie trzeba, odetchnął. Co jak co, ale to wszystko ważyło.
-Co do chłopaka... Możesz być niezadowolony, ale z dwojga złego nie przytachałbyś takiej ilości wody w pojedynkę. - skrzyżował ramiona na torsie. Był całkowicie spokojny, wiedział, że Daryl raczej mu popyskuje niż cokolwiek odpieprzy.
-Następnym razem idę z Tobą, bo żarcie to teraz priorytet. Raczej rozumiesz, o co mi chodzi. - spojrzał na niego, po czym zerknął na chłopaka.
-Dobrze się spisałeś. Idź odpocząć, póki czas. - uśmiechnął się krótko, nie mówiąc już więcej nic. Oparł się o samochód. Mógł się spodziewać, że zaraz zostanie mocno zbesztany przez skrzydłowego. Cóż, raz się żyje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://walkers.forumpolish.com
Daryl Dixon
Admin


Wiek : 40
Ekwipunek : - Kusza (Stryker Strykezone 380)
- Nieduży, ale też niemały plecak
- Strzały
- Nóż myśliwski
- Poncho
Głód : 110/150

PisanieTemat: Re: Miejsce biwakowe.   Nie Lut 22, 2015 3:14 pm

Niby Rick miał po części rację, ale nie zmieniało to faktu, że mógł go też uprzedzić przed tą decyzją wysłania gówniarza za nim. Mogli też przecież od samego początku iść razem, tak żeby jeden z drugim wiedzieli o swoim zasranym istnieniu. No ale Daryl nie miał zamiaru już się o to kłócić. Byłaby to tylko strata czasu i niepotrzebne nerwy. No i jeszcze fakt, że traktował Grimes'a jak swojego własnego brata, więc nie chciał wchodzić z nim w sprzeczkę.
- Oczywiście, że rozumiem. Nie jestem głupi. - Rzucił w jego stronę jakby nigdy nic. Można było zauważyć, że był już lekko zmęczony i myślał o małym odpoczynku.
- Do później. - Obrócił się napięcie i skierował się ku swojej ulubionej miejscówki.
Dixon ściągnął z siebie plecak, kuszę i resztę zbędnych rzeczy, które tylko przszkadzałyby mu w leżeniu kładąc je obok drzewa, po czym on sam usiadł na ziemi i oparł się o korę. Chciał nabrać siły na wszelki wypadek, gdyby sztywni zaatakowali obóz, tudzież na jutrzejszą, kolejną wyprawę po prowiant z Rick'iem.

[z/t] - dla obojga
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ethan Welsh



Wiek : 14
Ekwipunek : - Tanto,
- 2 noże do rzucania,
- 2 czekolady,
- butelka z wodą,
- bandaż,
- uniwersalny scyzoryk,
- srebrna taśma,
- 2 nowe baterie
Głód : 150/150

PisanieTemat: Re: Miejsce biwakowe.   Pon Lut 23, 2015 9:06 pm

Mimo, że podczas drogi do obozu nie udało mu się jakoś szczególnie porozmawiać z Darylem, nie traktował tego jako nieudany wypad. Lekka adrenalina podczas samotnej wyprawy i późniejsza, spokojniejsza już droga powrotna były tym, czego młody na ten moment potrzebował. Siedzenie i nic nie robienie w obozie nie wprawiało go w zachwyt - on zwyczajnie musiał coś robić, być do czegoś przydatnym. Oczywiście normalne było, że nikt nie chciał mu dać wolnej ręki, ani nawet puścić go na samotne wypady, w końcu był tylko dzieckiem. Ten jeden raz udało mu się wybłagać Ricka o zgodę i już czuł, że nie wszystkim to się spodobało... Ale może w końcu trzeba będzie do tego przywyknąć?
- Lepsze to niż nic, zawsze mogło być gorzej. - odpowiedział z uśmiechem i wyładował cały towar z plecaka. Nie było tego dużo, ale napawało optymistycznie na dalsze wypady, bo w końcu były jeszcze miejsca, gdzie dało się znaleźć resztki nieskradzionych zapasów.
- Nie jestem zmęczony, mogę poobserwować okolicę obozu. Dam znać jak zauważę coś niepokojącego. - odpowiedział liderowi, zakładając niemal pusty plecak na plecy. Sprawdził jeszcze tylko czy jego broń się trzyma na miejscu i ruszył rozejrzeć się po pobliskim lesie.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Clementine



Wiek : 10
Ekwipunek : Siekierka, nóż, pistolet M9, a także plecak w którym trzyma praktycznie wszystkie swoje rzeczy w tym zapalniczkę, zdjęcie Lee, nieco prowiantu w postaci wody i jedzenia oraz amunicję.
Głód : 150/150
Wygląd : Czapka z literą "D", fioletowa bluzka z krótkim rękawem, pod spodem w fioletowy odcieniu koszulka w paski i z długim rękawem, jeansy, trampki

PisanieTemat: Re: Miejsce biwakowe.   Wto Mar 10, 2015 12:17 pm

Kiepsko teraz szło z liczeniem czasu. Minuty, godziny, dni, miesiące... jakoś wcześniej człowiek zwracał na to większa uwagę, a teraz jakby się to po prostu rozmyło. Czas płynął, ale nie zdawali sobie sprawy jak dużo im go już ubyło. No może tak mniej więcej wiedzieli, ale bez żadnych konkretów czy szczegółów typu "minęło dokładnie tyle i tyle dni od tego i tego". Tak więc nasza młoda survivalowczyni nie wiedziała dokładnie ile już przebywa z tymi nowymi ludźmi, ale wydawało jej się, że to będzie gdzieś dopiero z parę tygodni. Niewiele? No z pewnością nie wystarczająco. Nie skrzywdzili jej jak dotąd, nie okradli, nie życzyli złego. Nie zmieniało to jednak faktu, że w dalszym ciągu była ostrożniejsza. O ile kiedyś była taką idealistą to teraz miała już bardziej realny pogląd na świat. Podchodziła więc do nich nieco z dystansem. Rozmawiała od czasu do czasu, jak mogła to pomogła, ale w gruncie rzeczy uważała. Oni pewno też, a jeśli nie... to widać najwyraźniej jej nie doceniali, a to pierwszy błąd. Kiedy reszta zajmowała się czymś w obozowisku tak też ona była pochłonięta własnymi sprawami. Nie robiła nic produktywnego. Po prostu siedziała sobie sama na jakieś kłodzie ułożonej przy miejscu na ognisko, które swoją drogą było zgaszone. Była nieco pochłonięta myślami i za bardzo nie zwracała na resztę uwagi. Nie oznaczało to oczywiście, że jej czujność była uśpiona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora https://www.youtube.com/user/Artem2034
Nancy Richardson



Wiek : 23
Ekwipunek : Oczywiście ubrania i broń, ale oprócz tego plecak w którym znajdzie się:
-dwie butelki pół litrowe z czego jedna jest pełna w 80/100;
-zapałki;
-latarkę na baterię słoneczną;
-ładowarkę do latarki;
-puszkę spaghetti;
-mapę;
-stary koc;
-paczka chipsów;
-paczka krakersów;
-leki antykoncepcyjne;
-paczka podpasek;
Głód : 130/150
Wygląd : bluza moro, biała bluzka na ramiączka, spodnie khaki, glany, rękawiczki skórzane

PisanieTemat: Re: Miejsce biwakowe.   Wto Mar 10, 2015 12:39 pm

Kobieta nie wiedziała w sumie dlaczego dołączyła do Ricka i jego bandy. To znaczy, może wiedziała, ale nie umiała tego dobrać w słowa. Za każdym razem, jak o tym myślała to zaraz wracał jej obraz dni przed tym wszystkim. Minęło tyle dni odkąd widziała żywych rodziców. Odkąd żyje z nadzieją, że jej brat chyba gdzieś tam jest. Na ziemi, pełnej obślizgłych istot.
U Ricka była dokładnie jeden dzień. Praktycznie z nikim nie rozmawiała, prawie wszystkich trzymała na dystans. Jednak pozwalała sobie na to, aby jakkolwiek zacieśnić więzy z przywódcą grupy i jego dziećmi. Zwłaszcza Judith przypadła jej do gustu, cicha i zapatrzona w rzeczy, które wcisnęło jej się w łapki.
Nie dostała też jakiegoś dokładnego zadania. Z tego co wiedziała to wieczorem miała trzymać wartę, a przedtem... Nikt nic nie mówił. Dlatego też postanowiła otworzyć się nieco na innych. Nie chciała jednak rozmawiać z osobami starszymi, dlatego też padło na dziewczynkę... Którą kojarzyła tylko i wyłącznie z widzenia. W sumie była przedstawiana wszystkim, jako tako, ale nie miała głowy do imion. A teraz pora się zintegrować. Kto wie... Może nie będzie tutaj wiecznie, może kiedyś odejdzie. Lepiej wtedy mieć więcej sojuszników, aniżeli wrogów.
Ruszyła więc do miejsca, które wskazał jej jakiś Azjata... Chyba miał na imię Glee, a może nie? Tak czy inaczej kojarzył się jej z takim muzycznym serialem. Po chwili więc znalazła się obok zgaszonego paleniska. Usiadła obok ciemnoskórej dziewczyny na kłodzie. Postukała trzy razy palcem o kolano.
-Nancy. Asperger. Skąd jesteś? - ach te wspomnienia z przeszłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Clementine



Wiek : 10
Ekwipunek : Siekierka, nóż, pistolet M9, a także plecak w którym trzyma praktycznie wszystkie swoje rzeczy w tym zapalniczkę, zdjęcie Lee, nieco prowiantu w postaci wody i jedzenia oraz amunicję.
Głód : 150/150
Wygląd : Czapka z literą "D", fioletowa bluzka z krótkim rękawem, pod spodem w fioletowy odcieniu koszulka w paski i z długim rękawem, jeansy, trampki

PisanieTemat: Re: Miejsce biwakowe.   Wto Mar 10, 2015 12:55 pm

Dlaczego Clementine dołączyła do Ricka i jego grupy? W sumie także nie potrafiła znaleźć dokładnej odpowiedzi. Nie brakowało jej słów. Po prostu nie wiedziała dokładnie. Może dlatego, że w pierwszej chwili zaproponowali jej pomoc? Nim ich spotkała była z inną grupą, ale została od nich oddzielona. Od tamtego czasu zastanawiała się czy są cali i zdrowi. Chciałaby móc ich jeszcze kiedyś zobaczyć. Tylko czy będzie mieć taką okazję? Miała taką nadzieję, a to chyba najważniejsze. Nie żeby obecna grupa była jakaś zła. Przynajmniej na pierwszy rzut oka wydawali się w porządku. Po prostu... no to nie to samo. Naszła ją w pewnej chwili na coś ochota, lecz zanim się do tego wzięła to obok niej usiadła jakaś kobieta. Jak długo tu jest tak wcześniej jej nie widziała. Od dość niedawna tu była, więc musiała dopiero co tu przybyć. Wydawała jej się jakaś dziwna. Nie w negatywnym tego słowa znaczeniu. Przedstawiła się i zapytała Clem skąd jest. Dziewczynka niestety nie skojarzyła słowa "Asperger" z jakąś chorobą psychiczną. Nie znała się na tym, więc mylnie założyła, że Nancy to jej imię, zaś Asperger to nazwisko. Nieco dziwne, ale nie zamierza o tym mówić na głos.
-Jestem Clementine. Mieszkałam niedaleko Atlanty.- odparła, choć po jej głosie można byłoby wysnuć teorię, że za bardzo nie chce mówić o tym gdzie mieszkała. Dobrze jest pamiętać o rodzinie, nawet jak się ją straciło. Nie znaczy jednak, że należy to do przyjemnych rzeczy. Nostalgia w końcu tak miła nie jest.
-Asperger... to twoje nazwisko?- ciekawość w końcu wzięła górę, a poza tym chciała jakby zmienić temat i takowy przychodził jej w tym momencie do głowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora https://www.youtube.com/user/Artem2034
Nancy Richardson



Wiek : 23
Ekwipunek : Oczywiście ubrania i broń, ale oprócz tego plecak w którym znajdzie się:
-dwie butelki pół litrowe z czego jedna jest pełna w 80/100;
-zapałki;
-latarkę na baterię słoneczną;
-ładowarkę do latarki;
-puszkę spaghetti;
-mapę;
-stary koc;
-paczka chipsów;
-paczka krakersów;
-leki antykoncepcyjne;
-paczka podpasek;
Głód : 130/150
Wygląd : bluza moro, biała bluzka na ramiączka, spodnie khaki, glany, rękawiczki skórzane

PisanieTemat: Re: Miejsce biwakowe.   Wto Mar 10, 2015 1:11 pm

-Ja pochodzę z Cynthiany. Tak jak Rick i jego rodzina - kiwnęła głową. Clementine. Ładne imię. Clem. Menti... W sumie to może jakaś ksywka dla młodej się znajdzie. A przynajmniej tak załóżmy.
Co do miejsca życia przed apokalipsą. Nancy nie odczuwała tego, jak jej nowa rozmówczyni. Ot, nastała taka kolej rzeczy. W domu są pochowani jej rodzice, a raczej ich zwłoki leżą ciągle na korytarzu na piętrze, jej brat pewnie gdzieś się szwenda. Nie czuła smutku, ani tęsknoty. W sumie o tyle jej to pasowało, iż nie musiała się męczyć tym, czym kiedyś. Ale kto wie. Może skoro teraz dołączyła do grupy, znów wszystko się zacznie od nowa. Nie chciała by ponownie ją inni traktowali, jak ciężar i kogoś  niebezpiecznego. Bo tak się kiedyś też bywało.
-Nie... Nie, nie nie - pokręciła głową. Rozbawiło ją to, że ktoś mógł uznać jej chorobę za nazwisko. Ale w sumie... Ile lat miała ta dziewczynka? Z dziewięć, maks jedenaście - Na nazwisko mi Richardson. Asperger to choroba - pokiwała głową zadowolona - Jest to całościowe zaburzenie rozwoju mieszczące się w spektrum autyzmu. Zaburzenie to obejmuje przede wszystkim upośledzenie umiejętności społecznych, trudności w akceptowaniu zmian, ograniczoną elastyczność myślenia przy braku upośledzenia umysłowego oraz szczególnie pochłaniające, obsesyjne zainteresowania, natomiast rozwój mowy oraz rozwój poznawczy przebiega bardziej prawidłowo w porównaniu do autyzmu dziecięcego. Głównymi kryteriami różnicującymi zespół Aspergera od autyzmu głębokiego są brak opóźnienia rozwoju mowy i innych istotnych jej zaburzeń uniemożliwiających logiczną komunikację, prawidłowy rozwój poznawczy - wytłumaczyła to dokładnie tak, jak jej matka. Heh, czasem pamięć jest przydatna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Clementine



Wiek : 10
Ekwipunek : Siekierka, nóż, pistolet M9, a także plecak w którym trzyma praktycznie wszystkie swoje rzeczy w tym zapalniczkę, zdjęcie Lee, nieco prowiantu w postaci wody i jedzenia oraz amunicję.
Głód : 150/150
Wygląd : Czapka z literą "D", fioletowa bluzka z krótkim rękawem, pod spodem w fioletowy odcieniu koszulka w paski i z długim rękawem, jeansy, trampki

PisanieTemat: Re: Miejsce biwakowe.   Wto Mar 10, 2015 1:30 pm

Ano i teraz przy okazji rozmowy z tą Nancy nie tylko dowiedziała się paru faktów o niej samej, ale też o Ricku i jego rodzinie. Nie wiedziała, że też są z tej Cynthiany. W sumie nie miała okazji jak dotąd z nimi za bardzo rozmawiać o takich sprawach, choć w sumie gadała już z niemal każdym w tej grupie. Swoją drogą imię Nancy też jej się podobało. Krótkie i łatwe w zapamiętaniu. No i w brzmieniu też jej się podoba. W sumie czy dla Clementine ksywka naprawdę by się przydała? Niektórzy i tak mówili do niej po imieniu lub zdrobniale Clem. To jej pasowało i nie chciała za bardzo aby się tu zmieniło. W sumie Lee zwykł na nią też w zabawny sposób mówić "groszku", lecz nigdy nie zrozumiała skąd mu się to akurat przezwisko wzięło. Nigdy też nie pomyślała by go o to zapytać. Widać nie była to aż tak ważna dla niej sprawa. Tymczasem Nancy poprawiła ją, że Asperger to nie jej nazwisko. Oprócz tego, że wyjawiła swoje to jeszcze wyjaśniła, że Asperger to nazwa choroby. Dodatkowo wyłożyła jej niezły wykład o tym czym konkretnie jest ta przypadłość. Clementine jakoś z natury była zbyt miła aby przerwać innym w pół zdania. Chyba, że ta druga osoba zachowywała się wobec niej lub kogoś innego w zły sposób. Dlatego tak czy siak jakoś dała radę powstrzymać się przed uciszeniem Nancy i pozwoliła jej dokończyć. Nieco z tego zrozumiała.
-Rozumiem. A czy... czy ta choroba jest jakoś uleczalna?- to ją w sumie zaciekawiło. Nie chciała oczywiście zabrzmieć tak jakby uważała Nancy za jakąś kalekę z powodu psychiki. Nie w tym rzecz. Po prostu była ciekawa czy coś takiego jej już do końca życia zostanie, bo o tym Nancy nie wspomniała. To że jej opowiedziała o tej przypadłości, a to jak to jest przebywać w towarzystwie osoby chorej na coś takiego to dwie różne rzeczy. Słowne wyjaśnienie raczej zbytnio nie da. Natomiast jeśli Clem i Nancy będą się trochę dłużej znać to pewno ta pierwsza już zrozumie na czym polega ten cały zespół Aspergera. Wszystko jednak przed nią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora https://www.youtube.com/user/Artem2034
Nancy Richardson



Wiek : 23
Ekwipunek : Oczywiście ubrania i broń, ale oprócz tego plecak w którym znajdzie się:
-dwie butelki pół litrowe z czego jedna jest pełna w 80/100;
-zapałki;
-latarkę na baterię słoneczną;
-ładowarkę do latarki;
-puszkę spaghetti;
-mapę;
-stary koc;
-paczka chipsów;
-paczka krakersów;
-leki antykoncepcyjne;
-paczka podpasek;
Głód : 130/150
Wygląd : bluza moro, biała bluzka na ramiączka, spodnie khaki, glany, rękawiczki skórzane

PisanieTemat: Re: Miejsce biwakowe.   Wto Mar 10, 2015 1:41 pm

Oj tam, Nancy lubi wymyślać ksywki i przezwiska innym, nie oznacz jednak, że będzie ich używać. Chociażby Bill... W myślach poczęła go zwać Brutusem. W sumie blondynka, już nie była na niego zła. Nawet trochę żałowała, że tak zareagowała. Przecież każdy sobie radzi na swój sposób. Była ciekawa, czy Brutus wciąż jest w okolicy jej domu, czy też pojechał w nieznane. Miała nadzieję, że auto które zdobyli przedtem w Atlancie będzie mu służyć przez dłuższy czas.
A wykład? Jaki tam znowu wykład. Blondynka była święcie przekonana, że te słowa zawsze trzeba powiedzieć, jeśli ktoś nie kojarzył jej choroby. Sama na początku nie kumała co i jak. I w sumie zrobiło jej się smutno, że ta jej inność wzięła się z choroby, a nie z jej osobowości. Hm... A Clem jest na coś chora? Musimy chyba spytać Nan.
-Nie. Nieuleczalna. Tak, jak zespół downa i większość raków. Można zaleczyć, ale nie da się usunąć. W sumie dziwię się, że do was dołączyłam. Moja choroba wyklucza mnie przy nagłych zmianach sytuacji i hałasach, chociaż na pewno jest lepiej, aniżeli przed apokalipsą. A ty jesteś na coś chora Clem? - no musiała się spytać, musiała! Może nie lubiła gadać i spędzać mega dużo czasu z innymi... Ale wybadać teren trzeba i jakichkolwiek sojuszników też.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Clementine



Wiek : 10
Ekwipunek : Siekierka, nóż, pistolet M9, a także plecak w którym trzyma praktycznie wszystkie swoje rzeczy w tym zapalniczkę, zdjęcie Lee, nieco prowiantu w postaci wody i jedzenia oraz amunicję.
Głód : 150/150
Wygląd : Czapka z literą "D", fioletowa bluzka z krótkim rękawem, pod spodem w fioletowy odcieniu koszulka w paski i z długim rękawem, jeansy, trampki

PisanieTemat: Re: Miejsce biwakowe.   Wto Mar 10, 2015 1:57 pm

Clementine jakoś nie zwracała uwagi na wymyślanie ksywek. Nie myślała o tym. Do każdego mówiła albo po nazwisku, albo po imieniu. Zazwyczaj jednak to ostatnie, nawet jeśli dopiero co poznała daną osobę. Używanie czyjegoś nazwiska jest takie oficjalne i poważne. Dlatego też do Ricka nie mówiła Grimes, tylko po prostu Rick. Tak samo do Carla, Maggie czy pozostałych. Natomiast opowiadanie Nancy o jej chorobie można by spokojnie nazwać wykładem. No dobra, może nie wykładem, ale książkową definicją już na pewno. Wychodzi więc na to, że albo Nancy ma bardzo dobrą pamięć, albo zwyczajnie mówiła to już tyle razy, że zapamiętała sobie każde słowo. Tymczasem wysłuchała sobie uważnie odpowiedzi swojej rozmówczyni. Przejęła się trochę tym, że choroba Nancy jest nieuleczalna, choć z drugiej strony kobieta sprawiała wrażenie jakby już się z nią zżyła i niezbyt jej przeszkadzała. W skrócie, jakby była już do niej przyzwyczajona. Może nawet tak jest.
-Nie lubisz zmian?- spytała się. Nie zamierzała jej przez to dyskryminować, bo przez jakąś chorobę jest nieco inna od reszty. W gruncie rzeczy dlatego, że to nie wina Nancy, że jest jak jest. Zresztą pierwszego wrażenia nie zrobiła tak złego, więc Clementine na razie była otwarta na rozmowę z nią. Do uszu dziewczynki w międzyczasie padło pytanie czy ona jest na coś chora. Odpowiedź była jednak równie prosta.
-Nie. Chyba, że liczyć przeziębienia, które kiedyś miałam.- odparła lekko się przy tym uśmiechając. Nie do końca to jest prawda, ale Clem sobie z tego nie zdawała teraz sprawy. W końcu chociażby jej przywiązanie do czapki i to, że lubi w niej chodzić cały czas... nie jest to jakaś poważna choroba psychiczna jak te, które wymieniła Nancy, ale niektórzy psychologowie pewno uznaliby to za coś mające podłoże psychiczne. W przypadku Clementine było to po prostu przywiązanie sentymentalne, bo czapkę dostała od taty. Nosi ją, bo po prostu chce. Tylko czy można coś takiego nazwać chorobą lub przynajmniej przypadłością? Chyba nie, lecz to już jest raczej kwestia dyskusyjna. Jedni powiedzą, że tak, a inni nie. Sama Clementine natomiast nie widziała w tym nic złego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora https://www.youtube.com/user/Artem2034
Nancy Richardson



Wiek : 23
Ekwipunek : Oczywiście ubrania i broń, ale oprócz tego plecak w którym znajdzie się:
-dwie butelki pół litrowe z czego jedna jest pełna w 80/100;
-zapałki;
-latarkę na baterię słoneczną;
-ładowarkę do latarki;
-puszkę spaghetti;
-mapę;
-stary koc;
-paczka chipsów;
-paczka krakersów;
-leki antykoncepcyjne;
-paczka podpasek;
Głód : 130/150
Wygląd : bluza moro, biała bluzka na ramiączka, spodnie khaki, glany, rękawiczki skórzane

PisanieTemat: Re: Miejsce biwakowe.   Wto Mar 24, 2015 9:45 am

-Tak. Nie lubię zmian. Wiesz, czasem lepiej jest, jak jest... A nie gdy cały czas coś znika, a pojawia się coś nowego. Przez to - zamyśliła się, a potem spojrzała na dziewczynkę - Przeziębienie nie takie straszne. Gorsza angina ropna, pali wtedy tak w gardle, że nawet przełknąć śliny się nie da.
Zaczęła lekko kiwać się na kłodzie. Patrzyła na swoje brudne buty. W sumie to chyba powinna się umyć. Nawet jeśli Ci tutaj byli brudni to aktualnie wyglądem się od nich różniła. Ale w sumie to i tak najbardziej trzeba dbać o miejsca intymne i rany. A przecież to robi. Wstała po chwili. Z oporem wyciągnęła dłoń w stronę Clem - Czasem zmiany są potrzebne. Ważne, żeby się przystosować do sytuacji. Powodzenia Clem.
Kiedy dziewczyna uścisnęła jej dłoń, Nancy wytarła szybko rękę o brudne spodnie. Po chwili ruszyła żwawo w stronę innych ludzi. Chyba pora poprosić o coś do pracy, a nie nic robić.

z/t
Wybacz, że tak krótko i do tego z długą przerwą. Dlatego Ciebie uwalniam ;.;
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rick Grimes
Admin


Wiek : 36
Ekwipunek : Colt Phyton, naboje, plecak z wodą i odrobiną żywności, maczeta.
Głód : 130/150
Wygląd : Czarna koszula, przetarte jeansy, terenowe buty.

PisanieTemat: Re: Miejsce biwakowe.   Czw Mar 26, 2015 5:49 pm

//przed rozmową z Antkiem i Eileen//

Omiótł pobliższy teren wzrokiem. Był dzisiaj nad wyraz spokojny oraz wyluzowany, możnaby rzec, ze względu na to, że nie miał dziś nic do roboty. Jedzenie jak i woda bądź inne napoje były uzupełnione, a to był główny cel tego tygodnia. Nie mógł pozwolić na to, żeby grupa ludzi, z którymi na codzień pokonywał różne przeszkody, w pewien sposób cierpiała. Szczególnie nowi członkowie grupy, których nie zdążył jeszcze bliżej poznać, jednak zamierzał to zrobić w najbliższym czasie. Dzisiaj padło na dziewczynkę, która samotnie siedziała na powalonej kłodzie. Powolnym, lecz pewnym krokiem podszedł do Clementine. Bez chwili zawahania, usiadł obok niej, w pewnej odległości. Nie wiedział zbytnio jak zacząć rozmowę.
-Cześć. Jak się dziś czujesz, Clementine? - stwierdził, że w przypadku takiego dzieciaka zwykłe "cześć" wystarczy, aby rozpocząć monolog.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://walkers.forumpolish.com
Clementine



Wiek : 10
Ekwipunek : Siekierka, nóż, pistolet M9, a także plecak w którym trzyma praktycznie wszystkie swoje rzeczy w tym zapalniczkę, zdjęcie Lee, nieco prowiantu w postaci wody i jedzenia oraz amunicję.
Głód : 150/150
Wygląd : Czapka z literą "D", fioletowa bluzka z krótkim rękawem, pod spodem w fioletowy odcieniu koszulka w paski i z długim rękawem, jeansy, trampki

PisanieTemat: Re: Miejsce biwakowe.   Czw Mar 26, 2015 6:03 pm

Wprawdzie pogadała sobie trochę z Nancy, lecz nie miała za bardzo na to szansy, gdyż kobieta w pewnym momencie postanowiła ją zostawić i pójść sprawdzić jak radzi sobie reszta grupy. Możliwe nawet, że przy okazji chciała komuś pomóc, jeśli będzie w stanie. Zresztą Clementine w myślach nie potrafi czytać, więc nie była pewna czy jej wnioski są prawdziwe lub chociażby prawdopodobne. Tak więc Nancy sobie poszła... a co zrobiła Clem? W gruncie rzeczy nic. Podobnie jak jej rozmówczyni była tu nowa od jakiegoś czasu i choć chciałaby jakoś pomagać to za bardzo nie miała ku temu okazji. Nie była w sumie pewna nawet jak mogłaby pomóc. Znaczy... przetrwała jakoś sama zanim ich spotkała. Nie znaczyło to, że oni o tym wiedzą, choć pewno podejrzewają to. Już sam fakt o tym, że żyje powinien o tym mówić. No nic. W każdym razie nie robiąc w tym momencie absolutnie nic postanowiła zostać na miejscu. W sam raz po to, by chwilę potem dołączył się do niej ktoś inny. Był to Rick - przywódca grupy. Zdaje się dzisiaj sporo osób czuje ochotę by pogadać sobie z 10-letnią dziewczynką. Rzeczywiście zwykłe "cześć" wystarczało zazwyczaj by zacząć z nią rozmowę.
-Cześć. Nie najgorzej, choć... cóż, z pewnością mogłabym nieco ponarzekać na brak zajęcia.- odparła w stronę mężczyzny. Kiedyś dużo rysowała i w taki sposób zajmowała swoją głowę, ale jakiś czas temu zgubiła potrzebne do tego przybory. Rick. Nie sposób było go nie kojarzyć, ani jego rodziny. Zresztą była to grupa tak specyficzna, że z widzenia znała praktycznie wszystkich, a tak bardziej już tylko parę osób. Rick zaliczał się do osób, które znała jedynie mniej więcej, ponieważ nie mieli zbytnio okazji do rozmowy. On miał tyle na głowie, a ona... ona jest dla nich praktycznie obcą osobą.
-A ty?- krótko odwzajemniła się tym samym pytaniem i czekała na jego odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora https://www.youtube.com/user/Artem2034
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Miejsce biwakowe.   Today at 8:00 am

Powrót do góry Go down
 
Miejsce biwakowe.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Żywe Trupy :: Glob :: 
Atlanta
 :: Obóz Rick'a
-
Skocz do: