Forum PBF na podstawie The Walking Dead.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Sklep militarny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Eileen Soul

avatar

Wiek : 17 lat
Ekwipunek : plecak, krzesiwo, mała apteczka, jedzenie, mały nóż, pluszowy jednorożec x2
Głód : 130/150

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Czw Lut 12, 2015 9:21 pm

- Co to znaczy jebany? - zapytała zanim zdążyła ugryźć się w język. Bill wyglądał na złego. Tylko co ona takiego złego zrobiła? Chciała tylko bliżej poznać nowego braciszka, a mama zawsze mówiła, że przytulanie się jest bardzo miłe.
- Tak, sześć. Prawie siedem! - Wyszczerzyła się dumna. Na osiedlu była prawie najstarsza z całej gromadki dzieci więc najlepsze słodycze przypadały właśnie jej.
Zmarszczyła brwi.
- Czy to znaczy,  że nie jestem urocza? - Naprawdę się zmartwiła. Wszyscy zawsze mówili, że jest bardzo słodką i śliczną dziewczynką, i dostawała nawet ciasteczka!
Gdy rozmowa zeszła z jej osoby (a ona bardzo lubiła być w centrum uwagi jak każda mała dziewczynka) obrażona zaczęła chodzić po pomieszczeniu i szukać jakiś słodyczy i zabawek - uświadomienie sobie, że był to kiedyś sklep z bronią, było w jej przypadku niepotrzebne. I tak szukałaby cukierków schowanych pomiędzy pistoletami. Zniknęła za rogiem.

BENG

Sama nie wie do końca, co się stało. Musiała ściągać coś z pułki, bo obudziła się leżąc na podłodze z ostrym bólem głowy. Zamrugała parę razy i wstrzymała oddech. Z pewnością nie była w kuchni w mieszkaniu, w którym ukrywała się z bratem. Co ona znowu zrobiła?


Ostatnio zmieniony przez Eileen Soul dnia Czw Lut 12, 2015 9:45 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Hawkins

avatar

Wiek : 45 lat
Ekwipunek : -Smith & Wesson 500 (5 kul w bębenku)
- Tomahawk
- Stara, wytarta torba sportowa z podpisem "Lynn H.", do trzymania swoich klamotów
- Paczka amunicji
- .50 kalibrowych nabojów do magnum (17 sztuk)
- Kilka par suchych, zapasowych ubrań
- Śpiwór
- Dwie puszki konserw
- Rodzinna fotografia - przedstawia Billa i jakąś kobietę z blizną.
- Litr czystej wody
- Paczka fajek + zapalniczka
Głód : 130/150
Wygląd : Czarny t-shirt z czaszką, skórzany płaszcz, wojskowe spodnie w kamuflażu "Marpat", ciężkie trepy.

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Czw Lut 12, 2015 9:43 pm

Postanowił przemilczeć pytanie zasrańca, w końcu nie pisał przecież książki o życiorysie Billa, kij mu do tego. Nerwowo przeszukiwał coraz to dalsze półki, zagłębiając się w odmęty tego słynnego już pierdolnika. Podczas swoich bezowocnych manewrach w celu znalezienia czegoś przydatnego, przypadkowo zarył łbem o jakiś klamot, który w reakcji łańcuchowej sprawił, że coś innego, cięższego z impetem spadło na ziemię powodując donośny huk. Hawkins nie mógł być gorszy, musiał nadążyć za siła dźwięku więc wydał z siebie jedno, porządne. - Kuuuuurwa! - Tomahawk zaczął ze sporą siłą uderzać w źródło, które okazało się być wiadrem, do cholery! Kto trzyma wiadro w militarnym? Chrzanić, przydaje się, na przykład do składowania organicznych odpadów.
Nieźle już wkurwiony wrócił do punktu wyjścia, rozejrzał się za swoimi towarzyszami. Nie wytrzymał, postanowił skorzystać z pomocy swojej wiernej butelczyny Whisky. Kończyła się, a to znaczy, że trzeba znaleźć nową. Stary pijaczyna nie zna umiaru. - Macie coś? - Ryknął, by wszyscy usłyszeli, przy okazji opierając się o sklepową ladę i bawiąc się swoim tomahawk'iem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien

avatar

Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Czw Lut 12, 2015 10:00 pm

Z jednej strony nerwowy facet, z drugiej sześcioletnia wariatka zadająca głupie pytania.
- Jebany to znaczy skurwiały lub też spierdolony. - odpowiedział zbędnie, uśmiechając się kącikiem ust. Cóż, dalszą część ze strony dziewczyny przemilczał. Skrzywił się jedynie i się od niej zwyczajnie odsunął. Kiedy przeszukiwał regały, usłyszał huk... Z jednej strony. Potem z drugiej strony. Potem piękne przekleństwo ze strony Billa.
- To jest jeden z wielu powodów, dla którego nie pracujesz w grupie, co, Adrien? - mruczał sam do siebie pod nosem. Natrafił na amunicję. Szkoda, ze nie znał się na jakiejkolwiek broni palnej, tani też nie znał rodzajów naboi. Nie zamierzał się tym podzielić ze swoim "kolegą". Odsunął się od tego miejsca z niewzruszoną miną, nie obdarzając wzrokiem Billa.
- Nic a nic, co byłoby mi potrzebne. - powiedział, co akurat było prawdą. Jako że dziewczyna mu z oka zniknęła, w jakiś sposób się tym przejął, kiedy przypomniał sobie, że z innej strony wcześniej usłyszał jakiś dźwięk. Poszedł w stronę leżącej stukniętej sześciolatki, która leżała na podłodze i zwyczajnie nie ogarniała sytuacji. Przykucnął przy niej i pomachał jej dłonią przed nosem.
- Nic ci nie jest? Wyjebałaś się? Przyjebałaś o coś głową? - spytał obserwując jej stan. Nie żeby się tym jakoś przejął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eileen Soul

avatar

Wiek : 17 lat
Ekwipunek : plecak, krzesiwo, mała apteczka, jedzenie, mały nóż, pluszowy jednorożec x2
Głód : 130/150

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Czw Lut 12, 2015 10:10 pm

Nie żeby Pianka wiedziała, co znaczą te wulgaryzmy...

Słysząc czyjś krzyk, Eileen drgnęła. Jako, że nie pamiętała, co przed chwilą robiła albo raczej co robiła Pianka, nie miała pojęcia, czy znajduje się w bezpiecznym miejscu, dlatego nie odpowiedziała nic.
Zamiast tego szybko wyjęła nóż z plecaka i nerwowo ścisnęła go w ręce. Nie potrafiła walczyć, ale z bronią wyglądała groźniej (albo żałośniej) i ten ktoś zostawiłby ją w spokoju.
Zaraz po tym pojawił się przed nią jakiś chłopak. Czy to on wcześniej krzyczał?
Szybko odsunęła się do tyłu i warknęła:
- Zostaw mnie, bo zaraz ja ci przyjebię.
Zignorowała ból głowy i podniosła się szybko.
- Kim jesteś? Kto tu jeszcze jest?
Jeśli nie był sam, miała marne szanse na wydostanie się stąd. Od pierwszego ataku sztywnych ludzie bardzo się zmienili. Zamiast sobie wzajemnie pomagać, atakowali się i zabijali. Eileen nie chciała umierać. Za bardzo bała się śmierci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien

avatar

Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Czw Lut 12, 2015 10:45 pm

Dziewczyna wyraźnie wyglądała na spanikowaną. Na pierwszy rzut oka mógł stwierdzić, że jej postawa, jak na sześcioletnią dziewczynę, się zmieniła. W szczególności mógł to stwierdzić, kiedy ta ścisnęła nóż w swojej dłoni. Posłał jej ironiczny uśmiech, ze względu na to, co pojawiło się w jego myślach, ale milczał. Zamiast tego uniósł dłonie ku górze.
- Uuu... - skomentował na jej ostre słowa. - Spokojnie, spokooojnie. Tak, jest tu jeszcze ktoś... - odpowiedział szybko na jej pytanie. - Przebywasz z nami od jakichś dwudziestu minut i nic ci nie zrobiliśmy. - dodał i spojrzał na jej nożyk. - A jeszcze przedtem byłaś potulną sześciolatką, która się do mnie przytulała. - uśmiechnął się parszywie i się zaśmiał. - Schowaj tę zabawkę, mierzysz w złą osobę. - dokończył już poważniej, obserwując ją chłodnym wzrokiem. Westchnął cicho i przybliżył się nieco, wciąż mają uniesione ręce, żeby pokazać dziewczynie, że złych zamiarów nie miał. - No, nic ci nie jest? - powtórzył wcześniej zadane pytanie. Zignorował obecność gościa, który również się tutaj znajdował. Miał jedynie nadzieje, że ten staruch nie postanowi przeszukać miejsca, w którym przeszukiwał Adrien. Nie chciałby, żeby znalazł teraz naboje, nie wiedział, co siedziało w jego głowie i co mogło mu zwyczajnie odjebać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eileen Soul

avatar

Wiek : 17 lat
Ekwipunek : plecak, krzesiwo, mała apteczka, jedzenie, mały nóż, pluszowy jednorożec x2
Głód : 130/150

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Czw Lut 12, 2015 10:58 pm

Dwudziestu?
Wcale nie jest tak źle. Kiedyś, jak się obudziła, dowiedziała się, że jej brat był gotowy polecieć po różowa sukienkę, bo Pianka zrobiła przyjęcie herbatkowym i nie miała co założyć - w przeciwnym wypadku poszłaby bawić sie z trollami, czego jej brat nie chciał. To byłoby zbyt niebezpieczne.
- A teraz mam siedemnaście więc żadnymi ciasteczkami nie przekonalbys mnie do przytulania jak Piankę.
Schowała broń - i tak by nią nie powaliła nikogo.
-Wszystko dobrze. Już jestem normalna.
A przynajmniej w porównaniu do Pianki, a raczej do siebie... Znaczy... Była normalna jak na nią.
-[b] Jestem Eileen, a "ta druga ja" to Marshmallow. Wiesz może skąd się tu wzięłam?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien

avatar

Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Czw Lut 12, 2015 11:16 pm

Cały czas uważnie obserwował dziewczynę. Ta złagodniała na szczęście. Inaczej posunąłby się do radykalnych czynów. Albo wręcz przeciwnie - wstałby i miałby ją w dupie.
- Nie musiałem jej przekonywać. - mruknął arogancko. - Ciebie też nie będę musiał. Sama będziesz tego chcieć. - dodał zaraz pewny siebie, uśmiechając się kącikiem ust. Dziewczyna schowała broń, przez co opuścił ramiona wzdłuż ciała. No, przynajmniej teraz pozna tę dojrzalszą osobowość dziewczyny. Zaciekawił go jej przypadek. Może nawet widział podobieństwo między tym, co ona musiała przeżywać co chwile, budząc się w różnych miejscach, nie wiedząc, co się poprzednio robiło, a swoją sytuacją, w której to on raz zaćpał się raz, a porządnie i teraz obudził się w świecie snu, swojego koszmaru.
- Nie chodzi o to, czy jesteś pierdolnięta, tylko o to, czy coś się boli. - sprostował i wstał. Podał dziewczynie dłoń, by pomóc jej wstać. - Pewnie nie zapamiętam, ale miło poznać. Adrien. - odpowiedział prosto i beznamiętnie.
- Ja przyszedłem nieco później. Takie pytania do tego pana. - machnął ręką w stronę Billa, którego głowa wystawała gdzieś zza regałów. - Zastanawia mnie... - zaczął inny temat. - Twój przypadek. Kim jest Marshmallow dokładniej? I jakim cudem z taką przypadłością udało ci się przeżyć? - lubił gadać, lubił pytać. No, musiał przyznać, że właśnie Eileen była ciekawą osobą, może nawet ją zapamięta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Hawkins

avatar

Wiek : 45 lat
Ekwipunek : -Smith & Wesson 500 (5 kul w bębenku)
- Tomahawk
- Stara, wytarta torba sportowa z podpisem "Lynn H.", do trzymania swoich klamotów
- Paczka amunicji
- .50 kalibrowych nabojów do magnum (17 sztuk)
- Kilka par suchych, zapasowych ubrań
- Śpiwór
- Dwie puszki konserw
- Rodzinna fotografia - przedstawia Billa i jakąś kobietę z blizną.
- Litr czystej wody
- Paczka fajek + zapalniczka
Głód : 130/150
Wygląd : Czarny t-shirt z czaszką, skórzany płaszcz, wojskowe spodnie w kamuflażu "Marpat", ciężkie trepy.

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Czw Lut 12, 2015 11:34 pm

W końcu ruszył w kierunku małolatów, cholera jedna wie co im strzeli do łba w tej jakże bezpiecznej kryjówce. - A wy co? Już się tutaj ruchacie? - Rzucił do nich z tym swoim krzywym uśmieszkiem i splunął na podłogę. Swoje przeżył i nie takie rzeczy widział. Gdy jeszcze żył w Woodbury, tym wcześniejszym widział jak jakaś parka dokonywała aktów seksualnych w publicznej toalecie ale tak to jest jak się nie ma pieniędzy na motel.
- Niestety, nie przelecisz jej zasrańcu
. - Stwierdził z uśmieszkiem na ustach, nie była to jednak groźba. - Zbyt długo przesiedzieliśmy w tym pierdolniku, czas się zwijać. - Musiał to powiedzieć, w końcu nie można się zatrzymywać, umarlaki nie śpią poza tym istnieje jeszcze ryzyko ze strony innych grup ocalałych. Przez głowę Hawkinsa przeszła pewna myśl.
Może by ich tak zaprowadzić do Terminusa? Chuj, najwyżej te dzikusy ich zeżrą...
Poprawił swoje toboły, to był znak, że szykuje się do opuszczenia tego cholernego miejsca. Nic tu nie było, więc po co tutaj dalej grzać dupsko? - Jesteście może z jakieś jebanej grupy? Czy też może macie je głęboko w gdzieś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eileen Soul

avatar

Wiek : 17 lat
Ekwipunek : plecak, krzesiwo, mała apteczka, jedzenie, mały nóż, pluszowy jednorożec x2
Głód : 130/150

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Czw Lut 12, 2015 11:40 pm

- Zobaczymy - Uśmiechnęła się delikatnie i przeczesała ręką włosy.
Powinna jakoś skłonić Piankę do pisania pamiętnika o ile w ogóle potrafiła pisać, żeby mieć pojęcir, co robi, bo zaczepianie i przytulanie nieznajomych w sklepie z bronią nie było typowym zachowaniem sześciolatki.
- Trochę głowa.
To było jednak nic w porównaniu z okropnym przeczuciem, ktore nawiedzało ją po kazdym przebudzeniu. Na szczęście - w przeciwieństwie do Marshmallow - była świadoma swojej choroby.
- Rozdwojenie jaźni. Marsh to "ta druga". Nie jest świadoma choroby. Byłam kiedys ze znajomymi. - mruknęła bez emocji. Była przyzwyczajona do wyjaśniania innym swojej przypadłości. Czasem irytowały ja te pytania, ale wiedziała rownież, że bez innych ludzi nie poradziłaby sobie. -Jeśli chcesz wiedzieć wiecej powinieneś chociaż załatwić coś picia.
Na teksty o seksie nic nie odpowiedziała i przewróciła tylko oczami, ukrywając zawstydzenie. To wcale nie była jej wina, że jak tylko ktos cos wspomniał związanego z tym tematem, robiła sie cała czerwona.
- Jestem sama.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien

avatar

Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Czw Lut 12, 2015 11:53 pm

"Zobaczymy" zabrzmiało dla niego, jakby miał szanse. Och, to świetnie. Uśmiechnął się głupkowato, ale zaraz dołączył się do nich staruch. Zachowywał się jak seksualny frustrat. Miał już się go spytać, czy chciałby trójkącik, ale przypomnienie o umarlakach otrząsnęło go nieco. Skinął głową i westchnął.
- Jak boli, to oznacza że żyjesz. - odparł tylko tyle. Był to tekst na miarę niedofinansowanych szpitali z mniejszych miast, z jakim się zdążył zresztą spotkać. To jego ulubione motto życiowe. Dziewczyna postanowiła być skryta w kwestii swojej choroby. Słysząc taki układ Adrien zaśmiał się.
- Szczać mi się chce, ale pewnie to cię nie zadowoli. - odpowiedział, wykazując się wielkim romantyzmem. Cóż, jeszcze go tak nie pogięło, by dać nowo poznanej lasce coś do picia. To nie ten etap znajomości. Aż tak jej historia o niej i Marshmallow go nie interesowała.
Skierował się bardziej ku wyjściu.
- Nie jestem z żadnej grupy. - odpowiedział beznamiętnie. - I do żadnej należeć nie będę, więc jeśli pomyśleliście, by współpracować, to muszę was przeprosić. - obdarzył dwójkę wzrokiem. Nieważne, czy to, co mówił, było zbędne czy też było. Po prostu mówił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Hawkins

avatar

Wiek : 45 lat
Ekwipunek : -Smith & Wesson 500 (5 kul w bębenku)
- Tomahawk
- Stara, wytarta torba sportowa z podpisem "Lynn H.", do trzymania swoich klamotów
- Paczka amunicji
- .50 kalibrowych nabojów do magnum (17 sztuk)
- Kilka par suchych, zapasowych ubrań
- Śpiwór
- Dwie puszki konserw
- Rodzinna fotografia - przedstawia Billa i jakąś kobietę z blizną.
- Litr czystej wody
- Paczka fajek + zapalniczka
Głód : 130/150
Wygląd : Czarny t-shirt z czaszką, skórzany płaszcz, wojskowe spodnie w kamuflażu "Marpat", ciężkie trepy.

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Pią Lut 13, 2015 5:11 pm

Roześmiał się w reakcji na odpowiedź małolata, nawet spodziewał się takiej odpowiedzi. Wyglądał na takiego, co by nie zawahał się wydymać go na jakimś zadupiu zostawiając na pewną śmierć. Na szczęście w razie czego, Hawkins całkiem nieźle strzela, a nawet gdyby nie trafił to przynajmniej ściągnąłby tu masę umarlaków, zabrałby go ze sobą do grobu. - Na chuj mi współpraca z jakimś gnojem? Pewnie byś tylko przeszkadzał. - Właściwie to Adrien w roli kolacji mógłby całkiem przydać się mieszkańcom Terminusa. - Chyba, że jesteś skłonny do poświęceń. - Uśmiechnął się krzywo, próbując tym samym zakończyć ten krótki dialog.
- Rozumiem, że zasraniec woli samemu sobie radzić, a Ty? Jak jest z tobą? - Tutaj podszedł do kobiety. Kto wie? Może swym lodowatym spojrzeniem skierowanym prosto w jej oczy sprawi, że zmięknie? Chętnie by ją zabrał do swoich, a co! Po co dziewczyna ma się męczyć sama?
- Pochodzę z mocnej, solidnej grupy. Z nami ci się krzywda nie stanie. - Jego słowa częściowo były prawdą w zależności czy Eileen zamierza zostać ofiarą czy też rzeźnikiem. - Jeżeli jednak nie chcecie dołączyć do mnie, radźcie sobie sami. Przy odrobinie szęścia ujebie was inny ocalały. To lepsza śmierć niż bycie rozerwanym na strzępy przez jebane żywe trupy. Mam rację?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eileen Soul

avatar

Wiek : 17 lat
Ekwipunek : plecak, krzesiwo, mała apteczka, jedzenie, mały nóż, pluszowy jednorożec x2
Głód : 130/150

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Pią Lut 13, 2015 9:40 pm

- Możemy go zjeść - mruknęła, odwracając się do Billa. Oczywiście nie miała tego na myśli. Ot tak rzuciła pierwsze, co jej przyszło na myśl. Nigdy nie zasmakowała ludzkiego mięsa i nie myślała, że szybko spróbuje. Nie była aż tak zdesperowana.
Ale zawsze ktoś się tobą zajmował...Przemknęło jej przez głowę. Nawet jako Eileen, starsza, mocniejsza nie dałaby rady przeżyć, a to się tylko liczyło. Przeżycie.
To skłoniło ją do zastanowienia się nad propozycją Billa.
Normalnie nie ufałaby nieznajomym, ale.. no właśnie. Marshmallow najwyraźniej go znała ( może i tylko te dwadzieścia minut), a nic nie wskazywało na to, że mężczyzna mógł jej coś zrobić.
Odetchnęła głęboko i charakterystycznie zmarszczyła nos.
- Jeśli poprosiłabym cię, byś miał oko na Marshmallow, wymagałbym za dużo?
Kiedyś nawet rozważała nad zamykaniem się w jakiejś klatce, ale dziewczynka mogłaby zacząć wiszczeć i ściągnąć sztywnych albo w razie niebezpieczeństwa nie miałaby jak uciec.
Eileen od dziecka potrzebowała czyjejś pomocy, a teraz szczególnie była uzależniona od innych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien

avatar

Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Pią Lut 13, 2015 9:48 pm

Mruknięcia ze strony dziewczyny nawet nie usłyszał, a nawet jeśli, niespecjalnie wiedziałby, do kogo zostało skierowane. Natomiast Bill najwyraźniej nie omieszkał się skomentować Adriena, taki smutek. Skrzywił się nieznacznie, zatrzymując na nim wzrok. Przez chwilę milczał, wsłuchując się w rozmowę. Dla Adriena wszystko było jasne.
- Dziewczyna byłaby bardziej przydatna ode mnie? - zaśmiał się pod nosem. - Żebyś potem nie żałowała, że cię przeleciał. - rzucił w stronę Eileen krótkie ostrzeżenie. Cóż, prawdziwych zamiarów typa nie znał. Wolał również się nie dopytywać, ani też nie miał ochoty rzucać kolejnej pyskówki. Nie sądził jednak, że dziewczyna będzie od tak chciała się trzymać jakiegoś starego fagasa. Zawsze mogła się trzymać Adriena... A nie, nie mogła, bo nawet tego jej nie zaproponował. No cóż. W takiej sytuacji on na jej miejscu wciąż zdecydowałby się na życie samotnika. Poprawił swój plecak na plecach i skierował się biegiem do wyjścia, jakby bał się, że Bill za nim pośle piękny strzał w plecy albo w dyńkę.

zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bill Hawkins

avatar

Wiek : 45 lat
Ekwipunek : -Smith & Wesson 500 (5 kul w bębenku)
- Tomahawk
- Stara, wytarta torba sportowa z podpisem "Lynn H.", do trzymania swoich klamotów
- Paczka amunicji
- .50 kalibrowych nabojów do magnum (17 sztuk)
- Kilka par suchych, zapasowych ubrań
- Śpiwór
- Dwie puszki konserw
- Rodzinna fotografia - przedstawia Billa i jakąś kobietę z blizną.
- Litr czystej wody
- Paczka fajek + zapalniczka
Głód : 130/150
Wygląd : Czarny t-shirt z czaszką, skórzany płaszcz, wojskowe spodnie w kamuflażu "Marpat", ciężkie trepy.

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Pią Lut 13, 2015 10:06 pm

Cóż, kopulacja była jednym z wielu powodów, dla których wolał dziewczynę niż zasrańca. Tak naprawdę to Adrien w oczach Hawkinsa nie nadawał się do niczego z powodu jego buntowniczego charakteru. A Eileen? Była inna, według starucha była całkiem uległa - takich osób należy szukać do swoich społeczności - ryzyko praktycznie zerowe, a i pożytek jakiś będzie gdy się nawrzeszczy.
Uśmiechnął się krzywo na słowa kobiety ale nie na ten czas, po co kogoś ubijać skoro ma się pełny brzuch? Poza tym to nie pierwszy i nie ostatni, którego spotka, z resztą takim chuderlakiem by się pewnie nie najadł.
- Spokojnie, jeszcze się najesz.
Ten małolat nieźle działał mu na nerwy, aż ręka zaswędziała by wycelować do niego i posłać kilka kulek w plecy. Nie zrobił tego z umrzyków, które mogły jeszcze się po okolicy kręcić. Mimo, że mordował je na lewo i prawo to i tak czuł przed nimi strach ale to przecież normalne. Stary Hawkins nigdy nie wraca do Terminusa z pustymi łapami, tylko dlatego akceptują te jego okazyjne ucieczki.
- Jeżeli zechcesz dołączyć do nas, nie będziesz musiała się obawiać twojego drugiego oblicza. - Co się z nim dzieje? Nawet nie dodał do rozmowy delikatnego przekleństwa, chyba to zbyt poważny temat.
- Będę miał na ciebię oko. - Cóż, może na starość Bill robi się bardziej emocjonalny. Przywiązał się do niej i szkoda by było gdyby coś ją rozszarpało. - Więc jak? Idziesz czy wolisz pozostać sama? - Nie czekając na jej odpowiedź opuścił wnętrze budynku, by zając się w spokoju poszukiwaniem swojego środka transportu, którym się tu dostał. Na dodatek zdaje się, że zapomniał gdzie zaparkował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eileen Soul

avatar

Wiek : 17 lat
Ekwipunek : plecak, krzesiwo, mała apteczka, jedzenie, mały nóż, pluszowy jednorożec x2
Głód : 130/150

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Pią Lut 13, 2015 10:24 pm

Delikatnego... taa...
Na tą chwilę było to najlepsze wyjście. Dołączyła do grupy i to dość silnej, patrząc na mężczyznę więc nie straci jej tak szybko jak poprzedniej oraz będzie miała zapewnioną 'ochronę', gdy największy urwis na świecie postanowi posłuchać się swojego jednorożca i wyruszy na poszukiwanie elfów.
Bill nie wyglądał na kogoś, kto łamałby dane słowo, a że powiedział, że będzie miał na nią oko, to tak będzie. Chyba mogła mu zaufać.
Może i była naiwna, i często przez to spotykały ją przykre konsekwencje, ale jak już stwierdziła wcześniej, to było najlepsze rozwiązanie.
Eileen już nigdy nie będzie sama. Brak leków i specjalnej opieki na pewno nie pomoże jej pozbyć się choroby, ale czy naprawdę tego chciała?
Poprawiła plecak i ruszyła za Billem.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Astor

avatar

Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Nóż, wakizashi, paczka zapałek, sznurek, wszystko to, co miała w podręcznej torebce - rozładowany telefon, kosmetyki, lusterko, podręczna, mała latarka, portfel, zdjęcie rodziców, paczka tabletek na ból głowy i przeziębienie, butelka wody.
Głód : 150/150
Wygląd : Długie, ciemnobrązowe włosy. 165 cm, 45 kg. koszula w kratkę, kurtka jeansowa, spodnie - czarne rurki zmodyfikowane o dużą ilość kieszeni, glany.

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Sro Lut 18, 2015 2:29 pm

Zawitała do swojego obozu tylko na chwilę, Blaise od razu gdzieś ruszył, jak to on, nic innego nie mogła zrobić jak tylko pójść się przespacerować. Myślała intensywnie nad nauką strzelania, aż dziw, że jeszcze tego się nie nauczyła i dziwne, że w takim razie jeszcze żyła. Chyba miała zwyczajne szczęście. Miała tylko nadzieję, że i teraz jej dopisze.
Swoje kroki skierowała ku sklepom na obrzeżach, w końcu teren, na którym najczęściej przebywała też jakoś tak się znajdował. "A gdyby tak zdobyć coś, cokolwiek." - Pomyślała uśmiechając się lekko do siebie. Miała pewność, że nikt tego uśmiechu nie widzi. Gdyby tylko zobaczył, musiałby umrzeć. Wyszła z lasu i dostrzegła sklep militarny. Właśnie tego jej było trzeba. Tego i tylko tego. Nim jednak bezmyślnie ruszyła przed siebie rozejrzała się nieco, ostrożności nigdy dość, szczególnie w tak paskudnych czasach jak te. Przykucnęła za jakimś murkiem i zaczęła intensywnie wpatrywać się w wejście do sklepu i jego okolice. Trochę wiało, więc włosy wpadały jej do oczu. Tyle razy miała szansę je związać jednak stwierdziła, że to poniżej jej godności. Choć nic w tym złego nie było. Założyła więc kosmyki za uszy i zmrużyła oczy.
- No bez jaj. - Mruknęła wypatrując w okolicy tylko jednego szwendacza. Na dodatek leżał przygnieciony jakąś starą oponą. Widocznie szczęście jej dziś dopisywało, czy znajdzie wewnątrz sklepu coś ciekawego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mefistofeles

avatar

Wiek : między 40 a 50.
Ekwipunek : -Kiścień ze średniowiecza.
-Miecz.
-Pas wraz z pochwą na miecz.
-Butelka wina.
-Kilka paczek zapałek.
Głód : 150/150

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Sro Lut 18, 2015 2:58 pm

Przechadzał się spokojnie i wyrafinowanie po zniszczonych ulicach Atlanty, podziwiając "swoje" dzieło. Kara boska za wasze grzechy, nędzne istotki. Od czasu do czasu pozbawiał swoim kiścieniem głowy jakiegoś szwendacza. Nogi go zawlokły w pobliże jakiegoś militarnego sklepu. Bez najmniejszych obaw i ostrożności podszedł do jedynego szwendacza jaki tu był. Nie dostrzegł jeszcze Alice. Pochylił się na zombie zaczął do niego mówić.
-Hej mały, jak tam życie? Podoba ci się życie wieczne jakie zafundował wam wasz zbawiciel? - Zaśmiał się psychopatycznie i bardzo głośno. -Ach, biedna owieczka zabłądziła i odeszła od stada. Jakie to smutne... Ukrócę twoje męki. Zobaczymy się w moim domciu, czyli piekle, kochana duszyczko.
Zamachnął z całej siły kiścień i zmiażdżył nim głowę przygniecionego umarlaka. Rozejrzał się w około. Wtedy zauważył Alice. Niewielką, chudą dziewczynę. Pomachał jej przyjacielsko i krzyknął do niej.
-Ty Przeżyłaś? A to ciekawe...
Odwrócił się i wszedł spokojnie do sklepu. Rozglądał się po pułkach w poszukiwaniu jakiegoś eleganckiego jadła lub wyrafinowanego alkoholu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Astor

avatar

Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Nóż, wakizashi, paczka zapałek, sznurek, wszystko to, co miała w podręcznej torebce - rozładowany telefon, kosmetyki, lusterko, podręczna, mała latarka, portfel, zdjęcie rodziców, paczka tabletek na ból głowy i przeziębienie, butelka wody.
Głód : 150/150
Wygląd : Długie, ciemnobrązowe włosy. 165 cm, 45 kg. koszula w kratkę, kurtka jeansowa, spodnie - czarne rurki zmodyfikowane o dużą ilość kieszeni, glany.

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Sro Lut 18, 2015 3:07 pm

Nie zdążyła nawet mrugnąć, ktoś podszedł do tamtego leżącego zombie, coś do niego powiedział i zwyczajnie ubił. Siedziała jeszcze chwilę za tym murkiem cała w szoku. Była już bowiem psychicznie nastawiona na to, że sama będzie musiała ukrócić męki tego biednego umarlaka. Oczywiście tak naprawdę za biednych i cierpiących ich nie uważała, zwyczajnie się nimi brzydziła.
- H.. hej! Czekaj! - Krzyknęła wyskakując zza muru i biegnąc w stronę wchodzącego już do pomieszczenia człowieka. Była w tym momencie wściekła, bo już doskonale wiedziała o tym, że ma on zamiar przeszukać sklep i sprzątnąć jej najlepsze rzeczy sprzed nosa. Weszła za nim i natychmiast stanęła w pozycji "Wściekła Lice" czyli ręce na biodrach i wbity w człowieka wściekły wzrok.
- Jak śmiesz wchodzić tutaj przede mną, co?! - Warknęła nie zważając na to, czy w środku są jakieś zombie czy nie. Nawet przez chwilę nie przejęła się widząc jego broń, ani nie pomyślała o tym, że mógłby ją zabić tak samo jak zabił tamtego zombie. - Byłam tu pierwsza! - Zapomniała całkowicie o tym, że miała poszukać sobie jakiejś lepszej broni, bo z tym marnym wakizashi to zbyt wiele nie zdziała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mefistofeles

avatar

Wiek : między 40 a 50.
Ekwipunek : -Kiścień ze średniowiecza.
-Miecz.
-Pas wraz z pochwą na miecz.
-Butelka wina.
-Kilka paczek zapałek.
Głód : 150/150

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Sro Lut 18, 2015 4:26 pm

Przeszukiwał pułki gdy nagle dziewczyna wbiegła do środka i miała wąty do tego że przeszukuje to miejsce. Mefisto nawet się do niej nie odwrócił, przeszukiwał nadal pułki i rzekł spokojnie.
- Wiesz, dziewczynko. Jakbym był tobą to bym się wystrzegał hałasu. "Zbawieni" mogliby cię "zbawić". - Zaśmiał się okropnie. - I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca, bo oskarżyciel braci naszych został strącony, ten, co dniem i nocą oskarża ich przed Bogiem naszym. Apokalipsa, rozdział 12, werset 10. Eh... Macie swoje zbawienie, mogliście zamieszkać ze mną w moim przytulnym piekiełku, ale nie. Dlatego radujcie się, niebiosa i ich mieszkańcy! Biada ziemi i biada morzu – bo zstąpił na was diabeł, pałając wielkim gniewem, świadom, że mało ma czasu. Apokalispa, rozdiał 12, werset 12. Rzeczywiście czasu nie zostało wam wiele, śmiertelnicy. Ale wielkim gniewem przecież nie pałam... Bo i czemu? Zabijacie siebie nawzajem, grzeszycie i odwracacie się od Boga w tych trudnych chwilach, które są dla was próbą... Ale co ja to będę tłumaczył głupiej śmiertelniczce. Wracając do przedmiotów, weź sobie co chcesz. Mi zależy tylko na wykwintnym jedzeniu i eleganckim alkoholu, słoneczko.
W tym momencie odwrócił się do dziewczyny i spojrzał jej prosto w oczy. Jego wzrok był dziwny i mroczny, ale zarazem tajemniczy i z odrobiną obłąkania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Astor

avatar

Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Nóż, wakizashi, paczka zapałek, sznurek, wszystko to, co miała w podręcznej torebce - rozładowany telefon, kosmetyki, lusterko, podręczna, mała latarka, portfel, zdjęcie rodziców, paczka tabletek na ból głowy i przeziębienie, butelka wody.
Głód : 150/150
Wygląd : Długie, ciemnobrązowe włosy. 165 cm, 45 kg. koszula w kratkę, kurtka jeansowa, spodnie - czarne rurki zmodyfikowane o dużą ilość kieszeni, glany.

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Sro Lut 18, 2015 4:37 pm

Zacisnęła mocno usta, by tylko nie roześmiać się swoim szalonym śmiechem numer cztery.
- Zbawieni? Jeżeli chodziło Ci o tych ledwo powłóczących swoimi rozpadającymi się nogami umarlaków, to chyba coś Ci się pomyliło. - Może i ten mężczyzna był o wiele starszy od niej to nie miała zamiaru używać żadnych form grzecznościowych. Na pewno nie w dzisiejszych czasach. Zresztą czy kiedykolwiek miała szacunek do starszych? Nie. Słysząc na dodatek słowa z Biblii zamarła na chwilę słuchając co mówi. Kiedy skończył zamrugała oczami i natychmiast się opamiętała. Może i matka była religijną osobą, ale Alice na pewno nigdy z własnej woli nie sięgnęłaby po tego typu lekturę. No cóż po tym powiedział wiedziała już na jaką osobę trafiła, szalonego wyznawcę religii. Najgorszy typ jaki mógł się trafić, czuła, że będzie z tego mieszanka wybuchowa.
- Słuchaj no.. yy.. koleś. - Powiedziała twardo wyciągając oskarżycielsko palec w jego stronę. Nie miała pojęcia jak się zachować w przypadku takiego osobnika. Nie przejmowała się tym, po prostu będzie taka jak zawsze: złośliwa i wstrętna. - Nie wiem czy wiesz, ale ten twój zbawca, o którym tak trajkoczesz, nie istnieje. - Oj, mocne słowa jak na młodą dziewczynę. Czy ona w cokolwiek wierzyła? Czy czekała na jakieś zbawienie, pomoc od sił wyższych? Nie zastanawiała się nad tym, póki co była wściekła, jak zawsze. Kiedy się do niej odwrócił spojrzała prosto w jego oczy, przypominał ją samą, ją z przeszłości. Cofnęła się gwałtownie uderzając plecami o półki. Nie zdążyła się nawet zastanowić nad całą sytuacją, bo na głowę spadło jej coś ciężkiego, po czym upadło na ziemię i wysypało swoją zawartość. Było to pudełeczko z nabojami do jakiegoś pistoletu, czy czegoś. Nie znała się na tym. Zapominając jednak o mężczyźnie natychmiast rzuciła się na ziemię i zaczęła wszystko zbierać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mefistofeles

avatar

Wiek : między 40 a 50.
Ekwipunek : -Kiścień ze średniowiecza.
-Miecz.
-Pas wraz z pochwą na miecz.
-Butelka wina.
-Kilka paczek zapałek.
Głód : 150/150

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Czw Lut 19, 2015 1:14 pm

Uśmiechnął się lekko, popatrzył na dziewczynę za wszelką cenę próbującą wszystko zebrać w niebywałym tempie. Podrapał się po podbródku.
- Chciwość, to jeden z grzechów głównych, nie prawdasz? Dziewczynka jest wygadana. Różnie to się interpretuje, niektórzy mówią że to już jest zbawienie. A inni że to próba, ci którzy ją wytrwają w wierze zostaną zbawieni. Nawet ja, sam Mefistofeles, Szatan, Diabeł, Demon, Władca Piekieł, Książę Ciemności. Nawet ja nie wiem która interpretacja jest prawdziwa. - Wyciągnął z kieszeni butelkę wina i wypił kilka łyków, po czym ją schował z powrotem. - Zaczyna się kończyć... Muszę znaleźć nową butelkę tego dobrego napoju, kto by pomyślał że w piekle takich nie mamy. A co do twoich świętokradzkich myśli. Bóg oczywiście że istnieje, to oczywiste jak to że słońce wschodzi na wschodzie i zachodzi na zachodzie. Jakby Boga nie było to by przecież mnie też nie było. A jakoś tu jestem. Upadły Anioł... Tak. Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Mateusza, rozdział 10, werset 16.
Zaśmiał się pod nosem, po czym odwrócił się i powrócił do poszukiwania wina.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Astor

avatar

Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Nóż, wakizashi, paczka zapałek, sznurek, wszystko to, co miała w podręcznej torebce - rozładowany telefon, kosmetyki, lusterko, podręczna, mała latarka, portfel, zdjęcie rodziców, paczka tabletek na ból głowy i przeziębienie, butelka wody.
Głód : 150/150
Wygląd : Długie, ciemnobrązowe włosy. 165 cm, 45 kg. koszula w kratkę, kurtka jeansowa, spodnie - czarne rurki zmodyfikowane o dużą ilość kieszeni, glany.

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Czw Lut 19, 2015 2:57 pm

Wyzbierała wszystko do końca nie przejmując się jego docinkami na temat chciwości. Czy takie słowo w ogóle jeszcze istnieje na tym parszywym świecie? W trakcie apokalipsy ciężko o cokolwiek także każdy bierze ile tylko zdoła.
- Mogę się jedynie w głowę walnąć tymi nabojami. - Mruknęła do siebie nie zważając na tego oto dziwnego człowieka, którego przyszło jej na nieszczęście spotkać. - Nie mam żadnego pistoletu. Musi tu jakiś być przecież, cholera jasna! - Cała wściekła podniosła się z ziemi, wyprostowała dumnie, ale nie odważyła się zrobić kroku ani w tył, ani do przodu. Wpatrywała się intensywnie w mężczyznę.
- No cóż jeśli chodzi o diabła to jest nas już dwoje. - Uśmiechnęła się złowieszczo. Każdy od dziecka nazywał ją diabłem: rodzice, znajomi, znajomi rodziców. "Ucieleśnienie samego szatana" - Mawiali nie zważając na to czy to słyszała czy nie. W końcu nasłuchała się tego typu zdań tyle razy, że już sama zaczęła w to wierzyć. Śmiała się widząc krzywdę, nie zważała na krew czy cierpienie, było jej wszystko jedno. Niekiedy nawet czerpała satysfakcję z tego typu złych rzeczy.
Kiedy ten odwrócił się w poszukiwaniu butelki wina natychmiast uśmiechnęła się ironicznie cytując jego własne słowa, które dopiero co skierował do niej samej.
- "Chciwość to jeden z grzechów głównych, nie prawdasz?" - Widząc jak szuka zwykłej butelki wina aż chciało jej się śmiać. Sama nie lubiła zbytnio alkoholu tak więc widząc takie rzeczy nie rzucała się na nie jakby jutro miał się skończyć świat. Choć w rzeczywistości skończył się już dawno temu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mefistofeles

avatar

Wiek : między 40 a 50.
Ekwipunek : -Kiścień ze średniowiecza.
-Miecz.
-Pas wraz z pochwą na miecz.
-Butelka wina.
-Kilka paczek zapałek.
Głód : 150/150

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Sob Lut 21, 2015 3:47 pm

Zaśmiał się i nie odwracając się w stronę dziewczyny zaczął mówić do niej.
- Pycha... To mój ulubiony grzech. Widocznie i też inteligencją nie grzeszysz jeśli jeszcze tego nie pojęłaś, dziewczynko. Ja sam jestem usposobieniem grzechów głównych, jestem ich jedynym sprawcą. Wężem, przez którego tkwicie teraz w tym pełnym nienawiści świecie zamiast w przytulnym raju. To ja jestem powodem wszystkich nieszczęść i boleści. I przykro mi, ale twoje wyobrażenia na temat tego że jesteś wcieleniem Szatana są błędne, z prostego powodu, prawdziwy Szatan stoi tuż przed tobą. Chodzi sobie po tym nędznym, śmiertelnym świecie i przygląda się temu, co stało się przez waszą pychę i żądzę, eh.. "bycia Bogiem"? Tak, to dobre słowo. - Schylił się i zobaczył ukrytą szufladkę przy zetknięciu pułki z podłogą. Otworzył ją i znalazł w niej dość starego, ale zadbanego Colta. Wyciągnął go, obrócił się w stronę dziewczyny i pomachał nim jej. - Liczyłem na wino... No ale cóż, taki Colt też się może sprzydać, nie mam pojęcia jakiego to rodzaju Colt, ale na pewno jest to Colt! W sumie mi nie jest on potrzebny, a ty już masz jakieś tam naboje. Może chcesz go sobie wziąć? Masz może trochę wina? Albo może wiesz gdzie takie znaleść?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Alice Astor

avatar

Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Nóż, wakizashi, paczka zapałek, sznurek, wszystko to, co miała w podręcznej torebce - rozładowany telefon, kosmetyki, lusterko, podręczna, mała latarka, portfel, zdjęcie rodziców, paczka tabletek na ból głowy i przeziębienie, butelka wody.
Głód : 150/150
Wygląd : Długie, ciemnobrązowe włosy. 165 cm, 45 kg. koszula w kratkę, kurtka jeansowa, spodnie - czarne rurki zmodyfikowane o dużą ilość kieszeni, glany.

PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Nie Lut 22, 2015 1:33 pm

"Oh Boże na kogo ja trafiłam" - Pomyślała i pacnęła się ręką w głowę.
- Wiesz co? patrząc tak na ciebie stwierdzam, że gorzej już się nie dało trafić.. ty diable! - Skoro sam siebie tak nazywał to dlaczego ona nie mogła? Choć nie do końca zgadzała się z jego teorią, że diabeł jest jeden. Ona na pewno miała w sobie choć cząstkę zła, która wiecznie próbowała wydostać się na zewnątrz. Od rozpoczęcia apokalipsy zaczęła jednak nad tym wszystkim panować. Niekiedy zdarzają się wybuchy wstrętnego charakteru, ale to tylko czasem.
Nagle wstrzymała oddech, bo facet znalazł broń. Tak, to czego szukała, to, po co przyszła. Jak ogromnego jeszcze musiała mieć dziś pecha? Czemu akurat on? Nie odda jej tego tak łatwo. Nagle jeszcze bardziej zamarła, kiedy usłyszała propozycję wymiany.
- W..wino? - Nie była pewna czy dobrze usłyszała. On chce wymienić broń za głupie wino? - J..ja.. zaraz.. znajdę.. - Wychrypiała po czym z szaleńczą furią rzuciła się na pobliskie szafki wysypując z nich całą zawartość i grzebiąc w poszukiwaniu choć odrobiny. - Błagam, żeby było. Błagam, żeby było. - Powtarzała do siebie niczym jakąś modlitwę. Czy to jej miało pomóc? "Potrzebuję tę broń, cholera jasna."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry

avatar


PisanieTemat: Re: Sklep militarny   Pon Lip 06, 2015 3:18 pm

Jako, że forum było przez jakiś czas wymarłe i nikt nie pisał - użytkownicy zostają zwolnieni z tego tematu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sklep militarny   

Powrót do góry Go down
 
Sklep militarny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Sklep z protezami
» Sklep z drobiazgami
» Sklep spożywczy.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Żywe Trupy :: Glob :: 
Atlanta
-
Skocz do: