Forum PBF na podstawie The Walking Dead.
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Coffee Bar

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Nathan Frost



Wiek : 19
Ekwipunek : Plecak, 1/2 butelki wody, baton czekoladowy, dwie konserwy, zapasowe ubrania, trzy wytrychy, maczeta, nóż bojowy, toporek
Głód : 140/150
Wygląd : Granatowa koszulka na ramiączkach, czarne bojówki zwężane ku dołowi, skórzane rękawice bez palców, glany i rozpychacz w uchu

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Pon Lut 23, 2015 6:48 pm

Tak bardzo miał ochotę pokrzywdzić mu tą piękną buźkę.. ale sobie odpuścił. Stwierdził, że najwyżej odegra się następnym razem. If you know what I mean oczywiście.
Pomimo tego, że już się w miarę uspokoił, ręce drżały mu dalej. Próbował nad tym zapanować, ale było to silniejsze od niego.
- Ciekawo czy Tobie byłoby do śmiechu z maczetą między oczami. - Zdrobił szyderczy uśmieszek unosząc lekko brwi. Co jak co.. to nawet pomimo tego jego całego skurwysyństa, w miarę go polubił.
- A niech Cię.. - Przerwał w połowie zdania, gdy ten zaproponował mu chipsy. Woah, cóż za hojność. Tego się po nim nie spodziewał. Nathan sam w sobie takich paści nie jadł.. no, ale lepsze to niż nic, nieprawdaż?
Podszedł do niego dalej ubolewając nad kością ogonową, która bolała jak skurczysyn i wziął paczuszkę od Adrien'a. - A co z tą trzecią? - Zerknął na chipsy i wrócił ponownie wzrokiem na Ad'a.
- Hmm.. To teraz moja kolej na przeszukanie szafek. - Rzucił maczetę na blat. Miał skrytą nadzieję, że ten idiota mu jej nie zajebie.
Otworzył piewszą szafkę. Nic. Drugą. Też nic. Jeszcze parę kolejnych, aż w końcu przyszedł czas na.. niespodziankę.
- Mmm.. - Wyszczerzył kły z zadowolenia i pochwycił swój skarb. - Coś mi tak świta, że wspominałeś coś wcześniej o alko.. - Zrobił piruet tak, że stał teraz twarzą do chłopaka. - Dwa sześciopaki starczą? - Poruszał zalotnie brwiami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Pon Lut 23, 2015 7:02 pm

Ściągnął kaptur z głowy.
- Nie, a tobie? - odparł dość sztywnie i w głupi sposób, by ten szyderczy uśmiech zlazł mu z twarzy. Kiedy skończył poszukiwania, rozejrzał się jeszcze po pomieszczeniu, oraz zerknął za wszystkie okna. Pozornie zdawało się być czysta okolica. Zdjął kurtkę z siebie i przetarł spocone włosy dłonią, krzywiąc się nieznacznie. Rzucił paczkę chipsów Nathanowi.
- A co ma z nią być? Jest na zapas. Dla mnie. - rzucił w jego stronę beznamiętnie, oglądając jego ruchy i obserwując, gdzie Czerwonowłosy Pedał się kierował. Skinął jedynie głową na wieść, że ten idzie obczajać kąt Baru. Sam usiadł na krześle. Wbił tępo wzrok na okno. Chwila odpoczynku mu nie zaszkodzi. No i oczywiście chwila "przewietrzenia" się, bo ile można popierdzielać tak ubranym. Nagle usłyszał coś o alkoholu. Automatycznie wzrok pełen nadziei skierował na Nathana. Nawet nie zwrócił uwagę na tę jego irytującą mimikę. Cieszył się w głębi duszy jak dziecko... Ostatnio się tak cieszył, kiedy dostał Play Station od rodziców.
- Ożesz kurwa. - wlepił w niego maślane oczy, ale zaraz potem zmarszczył brwi i spojrzał na niego spod byka. - I masz niby zamiar się tym podzielić z dobroci? - rzucił w jego stronę, zakładając ręce na klatce piersiowej. Z chęcią by się napił, ale był na tyle nieufny i... No znał zachowanie ludzi w tych czasach. Nic nie było za darmo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathan Frost



Wiek : 19
Ekwipunek : Plecak, 1/2 butelki wody, baton czekoladowy, dwie konserwy, zapasowe ubrania, trzy wytrychy, maczeta, nóż bojowy, toporek
Głód : 140/150
Wygląd : Granatowa koszulka na ramiączkach, czarne bojówki zwężane ku dołowi, skórzane rękawice bez palców, glany i rozpychacz w uchu

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Wto Lut 24, 2015 6:38 pm

Rzucił mu jeden z dwóch sześciopaków nie zważając na to czy go złapie czy nie.
- No chyba nie sądzisz, że sam wszystko wychleję.. - Podniósł brew robiąc przy tym dziwaczną minę. W sumie to niby mógł sam wszystko wypić.. tylko po co? Zero zabawy, a samotne picie browarka nie jest jekieś super. Najlepiej w towarzystwie. Zawsze można pogadać na ciekawe tematy.. lub te mniej. Najważniejsze, że rozmowa się nie urywa od tak.. a odrobinka alkoholu w tym pomaga, a nawet nie tylko w tym..
- Jak nie chcesz to Cię nie zmuszam.. chociaż coś mi się zdaję, że sobie nie odpuścisz. - Uśmiechnął się piękne, po czym podszedł do swojego nowego kolegi i usiadł wygodnie na stołku barowym obok niego. Nieco się przy tym skrzywił, bo w końcu bolał go jeszcze tyłek po zainstniałym incydencie.
- To jak? Uczcimy nasze spotkanie? - Wytarmosił jedną puszeczkę z opakowania, a następnie otworzył. W pomieszczeniu rozległ się dobrze mu znany dźwięk otwieranego piwa, a wkrótce poczuł jeszcze ten boski zapach. - Mmm.. - Kąciki jego ust podniosły się wysoko z zadowolenia. Wziął łyk.. i drugi. Co jak co, ale trochę się w nią wessał. - O żesz.. Tego mi brakowało. - Przetarł usta. - Szkoda tylko.. że nie z lodówki. - Skrzywił lekko twarz i zwrócił ponownie swój wzrok na Adrien'a.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Wto Lut 24, 2015 6:59 pm

Zauważył lecący w jego stronę sześciopak i zdążył zareagować na tyle szybko, by go złapać. Przeniósł z powrotem wzrok na Nathana i uniósł brwi. Nie rozumiał tej dobroduszności ze strony chłopaka, może przede wszystkim dlatego, że czasy były takie, jakie są, a po drugie, nie znali się nawet. Nie łączyła ich żadna więź.
- Dzięki. - mruknął w jego stronę. Postawił sześciopak na blacie. Uśmiechnął się kącikiem ust. Pewnie, że nie odpuści. Nie piwa. Ogólnie żadnym alkoholem by nie pogardził. - Yup. - kolejna krótka odpowiedź na jego pytanie. Rozwalił opakowanie i wyjął puszkę i obejrzał ją. Nie żeby data ważności go wzruszyła... Dla niego alkohol to alkohol, nie sądził, że mógłby być przeterminowany albo czy to mogłoby mu jakoś specjalnie zaszkodzić. Otworzył puszeczkę zaraz po Nathanie i również wziął pierwszy łyk, najpierw jeden, delektując się smakiem. Uśmiechnął się znowu jak dziecko. Te wspomnienia przy browarze... Szkoda, że nie wrócą. Przechylił puszkę i za jednym razem upił kilka dużych, porządnych łyków tak, że pozostała mu mniej niż połowa zawartości alkoholu.
- No... Szkoda. - przyznał mu i jeszcze chwilę przyglądał się z sentymentem w puszkę w ręku, a ale potem przeniósł spojrzenie na Nathana. W sumie... Mimo że się nie znali, przynajmniej znalazł kogoś w mniej więcej w tym samym wieku i ogólnie kogoś nieco podobnego do niego, bo miał wrażenie, że oboje chcieliby się porządniej napierdolić.
- No więc... - zaczął, lustrując wygląd Nathana. - Kim byłeś w poprzednim życiu? Rozumiesz, o co mi chodzi. - spytał i znów upił kilka łyków, po czym, żeby nadać sytuacji nieco romantyzmu, beknął na cały sklep. Rozejrzał się po pomieszczeniu. W razie czego... Skieruje się do łazienki, zabarykaduje drzwi i zaśnie w niej najebany. Tak, to był plan. W końcu i tak nie miał nigdzie konkretnego miejsca do spania. - Jeśli cię to interesuje, mam coś ciekawego, coś innego niż alkohol. - dodał zaraz potem przypominając sobie o swoim worku z marihuaną, którą tak dzielnie ciągnął ze sobą. Nie chciał jej jednak spalić, bo nie miał z kim. Wciąż się bał jej skutków, bo było to zioło zwyczajnie nafaszerowana chemią nieznanego przez niego rodzaju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathan Frost



Wiek : 19
Ekwipunek : Plecak, 1/2 butelki wody, baton czekoladowy, dwie konserwy, zapasowe ubrania, trzy wytrychy, maczeta, nóż bojowy, toporek
Głód : 140/150
Wygląd : Granatowa koszulka na ramiączkach, czarne bojówki zwężane ku dołowi, skórzane rękawice bez palców, glany i rozpychacz w uchu

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Wto Lut 24, 2015 7:54 pm

Nathan przyglądał mu się z zainteresowaniem. Jednak, żeby nie wyszedł na jakiegoś nachala, zmieniał kierunek wzroku czy to na puszkę, czy to gdzieś indziej.. tylko też z tym nie przesadzając by nie wyglądał na obłąkanego kolesia z chorobą psychiczną. Adrien mógłby w końcu pomyśleć, że Nathan uciekł ze szpitala psychiatrycznego.
- Hmm.. w poprzednim życiu powiadasz. Jakby to ująć w słowa? Emm.. byłem wyróżniającym się z szarego tłumu chłopaczkiem, który miał prawie że na wszystko wyjebane.. Raz to nękanym, raz to wielbianym.. Imprezowiczem.. chociaż.. to w sumie trochę dyskusyjne. - Zrobił zamyśloną minę. Wydawał się być nieobecny, lecz po chwili zrobił gwałtowny ruch jakby właśnie wrócił myślami z przeszłości i zerknął na Adrien'a. - A ty? Masz się czym pochwalić? Jakieś sukcesy.. czy wręcz przeciwnie? - Wyszczerzył się jak to już miał w swoim zwyczaju i upił kolejnego łyka.. a żeby było śmiesnie, również beknął mocarnie na cały sklep. W sumie to nie zdziwiłoby go to jeśli przywabiłoby to wściekłą chordę zombie.
- Ooo.. a to niespodzianka. A mianowicie co? - Co jak co, ale Nathan'ek lekko się podekscytował. Może i miał czasem trochę dziecinne zachowanie, ale myślę, że dodawało mu to coś w stylu uroku? Wdzięku? Dobra.. może nie przesadzajmy.
Dopił do końca piwo z puszki przechylając się na stołku. Mogłoby się wydawać, że zaraz znowu wywinie orła, jednak asekurował się nogami, które wcześniej bardzo kulturalnie położył na blat krzyżując nogi. Zgniótł puszkę w rękach i wyrzucił gdzieś w dal. Było słychać tylko jej mocne stuknięcie o podłogę. - Dobra. Resztę będę chlać już wolniej.. - Rzucił tak z dupy.. no ale lubiał się też dzielić tym co myśli. Chociaż nie zawsze wychodziło mu to na dobre..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Wto Lut 24, 2015 8:11 pm

Jeśli miał okazję pogadać, to w sumie i też z tego powodu mógłby docenić obecność Nathana. Słuchał jego bardzo świetnej historii o swoim życiu.
- Wyróżniającym się z szarego tłumu? Rozumiem, że to przez te czerwone włosy? - spytał, wpierdzielając mu się bezpośrednio w zdanie. - Wiesz, sprawiasz wrażenie, jakbyś dalej miał wyjebane i jakbyś nie przejmował się umarlakami łażącymi po ulicach. - skomentował beznamiętnie. Po prostu mówił to, co myślał. Kątem oka zauważył, że ten spojrzał na niego i zadał mu pytanie. Dokończył piwo i wyrzucił puszkę za siebie, po czym sięgnął po kolejne piwo. On, w porównaniu do bardziej rozsądnych ludzi, nigdy nie pił wolno, przez to często się kiedyś to źle kończyło. Otworzył kolejną puszkę i wziął pierwsze łyki.
- Sukcesy? Nie. Mogę się pochwalić jedynie tym, że w dzień, w którym wybuchła epidemia, spróbowałem zioła nafaszerowanego chemikiem. Potem znalazłem się w ciemnym pomieszczeniu, a potem obudziłem się w świecie umarlaków. Nigdy nikomu tego nie mówiłem, więc fajnie się jest tym podzielić - czasem uważam, że to, co tutaj się dzieje, nie jest realne, tylko jest to wymysł mojego mózgu. Czaisz, że jestem uwięziony w bad tripie, a w rzeczywistości jestem w śpiączce czy coś. - opowiedział to dość luźno, jakby się tym nie przejmował, bo cóż, po części tak było. Przyzwyczaił się. Miał nadzieję, że kiedyś się z tego wybudzi lub że to przetrwa do samego końca. Widząc, że Nathan się zainteresował, uśmiechnął się od ucha do ucha. - Mam to magiczne ziółko przy sobie. Chcesz? Jest go mało, w porównaniu do tamtego dnia, w którym obudziłem się w świecie umarłych, więc nic takiego nie powinno być. - powiedział, obserwując uważnie twarz Nathana. W sumie po tej opowieści nie zdziwiłby się, gdyby chłopak mu odmówił. Znów upił kilka łyków.
- Meh, jak chcesz. - wzruszył ramionami na jego złotą myśl. Adrien nie chciał się powstrzymywać. - A jak twoi rodzice? - spytał od tak, ponieważ mógł. Pili w końcu piwo i chcieli porozmawiać na różne tematy. Zdawał sobie jednak sprawę, że temat o rodzinie bywał jednak trudny. - Oddałbym wiele, żeby wrócić do tamtych czasów, przed epidemią. - dodał od tak, to co pomyślał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathan Frost



Wiek : 19
Ekwipunek : Plecak, 1/2 butelki wody, baton czekoladowy, dwie konserwy, zapasowe ubrania, trzy wytrychy, maczeta, nóż bojowy, toporek
Głód : 140/150
Wygląd : Granatowa koszulka na ramiączkach, czarne bojówki zwężane ku dołowi, skórzane rękawice bez palców, glany i rozpychacz w uchu

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Czw Lut 26, 2015 5:08 pm

Zrobił kretyński uśmieszek mierząc przy tym wzrokiem Adrien'a.
- Między innymi.. - W sumie to nie tylko jego czerwone włosy wyrózniały się z tłumu.. do tego dochodził jeszcze charakter, zainteresowania.. orientacja? Dobra, ale to już może pomińmy, bo nie chciał być za bardzo znowu wyzwany od pedała, a niestety jak już zdążył zauważyć to Adrien się z tym nie hamował. Czyżby należał do tych mniej tolerancyjnych? A może po prostu nie chciał być tylko podrywany? Hmm.. a może sam coś ukrywa, tylko się nie chce do tego przyznać? Wszystko jest możliwe.. tylko trzeba więcej piwa wypić.
- Serio? - Ziewnął jak smok i pochwicił za kolejną puszkę, bo w końcu nie mogła się zmarnować ani jedna kropla takiego znaleziska. - No wiesz.. Lepsze to od ciągłego płaczu i użalania się nad sobą. Taką mam już naturę i już chyba nic tego nie zmieni.
Szczerze mówiąc to Nathan doceniał tą stuprocentową szczerość chłopaka. Nie lubiał ludzi, którzy na siłę próbowali mu się przypodobać, liżąc mu przy tym dupę.. a Adrien zachowywał się naturalnie, nie wydziwiał, ani nic. Być może to był jeden z powodów dlaczego Nath go tak polubił. Pomimo wcześniejszych wyzwisk w jego stronę..
- Hmm.. nigdy nie mówiłeś.. a teraz co Cię skłoniło do podzielenia się tą jakże fascynującą informacją? - Skończył się bujać na stołku i wrócił do normalnej pozycji siedzącej. Wziął z dwa duże łyki i podparł się ręką o brodę.
Uuu.. zioło. No cóż.. co jak co, ale Frost jeszcze nie miał nigdy okazji by zajarać, ale.. zawsze chciał, a teraz właśnie nadażyła się okazja. Szkoda tylko, że nie są w bezpieczniejszym miejscu, bo w końcu wybite okna i zombie w okolicy.. to nie było dobre położenie. Chociaż noc spędzona w zabarykadowanym kiblu też mogła być pewnym wyjściem z sytuacji.
- Żeby nie kłamać.. jeszcze w życiu nie jarałem, ale chętnie, chętnie. - Poruszał brewkami w górę i w dół.
Gdy nadszedł temat o rodzinie.. Nath zamilkł na chwilę, po czym znowu zaczął gadać.
- Emm.. Jak wybuchła epidemia nie było mnie parę dni w domu. W pierwszym dniu jeszcze jakiś tam kontakt telefoniczny z rodzicami miałem.. aż w końcu si urwał jak gdyby nigdy nic. A gdy wróciłem do domu.. zastałem ich jako zombie. Eee.. spanikowałem i stamtąd spierdoliłem.. nawet nie zakończyłem ich męki. Od tamtej pory ich nie widziałem. - Skrzywił się lekko na myśl o tym wspomnieniu, a oczy zrobiły mu się niezauważalnie wilgotniejsze.
Zerknął na Ad'a, tym razem już bez durnego wyszczerzu na twarzy. - A jak Twoi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Czw Lut 26, 2015 5:29 pm

Zadając to pytanie kompletnie nie miał na myśli jego orientacji, jakby zapomniał o tym, że ten miał takie dziwne zapędy. Możliwe, że nawet nie był do końca świadomy jego orientacji, jego zachowanie brał jako... Żart. Uważał, że Nathan, ruszając tak irytująco swoimi brewkami i mówiąc te różne aluzje z podtekstami seksualnymi po prostu sobie żartuje. Nie zmieniało to faktu, że nie za bardzo mu takie żarty odpowiadały.
- A czymś jeszcze się wyróżniasz poza "wyjebawczym" podejściem do życia? - spytał luźno, nie spoglądając nawet na niego. Po prostu sączył sobie piwko. Na wzmiankę, że lepsze to niż użalanie się nad sobą, Adrien skinął głową i tym oto prostym gestem przyznał mu rację. On sam miał swoje okresy w życiu, dość intensywnie przeżył wybuch epidemii, targało nim wiele emocji, ale z czasem się przyzwyczaił i życie toczyło się tak samo monotonnie jak kiedyś, kiedy ulicami nie łazili sztywni.
- Powodów może być wiele. Pierwszym z nich jest to, że nie miałem okazji. Rzadko z kimś rozmawiam, wiesz, trudno rozmawiać z kimś, kto mierzy do ciebie z jakiejś spluwy, bo jest aż za bardzo nieufny. Drugi powód jest taki, że jak już miałem okazję to zwyczajnie zapomniałem o tym, żeby tą informacją się z kimś podzielić. - powiedział i wzruszył ramionami. Ponownie wrócił do picia piwa. Było już go mniej niż połowa. W momencie, gdy ten się rozejrzał po pomieszczeniu, Adrien zrobił to samo, co czerwonowłosy i również się rozejrzał. Mało miejsc wyglądało na bezpieczne. Z pewnością perspektywa spędzenia tutaj nocy nie była bezpieczna, ale zawsze by się coś wymyśliło. Gorzej już z fazą.
- To kiepsko. - skomentował, spoglądając dalej przez szyby i nie zauważając jak czerwonowłosy rusza tymi swoimi jebanymi brewkami. - Powiem tylko tyle, że różnie człowiek na to reaguje. Jeden może odczuć efekt po długim czasie, a inny zaraz po pierwszym buchu. Tak samo z samym rodzajem efektu. Możesz czuć albo spokój albo zaczniesz mieć schizy i będziesz sobie wmawiać, że twoje serce nie bije. To jak, chcesz?- znowu się rozgadał na ten temat. Tak bardzo doświadczony Adrien. Kiedy zadał czerwonowłosemu pytanie o rodzinie, spojrzał na niego i słysząc jego odpowiedź, milczał. Po prostu mentalnie łączył się z nim w bólu, no.
- Ja... Hm. Nienawidziłem ich za tamtego życia. Kiedy ich zabrakło na tym świecie, zacząłem żałować, że byłem taki chujowy. - powiedział mocno skrótowo. Nie chciał się wypowiadać dodatkowo na temat jego siostry, tym bardziej, że sam czuł, że już złapał go mocny żal. Nie lubił rozdrapywać ran. A może to tak alkohol działał już i to była ta pierwsza faza, kiedy się mówiło o swoim doświadczeniu życiowym i bólu egzystencjalnym. Skończył już drugie piwo. - A zaraz po wybudzeniu się z bad tripa znajdowałem się w zamknięty w szafie, a po pomieszczeniu łaziło kilku moich najlepszych kumpli, cóż, już przemienieni w sztywnych. - dodał od tak, zatrzymując wzrok na piwie. Wyciągnął kolejne i otworzył. Zachciało mu się szczać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathan Frost



Wiek : 19
Ekwipunek : Plecak, 1/2 butelki wody, baton czekoladowy, dwie konserwy, zapasowe ubrania, trzy wytrychy, maczeta, nóż bojowy, toporek
Głód : 140/150
Wygląd : Granatowa koszulka na ramiączkach, czarne bojówki zwężane ku dołowi, skórzane rękawice bez palców, glany i rozpychacz w uchu

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Czw Lut 26, 2015 7:37 pm

Nathan położył nogę na nogę. Możę i wyglądał teraz jak typowy rasowy pedałek, ale miał ku temu powód by tak siedzieć. Jednak najpierw chciał dokończyć rozmowę.
Chwila zastanowienia.
- Hmm.. może tym, że jestem dosyć ekstrawertyczny. O, i jeszcze tym, że nie mam jebanych hamulców. Czasami przesadzam.. czasami. Nooo mam trochę zrytą banię, ale to już chyba zdążyłeś zauważyć. - Podrapał się przez chwilę po głowie marszcząc czoło.
- No nie powiem.. czuję się trochę wyróżniony. - Uśmiechnął się w jego stronę starając się nie przesadzać.
- Czy ja wiem czy kiepsko? Kiedyś musi być ten pierwszy raz, khem. Ty też w końcu go kiedyś miałeś, mam rację? - Uniósł brwi. - Nie przekonamy się póki nie spróbuję. Najwyżej.. odwalę.. lub odwalimy coś o czym potem się będziemy wstydzić gadać. No ale raz się kurwa żyje. - Chcąc zmienić ułożenie nóg jebnął się kolanem o kant blatu. - Kurrrw.. - Zacisnął zęby i się poprawił.
Jako że Adrien uszanował jego zwierzenie się co do historii z rodzicami, Nathan zrobił to samo. Może i nie byli dokładnie w tej samej sytuacji, ale Frost potrafił sobie wyobrazić co mógł czuć. Tak samo nie dogadywał się z rodzicami. Ciągle tylko czepiali się tego jak to on wygląda. Pizda, a nie mężczyzna. Z matką to jeszcze jakoś szło.. ale ojciec odwrócił się do niego plecami. I tak samo ich stracił.
- No nieźle.. Jak Ci się stamtąd udało wyjść cało? - Nie czekając na odpowiedź ze strony Ad'a, zeskoczył z krzesła i się wyprostował. - A tak poza tym.. To śmierdzisz. - Zrobił kwaśną minę. W sumie nie było co się dziwić dlaczego tak od niego jebie. Przecież łazi jak ten idiota poubierany nie wiadomo jak, gdy tyle stopni na dworze.
Nath zaśmiał się cicho i zaczął kierować się na tyły baru by znaleźć jakiś kibel.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Czw Lut 26, 2015 7:57 pm

Nie zwrócił nawet uwagi. Niech sobie siedzi jak chce i tryska swoim pedalstwem w każdym geście, póki Adriena to nie dotyka.
- Ekstrawertyk? Totalne przeciwieństwo mnie. - odparł niemalże od razu beznamiętnie. - Zrytą banię? Wskaż mi teraz jakiegokolwiek normalnego człowieka. - zaśmiał się krótko pod nosem, spoglądając tym razem na Natha. Słuchając go dalej, znów zmarszczył brwi. Z jego słów tak jebało podtekstami, że nie wiedział jak miał na to zareagować i nie wiedział czy wyciągać to ziółko czy nie. Albo on był na tym punkcie przewrażliwiony, cholera wie czemu. - Że niby co kurwa mamy odjebać, że będziemy się wstydzić o tym gadać? - spytał spoglądając na niego spod byka. Na jego język cisnęło się słowotwórstwo, którym chciał ozdobić pytanie, które zadał, które brzmiałoby "homofiucie", ale tak mu człowieka brakowało, że wolał go nie urazić w żaden sposób.
- Frajer... - skomentował z głupim uśmiechem na twarzy, kiedy czerwonowłosy zajebał sobie kolanem o blat. Po otworzeniu piwa wstał i sięgnął do kieszeni, w której miał woreczek z ziołem.
- Masz jakiegoś papierosa? - spytał. Zaraz potem sam usłyszał z jego strony pytanie. - Miałem szczęście. Lub pecha. Kto wie, może lepiej byłoby gdybym już tam zdechł. - mruknął z pewnym żalem i nutką irytacji. Nie opowiedział jednak nic więcej o tej historii jego przetrwania. Przeniósł wzrok na Nathana, który go uraczył komplementem.
- Dzięki za info, bo nie czuję swojego smrodu. - mruknął sarkastycznie w jego stronę i prychnął. Wziął kilka łyków piwa. Odprowadził wzrokiem chłopaka. Poczeka, aż wróci... Na pewno nie będą szczać razem. Zresztą, mógłby ktoś tu przypadkiem wparować i zajebać im te graty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathan Frost



Wiek : 19
Ekwipunek : Plecak, 1/2 butelki wody, baton czekoladowy, dwie konserwy, zapasowe ubrania, trzy wytrychy, maczeta, nóż bojowy, toporek
Głód : 140/150
Wygląd : Granatowa koszulka na ramiączkach, czarne bojówki zwężane ku dołowi, skórzane rękawice bez palców, glany i rozpychacz w uchu

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Czw Lut 26, 2015 9:38 pm

Parsknął śmiechem.
- No ja nie wiem.. - Wyszczerzył się szeroko. - Pożyjemy zobaczymy. Teraz Ci na to pytanie nie odpowiem.. - Ziewnął jak smok. No w sumie to nie wiadomo jak Nathan zareaguje na pierwszy raz z Maryśką.. Może się wyluzuje i prędko zaśnie, albo zacznie mu niesamowicie odwalać i znowu coś odpierdoli. Gorzej jeśli nie spodoba się to Adrien'owi, bo nie wiedział też do czego on jest zdolny.. bo w końcu zawsze mógłby przyjebać Nathan'owi tak, że by się już nie ocknął ze snu wiecznego. No ale yolo to yolo. Czas zaszaleć. Nawet jeśli grozi im upierdolenie przez zombie'aka, tudzież pożarcie żywcem przez chordę.
- Odezwał się kurwa ten, któremu trzeba było dupę ratować. - Zrobił szyderczy uśmieszek i zmierzył go wzrokiem.
Ogólnie czasami mogło się wydawać, że Nathan nie należy do tych, którzy sobie w życiu poradzą. Jednak jak przychodziło co do czego to radził sobie lepiej niż wieksząść tych najbardziej rozgarniętych. Także więc.. pozory mylą.
- Nope. To, że chętnie zapalę maryśkę, nie oznacza, że tykam się jebanych papierosów. - Wykrzywił twarz na samą myśl o tym świństwie. Nie dość, że jebało jak Adrien w tym momencie to jeszcze niesamowicie szkodziło.. a jeszcze bardziej irytowało go to jak szedł ktoś przed nim na ulicy, a dym, który wydmuchiwał leciał prosto na gębę Nath'a. Nie to, żeby maryśka nie szkodziła.. ale papierosy to go.. po prostu wkurwiały.
Nathan niedługo musiał szukać łazienki. Była tuż za rogiem. Widok nie należał do najlepszych, bo w końcu dwa trupy na podłodze, szczątki mózgu i flaków na podłodze jak i ścianie..  ale rozsunął rozporek, zrobił co miał zrobić i z powrotem zasunął rozporek.
Wracając się do Adrien'a, zahaczył jeszcze o parę szafek, które wcześniej pominął ze względu na znalezione piwo. Znalazł jakąś tam spluwę. Nie było to nic wielkiego, ni to karabin, ni to snajperka. Po prostu zwykły pizdolet. Jako, że Frost nie lubiał broni palnej, miał ochotę go wyjebać za siebie, ale po chwili przypomniał sobie o Ad'zie, który może i by się ucieszył z tego znaleziska.
- Khem.. chcesz to cholerstwo? - Położył na blacie baru przed chłopakiem, po czym usiadł na swoje miejsce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Czw Lut 26, 2015 9:56 pm

Skrzywił się. Nawet bardzo. Zmierzył go pełnym pogardy wzrokiem, bo po prostu irytowała go ta mimika. Nie odezwał się jednak, tak samo jak i następną wzmiankę o tym, że trzeba było mu dupę ratować. No czasem się tak zdarza. Chociaż możliwe, że gdyby Nathana wtedy nie było, to brunet i tak by sobie poradził, to nie była aż tak opałowa sytuacja.
- To też trochę kiepsko. - skomentował. - Musimy zrobić skręta z czegoś pod ręką... - skwitował i rozejrzał się po pomieszczeniu. - I czemu według ciebie papierosy są jebane? - spytał od tak, jakby dla podtrzymania rozmowy. Sam w międzyczasie rozejrzał się za jakimś skrawkiem papieru lub czegoś podobnego, z czego mógłby zrobić skręta. Gdy to znalazł, rozsypał zioło i zaczął to, co miał zrobić. Wtedy Nath poszedł do kibla, a on postanowił zająć się swoją obecną robotą. Wyprostował się i spojrzał za siebie, gdy Nathan coś do niego powiedział.
- Niepotrzebne mi to, wystarczy mi mój Remington. - rzucił krótko i powrócił do robienia skręta. Zajęło mu to trochę czasu jeszcze, zanim rozprowadził zioło po kartce i w ogóle jakimś cudem udało mu się to zrobić.
- O tyle dobrze, że mam przy sobie zapalniczkę. - mruknął sam do siebie. - Ale to będzie się chujowo palić. Fajka by jednak ułatwiłaby sprawę... - wziął do ust tego amatorskiego skręta i podpalił. Wziął pierwszego, porządnego bucha. Potem kolejne dwa. Wypuścił dym z płuc po jakimś czasie i zakaszlał kilka razy. Podał skręta Nathanowi.
- Weź głębokiego bucha i potrzymaj go trochę w płucach. Uważaj, bo może popieścić po gardle, a i smak będzie w chuj gorzki. To trucizna w czystej postaci. - powiedział i się wyszczerzył. W końcu nie palili czystego, tylko jakiś chemik i to w dodatku zioło, które spoczywało w jego kieszeni nienaruszone już ponad rok. Skierował się do kibla, żeby się wyszczać. Wrócił niedługo potem zadowolony i usiadł na krześle, powracając do popijania piwka. Obserwował uważnie czerwonowłosego i to, jak może zareagować na to.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathan Frost



Wiek : 19
Ekwipunek : Plecak, 1/2 butelki wody, baton czekoladowy, dwie konserwy, zapasowe ubrania, trzy wytrychy, maczeta, nóż bojowy, toporek
Głód : 140/150
Wygląd : Granatowa koszulka na ramiączkach, czarne bojówki zwężane ku dołowi, skórzane rękawice bez palców, glany i rozpychacz w uchu

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Nie Mar 01, 2015 9:38 pm

- Sądząc po Tobie, stwierdzam, że na pewno sobie poradzisz. - Przyglądał się mu uważnie. - Czemu jebane? Ja Ci kurwa powiem czemu jebane. Jebią jak ty. - Skrzywił się wystawiając przy tym przez chwilę język z niesmaczenia. Nathan w sumie nieraz miał ochotę podejść do palącego, wyrwać mu fajkę, czy to z ryja, czy to z rąk i wyjebać gdzieś w dal.
- Hmm.. - Zerknął na broń leżącą na blacie. Osobiście jej nie chciał. Preferował posługiwać się wszelkimi brońmi białymi. Nie hałasowały, nie trzeba było przyładowywać, ani nic. Może i się niektóre tępiły lub po prostu wyniszczały, ale były poręczne i łatwo się nimi posługiwało.. a to było w sumie najważniejsze.
Tylko co teraz z nią zrobić? Adrien też jej nie chciał, a szkoda było zostawiać. Niby mogłaby uratować komuś innemu życie, ale gorzej jeśli ktoś ją znajdzie, a potem będzie mierzyć z niej do Nath'a. Rzeczywiście mogłoby być nie za ciekawie. No cóż.. najwyżej będzie to zbędny bagaż.
- To ja wezmę.. na wszelki wypadek. - Wrzucił pukawkę do plecaka.
- Trudno.. life is brutal, bejb. - Zrobił głupkowaty uśmieszek.
Gdy Adrien podawał mu skręta, ten właśnie kończył drugie piwo, które po chwili wyjebał za siebie jak poprzednio.
Wziął w łapę joint'a, zrobił tak jak mu nakazano i po paru dłuższych sekundach wypuścił z siebie dym. Co jak co, ale lekko go przydusiło. No ale jak pierwszy raz to pierwszy raz. Pokaszlał przez chwilę i mu przeszło. - Nie takie złe.. - Zerknął na Ad'a z lekko podłzawionymi oczyma i wręczył mu z powrotem skręta.
- Także tego.. - Położył dłoń na jego ramieniu przyciskając je lekko kciukiem. - Na czym skończyliśmy? - Wyszczerzył kły.. w sumie to nie można było się spodziewać niczego innego, i beknął na cały regulator.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Nie Mar 01, 2015 10:06 pm

- Mój zapach to nie zapach fajek, a zapach stuprocentowego mężczyzny, czyli coś, co nie jest ci znajome. - musiał mu dogryźć, skoro Nathanowi tak bardzo zależało na wyzywaniu go. Nie żeby się tym mocno przejął, no. - Pierdolone wartości moralne. - mamrotał sam do siebie pod nosem, co niekonieczne mógł słyszeć czerwonowłosy. - Alkohol żłopie a fajkami się brzydzi. - mruczał dalej. Po prostu nie rozumiał tego, ale cóż. Co jakiś czas łapały go wątpliwości czy to dobrze, że teraz robił skręta rozbrojony przy obecności czerwonowłosego pozostawiając siebie bez uzbrojenia, bowiem rozpakował się i rozłożył trochę dalej graty na blacie.
Wzruszył ramionami. Niech sobie bierze spluwę. Na kolejne słowa tylko skinął głową. Obserwował cały czas twarz chłopaka. Jego kąciki ust drgnęły ku górze, kiedy zobaczył chłopaka dławiącego się dymem, choć nie było tak źle, widział niektórych świeżaków w tej kwestii i potrafili się dusić intensywniej i dłużej niż Nathan. Wziął do rąk kolejne piwo i wziął łyk, kiedy poczuł jak dłoń na ramieniu i lekko się wzdrygnął. Odstawił piwo i spojrzał na niego, a wtedy ten tak ślicznie i uroczo beknął.
- Weź te łapę bo się zarażę... Twoim zboczeniem. - zawahał się na chwilę, nie wiedząc jak to ująć i chwycił skręta w dłoń. Wziął głębokiego bucha i po wypuszczeniu dymu znów zaczął kaszleć. Za długo przytrzymał. - I że o co chodzi, że na czym skończyliśmy? - spytał z lekkim zdezorientowaniem. Jego myśli już zdążyły się pogubić, co było ewidentnie efektem zioła. Wziął jeszcze kolejne dwa buchy i oddał Nathanowi. Sam wtedy sięgnął po swoje piwo. Wziął łapczywie kilka dużych łyków. I w ten oto sposób zaczynał czuć się lekko podchmielony.
- Nathan... Tak? Tak się nazywasz? - zwrócił się do niego, mrużąc lekko oczy i myśląc, bo jego imię mu wypadło z głowy. - Nathan, nie trzymasz się z nikim, prawda? Dlaczego? - pytał, bo skoro pili i jarali ziółko, to czemu by nie rozmawiać na temat takich pierdółek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathan Frost



Wiek : 19
Ekwipunek : Plecak, 1/2 butelki wody, baton czekoladowy, dwie konserwy, zapasowe ubrania, trzy wytrychy, maczeta, nóż bojowy, toporek
Głód : 140/150
Wygląd : Granatowa koszulka na ramiączkach, czarne bojówki zwężane ku dołowi, skórzane rękawice bez palców, glany i rozpychacz w uchu

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Pon Mar 02, 2015 7:58 pm

Nie dało się ukryć, że sfrustrowanie Adrien'a rozbawiło Nathan'a. No cóż.. ale fajki a alkohol to są dwie różne bajki. Co jak co, ale piwko jeszcze nikomu nie zaszkodziło. No chyba, że.. za dużo wypił, a potem wydziwiał i zgrywał nie wiadomo jakiego asa w przestworzach. Nie raz słyszał w wiadomościach jak spity idiota skoczył z dachu, balkonu, mostu, tudzież wsiadł do auta i terenował ludzi po drodze wraz z pojazdami.. no ale też Nath potrafił nad sobą panować i nie chlał jak popierdolony. Może i po papierosach się tak nie wydziwiało.. no ale po co Nath miał się w ogóle z tego tłumaczyć? Jak nie lubi to nie lubi i koniec kropka. Niech Ad myśli sobie o nim co chce, ale on i tak raczej nie przekona się do tego gówna.
Frost jedynie poprzyglądał się jego bulwersom. Nie miał zamiaru wchodzić w tą dyskusję, bo w końcu są lepsze tematy, niż papierochy.
- Zboczeniem? Jakim zboczeniem? - Zmierzył go pytającym wzrokiem udając, że nie wie o co chodzi. - No ale niech Ci będzie, pięknisiu. - Wziął mu łapę z ramienia, ale za to skusił się na poczochranie mu tego nieładu na głowie. Chociaż to nie był dobry pomysł. Nathan spojrzał na swoją rękę całą w jakiejś mazi. - Bleh.. - Wykrzywił się nieco i spojrzał na Ad'a. - Kiedy ty ostatnio myłeś włosy, co?
Nath nie zwlekając długo wziął ze dwa lub trzy buchy i wyciągnął dłoń w stronę Ad'a by mu podać. Tym razem udało mu się bez żadnego zakrztuszenia, ale i tak jego oczy dalej były lekko załzawione i odrobinę zaczerwienione.
- Nie. Bond. James Bond. - Patrzył na niego z kamienną miną tak jakby gadał całkiem poważnie. Chociaż w środku śmiał się sam do siebie.
- Emm.. bo nie. Nie lubię mieć zbędnego bagażu. Tym bardziej takiego, który może wciągnąć mnie w jeszcze większe problemy. - Zabrał się za kolejne piwo. - Nie potrzebuje towarzystwa.. może kiedyś zmienię zdanie, ale.. póki co wolę być sam. A jak z Tobą? Niby byłeś z tamtą dziewczyną, ale się rozdzieliliście od tak?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Pon Mar 02, 2015 8:21 pm

Palenie fajków i picie alkoholu to tematy dość ambitne i w cudzych oczach sporne, a Adrien też nie zamierzał się wdawać w jakiekolwiek dyskusje na ten temat, bo zwyczajnie nie chciało mu się wyjść na nieco inteligentniejszego niż na jakiego wyglądał...
- No pedalstwem. - mruknął od tak, skoro ten nie wiedział o co mu chodziło. To nie tak, że podejrzewał go o bycie "innym", ale zachowywał się dość dziwnie, to też może oszczerstwa typu "pedał" były tylko po to, by go rozdrażnić. Uniósł brwi, kiedy poczochrał go po włosach, a na jego słowa skrzywił się nieco, a potem zaśmiał się głupkowato.
- Nie wiem. A ty kiedy? - jeśli w jakikolwiek sposób go to odrzucało od dotykania go, to w sumie mógłby się teraz ujebać cały w błocie i byłby przeszczęśliwy. - Musisz niezwykle dbać o swoje włoski, skoro wciąż są czerwone, nawet w takich warunkach... - prychnął i pokręcił głową. W sumie nie wnikał w higienę chłopaka, po prostu komu się chciało jebać z farbowaniem włosów. Adrienowi się nawet golić nie chce brody, robi to raz na jakiś czas, kiedy tylko złapie na to jakąś szczególną chęć, ale problemu jako tako z zarostem też nie ma.
Jako że ziółko zaczynało działać, wziął kolejne buchy, czując pieczenie oczu. Robiły się czerwone.
- Aaaaha... - mruknął w odpowiedzi. Po zjaraniu i wypiciu Adrien zawsze się otwierał bardziej, nawet przestawał być chamski. Słuchał go, a przynajmniej starał się, bo czas płynął wolno, a on sam miał wrażenie, że świadomość mu gaśnie raz na jakiś czas. - Yyy... Ja? - zmarszczył brwi i spojrzał na niego zdezorientowany. - A, no ja ten... Tamta dziewczyna, a raczej jej niedorozwinięta jaźń mnie skruszyła i postanowiłem się nią opiekować, dopóki nie odzyska tej, wiesz, tej odpowiedzialnej, dojrzalszej jaźni. - odpowiedział. - Tak, rozdzieliliśmy się od tak. Nie mam problemu ze spierdalaniem od ludzi, nie przywiązuję do nich wagi. - dodał już nieco trochę poważniej, bo przedtem na jego ryjcu widniał głupkowaty uśmiech. Wziął kilka mniejszych łyków piwa i sięgnął znów po blanta od Nathana.
- Em... Zaraz się będzie kończyć. Wtedy robi się taki bajer... - mruknął niemrawo, po czym chwycił blanta w obie dłonie, a samego blanta umieścił między palcami. - Chcesz tunela? - zadał pytanie, nie wiedząc, czy ten to zrozumie, w końcu pierwszy raz palił. - Przyłóż dłonie do ust. - powiedział, po czym sam wziął porządny wdech z blanta, a potem przybliżył twarz w jego stronę, sam dołożył swoją dłoń tak, by tworzył się miedzy nimi "tunel". Wtedy po prostu wypuścił dym, by Nathan mógł go wciągnąć do swoich płuc. To jest dopiero oszczędność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathan Frost



Wiek : 19
Ekwipunek : Plecak, 1/2 butelki wody, baton czekoladowy, dwie konserwy, zapasowe ubrania, trzy wytrychy, maczeta, nóż bojowy, toporek
Głód : 140/150
Wygląd : Granatowa koszulka na ramiączkach, czarne bojówki zwężane ku dołowi, skórzane rękawice bez palców, glany i rozpychacz w uchu

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Wto Mar 03, 2015 8:34 pm

Pedalstwem.. No kurwa. Co za jebany beszczel. Szczerze to Nathan chyba jeszcze nigdy nie miał tak nieposkromionej ochoty komuś przyjebać. Jednak opanował swoje pięści i tylko kopnął z całej siły w stołek na którym siedział Adrien. Kopnięcie było na tyle silne by owy stołek się przekipnął, a Ad zleciał na swoje zacne cztery litery. Przynajmniej miał okazję poczuć ten sam ból co Nathan wcześniej.
- Pierdol się. - Może i zareagował zbyt pochopnie.. no ale co się stało to się nie odstanie.
Nathan w stu procentach zdawał sobie sprawę ze swojej "odmienności", ale po prostu nie cierpiał tego słowa. Ogólnie w Nath'a można było rzucać nie wiadomo jakimi oszczerstwami, wyzwiskami i innymi takimi, bo on tak czy siak miał to w głebokim poważaniu. Jednakże był ten pewien maleńki wyjątek, który doprowadzał Frost'a do szału. Dziwne, że nie zrobił tego wcześniej.
- Jeszcze raz kurwa, a już nie będzie tak przyjemnie. - Zmierzył go morderczym wzrokiem jakby miał zaraz go zadźgać czy coś, po czym skierował wzrok na barek.

- Emm.. dawno. - Uśmiechnął się nieco. - A no wiesz.. parę dni temu mi się poszczęściło i znalazłem czerwoną farbę do kudłów.. Tak to mam zjebane odrosty.. - Zerknął na niego z powrotem i upił trochę piwa.
Kiedy Adrien opowiadał mu o tym całym zajściu z Eileen, nie dało się ukryć, że chłopak się wyłączył i kompletnie go nie słuchał. Cały czas patrzył się w dal mrużąc co chwilę oczy. Nie było tam nic interesujące, ale.. to Nath.
- Yyy.. co, co? - Usłyszał jedynie "tunel" i to co ma zrobić. Z początku nie ogarniał i dalej wydawał się nieobecny, ale bez zbędnych ceregieli zrobił to co mu nakazano, czyli przyłożył łapy do japy. Lekko się zdziwił gdy Ad przybliżył się twarzą do niego, tak na prawdę chciało mu się śmiać, ale się powstrzymał.
Po chwili poczuł, że chłopak wypuszcza dym z płuc, więc ten wciągnął go w swoje. Potrzymał przez chwilę, aż w końcu strzelił mu pewien pomysł do głowy i bez żadnych skropułów pochwycił głowę Ad'a otwierając mu przy tym lekko usta. Wbrew pozorom go nie pocałował i utrzymywał jakąś tam granicę, bo nie chciał osobiście oberwać z prawego sierpowego.. ale po zaledwie po paru skundach zetknął się z nim ustami i "wdmuchał" dym w jego koparę.


Ostatnio zmieniony przez Nathan Frost dnia Sro Mar 04, 2015 8:52 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Wto Mar 03, 2015 9:10 pm

Nie wiedział dlaczego na tym punkcie aż tak się wkurwiał. Kiedy ten kopnął w jego krzesło, Adrien zerwał się na równe nogi, by przypadkiem razem z nim nie polecieć, z ledwością udało mu się utrzymać równowagę i nie wyrżnąć na podłogę. Nie odpowiedział nic.
- Jesteś przewrażliwiony, co? A może serio jesteś pe... Znaczy się homo, skoro tak na to reagujesz? - spytał od tak, spoglądając na niego nieco już mętnym wzrokiem. Nie chciał znowu używać tego okrutnego słowa, by go rozjuszyć, w sumie to już mu się odechciało go irytować. Zaczynał go lubić, nawet jeśli sam był denerwujący.
- Dobra, dobra... Spokojnie. - uniósł ręce ku górze, chcąc uspokoić sytuacje, bo pogróżki nie brzmiały już wesoło. Kto go tam wie co mógłby zrobić Adrienowi, gdyby ten tylko się odwrócił do niego plecami za to, że nazwał go pedałem lub homo. Na szczęście czerwonowłosy jednak się uspokoił i był skory do dalszej rozmowy z nim, nawet jeśli Adrien był wobec niego bezczelny i chamski. Cóż, po apolalipsie stał się jeszcze bardziej cięty i szczery, byleby się do nikogo nie przyzwyczaić.
- To na chuj malowałeś, byś odrostów nie miał. - odpowiedział prostolinijnie, no ale taka prawda. - Zresztą, kto normalny się takimi pierdołami przejmuje... - dodał i machnął ręką, powracając do swojego piwa. Później, gdy Adrien opowiadał takie "story of my life" nawet nie zwrócił uwagi, czy ten go słucha czy nie. Po prostu sobie gadał. I tak zazwyczaj gadał do ścian, znalezionych w sklepie zabawek, do swoich siekierek czy do samego siebie. Każdy słuchać był spoko, choć człowieka nic nie jest w stanie zastąpić.
Zaśmiał się z tej reakcji Nath'a. Piękny nieogar na twarzy. Mimo to kontynuował. Jednakże taki "obrót" był dla niego na tyle niespodziewany, że nawet nie wiedział kiedy ten się zbliżył na tyle, że zetknął się z nim ustami, a dym z powrotem powędrował do jego płuc. No i biorąc pod uwagę fakt, że świadomość mu się przygasała. Po prostu odsunął się i zakaszlał z powodu dymu przy czym zasłaniając sobie usta. No i pomijając fakt, że w pierwszych sekundach tego dziwnego zajścia miał niezły rozpiździel w głowie, aż prawie wypuścił końcówkę blanta z dłoni, ale złapał w ostatniej chwili.
- Co to kurwa było... - mruknął, spoglądając na Nath'a. Mimo to, powstrzymał się od komentarzy o pedalstwie. Przeczesał swoje włosy i jak gdyby nigdy nic wziął piwo i dopił do końca. Wyglądał na człowieka, który albo nie myślał absolutnie albo myślał aż nadto intensywnie. W pewnym momencie znów zwrócił się do niego.
- Chcesz tunela studenckiego, tak? - spytał po czym chwycił blanta w dłonie tak, jak poprzednio, zaciągnął się porządnie, upuścił końcówkę na ziemię, a sam nachylił się w stronę czerwonowłosego, łapiąc go za tył głowy i przycisnął usta do jego, wypuszczając dym. Doszedł do wniosku, że jak już raz w coś wlazł, to trzeba zrobić to porządniej, najwyżej jak wytrzeźwieje to będzie unikać go szerokim łukiem, a po drugie... Kogo interesują takie wartości moralne podczas apokalipsy zombie, gdzie gatunek ludzki umierał. Skoro czasy były takie, że nie wiadomo, kiedy one śmierć przyniosą, to niech chociaż spróbuje czegoś nowego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathan Frost



Wiek : 19
Ekwipunek : Plecak, 1/2 butelki wody, baton czekoladowy, dwie konserwy, zapasowe ubrania, trzy wytrychy, maczeta, nóż bojowy, toporek
Głód : 140/150
Wygląd : Granatowa koszulka na ramiączkach, czarne bojówki zwężane ku dołowi, skórzane rękawice bez palców, glany i rozpychacz w uchu

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Sro Mar 04, 2015 8:47 am

Zerknął na niego miażdżącym wzrokiem.
- Nie, nie jestem. - Był całkowicie poważny. Zero uśmiechu, lekko podniesiona prawa brew. Po prostu kamienna twarz bez żadnych uczuć.. a cisza wokół dodawała jeszcze większej zgrozy.
Nathan stwierdził, że już nie będzie więcej dyskutować na ten temat i po prostu go przemilczy, bo w końcu tłumaczą się winni, tak?
Nie miał zamiaru zabijać Ad'a, ani go torturować. Nie był, aż takim chujem jak ten cały grasujący w okolicy jakiś Hołkinz, który gustował w mięsie ludzkim. Niestety Nath nie wiedział jak owy facet wygląda, więc nawet jakby go spotkał raczej nie zdawałby sobie sprawy, że to tak na prawdę on. Szczerze to miał skrytą nadzieję, że do tego spotkania nigdy nie dojdzie, bo w końcu kto chciałby zostać zjedzony przez tęgiego idiotę bez ani grama seksapilu?

No dobra.. Nathan'a zdecydowanie za bardzo poniosło. Czyżby już odezwało się piwo i marihuana? No nie powiem. Dosyć niezła mieszanka.
- Eee.. ja.. ten.. no.. - Gdy Ad się od niego odsunął tak jaby ocknął się ze snu. Nie zdawał sobie sprawy co zrobił. Chociaż zdawał, tylko nie wiedział dlaczego.. no ale w sumie nie było tak źle, bo w końcu mogło się skończyć gorzej, a przyjemna rozmowa przeobraziłaby się w rzeź.
- Znaczy się.. - Nie dokończył, bo niespodziewanie zatkano jego usta w nietypowy sposób. Zamknął oczy, a jego dłonie powędrowały na szyję chłopaka. Czuł jedynie ciepłe wargi Adrien'a i dym wpuszczany do jego płuc. Nie trwało to długo, po paru sekundach już się od siebie odsunęli.
- ... A to co było? - Wypuścił dym na twarz chłopaka i zaczął żłopać trzecie piwo. - Tobie też coś uderzyło do łba? - Nie miał pojęcia jak się zachować. Najpierw wyzywano go od pedałów, a teraz.. khem. Bez komentarza.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Sro Mar 04, 2015 9:22 am

Wzruszył ramionami. No cóż. Skoro nie był, to czemu się tak zachowywał. Zresztą, ta sytuacja świadczyła, że jednak był homo, więc na cholerę wtedy zaprzeczył? Adrien zapomniał, że istnieje coś takiego dla niego jak biseksualizm. Po prostu jak chłopak lubił facetów, nieważne czy lubił też dziewczyny, to był pedałem i tyle.
No i też nie wiedział jak na to zareagować z początku. Choć sam się przyczynił teraz do złączenia ich ust, to nie był to wciąż pocałunek. Jeszcze. Odsunął się od niego, a wtedy ten wypuścił dym na jego twarz, Adrien lekko przymrużył mętne oczy. Chwilę później jakby się ocknął i odwrócił od niego speszony wzrok. Przeczesał włosy i kompletnie odwrócił głowę w przeciwną stronę od Nathana, a jego dłoń spoczęła na karku.
- Trochę... - mruknął. - Po prostu no... Ten... - starał się coś powiedzieć, ale nie chciał tłumaczyć swojego zachowania. - A chuj. - mruknął sam do siebie i spojrzał na Nathana. - Nie podoba ci się to? - zadał mu głupie pytanie, bo w sumie nie wiedział co miał mówić i co robić. Włączył mu się tryb spierdalania od sytuacji. Wstał i spakował swoją resztę piw, która została. Był wkurwiony na samego siebie, a alkohol jeszcze bardziej to potęgował. W takich uciążliwych sytuacjach zawsze chciał uciekać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathan Frost



Wiek : 19
Ekwipunek : Plecak, 1/2 butelki wody, baton czekoladowy, dwie konserwy, zapasowe ubrania, trzy wytrychy, maczeta, nóż bojowy, toporek
Głód : 140/150
Wygląd : Granatowa koszulka na ramiączkach, czarne bojówki zwężane ku dołowi, skórzane rękawice bez palców, glany i rozpychacz w uchu

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Sro Mar 04, 2015 11:24 am

Z jednej strony nie wiedział jak się zachować, a z drugiej niesamowicie chciało mu się śmiać. Tak po prostu bez powodu, bo w końcu tak się głównie zachowywał, gdy znajdował się w niezręcznych sytuacjach.. a właśnie teraz taka nastąpiła.
- Nie no.. czemu miałoby mi się nie podobać? Jedynie co mi przeszkadza to Twój smród. - Parsknął śmiechem. Jednak od razu mu mina zrzedła, kiedy Adrien zaczął się pakować.
- Łołoło.. co ty odpierdalasz? I co kurwa? Teraz sobie tak po prostu spierdolisz? Bo co? Tylko to potrafisz? Weź ty się ogarnij, bo aż szkoda patrzeć. - No może i trochę wybuchł, ale w sumie miał rację. Zwykła ucieczka od "problemów" w niczym nie pomoże, bo i tak ten owy problem wróci się niczym jebany bumerang i znowu trzeba będzie się z tym zmierzyć.
- Nie mam zamiaru Cię zatrzymywać, ale.. pierdol się. - Zmierzył go beznamiętnym spojrzeniem, po czym odwrócił wzrok.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Sro Mar 04, 2015 2:31 pm

Adrienowi nie było ani trochę do śmiechu z prostego względu - od tak porzucił swoje dawne wartości moralne, w sensie takim, że się spedalił pod wpływem impulsu. To nie tak, że nigdy nie myślał o drugim mężczyźnie, ale kiedy myślał, od razu spychał to na dno. W związkach z dziewczynami był zawsze chujowy, ale zwalał winę na to, że po prostu wiek i te sprawy, zachowywał się często jak niedorozwój emocjonalny. Słysząc wzmiankę o tym, że śmierdzi, wykrzywił usta w pogardę. No trudno. Kolejne słowa sprawiły, że zirytował się jeszcze bardziej, bo ten pedałek uświadomił mu, że zachowuje się jak dziecko. Taka prawda, ale wciąż uważał, że ucieczka jest najlepszym rozwiązaniem. Zawsze była. Nie wiadome przecież czy się kiedykolwiek spotkają... Ano właśnie, nie wiadome. Już miał się brać za ubieranie kurtki, ale odłożył ją.
Nie wiadome, kiedy mu się nawinie kolejna okazja, prawda? Wziął głęboki oddech, opierając się rękami o blat. Potem po prostu usiadł z powrotem, obracając się na krześle przodem do Nathana i nachylił się, znów zbliżając twarz do jego. Cholernie dziwne uczucie. Może dlatego, że tym razem robił to całkowicie świadomie, mimo że i tak w jego krwi krążyło pięknie zmieszane thc razem z alkoholem. Położył jedną dłoń na jego szyi, przyciągając go, a drugą na jego kolanie. Ich usta ponownie się złączyły, ale tym razem Adrien zwyczajnie zaczął go całować. Z początku delikatnie, jakby chciał spróbować ust chłopaka. Najpierw spróbuje, potem spierdoli, o.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathan Frost



Wiek : 19
Ekwipunek : Plecak, 1/2 butelki wody, baton czekoladowy, dwie konserwy, zapasowe ubrania, trzy wytrychy, maczeta, nóż bojowy, toporek
Głód : 140/150
Wygląd : Granatowa koszulka na ramiączkach, czarne bojówki zwężane ku dołowi, skórzane rękawice bez palców, glany i rozpychacz w uchu

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Sro Mar 04, 2015 4:43 pm

Nathan już myślał, że zostanie sam. Miał nawet już zamiar się pakować, bo nie chciałoby mu się dłużej tu siedzieć samemu. Niby już tak wcześniej przesiadywał, ale po tym incydencie jakoś nie bardzo mu się to widziało. Wolał po prostu opuścić lokum i znaleźć jakieś inne na nocleg. Tym bardziej, że noc zbliżała się z wolna, a tutaj nie bardzo było gdzie spać bez jakiegokolwiek ryzyka, że zombie przyjdzie w nocy i go pożre.. a tego byśmy raczej nie chcieli.
Gdy ten już miał zamiar złazić z krzesła, niespodziewanie Ad wrócił się na swoje miejsce. Z początku nie chciało mu się na niego spojrzeć, bo nie dało się ukryć, że nieco się na niego wkurwił.
- I co? Jednak nie idzie.. - Tsaa.. no i ponownie mu przerwano. Jednak tym razem nie był to zwykły tunel studencki, tylko już prawdziwy pocałunek. Frost drgnął z zaskoczenia, ale póki co nie uciekał. Póki co.
Nath przyłożył jedną dłoń na tył jego głowy, tuż za uchem, a drugą położył zwykle na barku Ad'a i kontynuował cały ten "namiętny", "pełny uczuć" pocałunek.. a jako, że Nathan'owi nie chciało się z tym pierdolić to zwyczajnie "włożył mu jęzor do gardła". Jak już mieli się całować no to niech zrobią to raz, a porządnie. Nie byli już małymi dziećmi, które nie wiedzą co i jak, lecz prawie, że dorosłymi. Chociaż w sumie w dzieciństwie wszystko było łatwiejsze. Jak się coś spierdoliło to Cię, aż tak bardzo o to nie obwiniano. Jedynie zwykły opierdol od rodziców, po czym się o wszystkim zapominano. Nie trzeba było się przejmować swoimi jebanymi moralami.
Niedługo potem skończył się z nim mamlać. Odsunął swoją twarz od jego co chwilę na niego patrząc.
- Mmm.. Jak na Twój pierwszy raz nie było tak źle. - Rzucił tak bez namysłu próbując bardziej rozluźnić atmosferę czy też rozdrażnić Ad'a.. ale w pozytywnym sensie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Adrien



Wiek : 18 lat
Ekwipunek : Dużo niesamowitych pierdół, dotyczących jego życia. Zapalniczki, zapałki, nóż, Strzelba Remington 870, 7 magazynków (po osiem naboi), dwie paczki chipsów.
Głód : 130/150
Wygląd : 10/10 przystojny (glany, potargane spodnie, druga para spodni pod nimi, ciemnozielona kurtka z kapturem, arafatka, rzucające się w oczy domowej roboty drewniane karwasze z wyłamanych desek.)

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Sro Mar 04, 2015 7:13 pm

Tak, przerwał mu w dobrym momencie, bo jeszcze ten by skomentował zgryźliwie jego rozmyślenie i to, że tu jednak został. Wtedy by ponownie wstał i już całkowicie wkurwiony by sobie wyszedł. Z początku były to delikatne pocałunki, później Nath wjebał mu język do gardła, na co Adrien nie mógł zrobić nic innego, jak po prostu to odwzajemniać. Chłopak odsunął się jednak wtedy, kiedy Adrien nie zamierzał jeszcze kończyć. Również spojrzał na niego, wciąż będąc blisko, a jego dłonie wciąż spoczywały na czerwonowłosym tam, gdzie wcześniej. No może z jednym wyjątkiem. Jego słowa, które miały go rozdrażnić, faktycznie przyniosły zamierzony efekt. Zerknął tylko na wyjście z pomieszczenia, a potem powrócił wzrokiem na Nath'a.
- To nie mój pierwszy raz, idioto. - powiedział z beznamiętnością, choć odpowiedź była kompletnie zbędna. Dłonią sunął po kolanie nieco wyżej, docierając do jego krocza i zacisnął na nim palce. Skoro ten się z nim drażnił, to on też. W sumie nie wiedział jak daleko mógł zajść ze swoimi czynami, dlatego był ostrożny, mimo że to Adrien był świeżyną w kontaktach fizycznych z drugim facetem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nathan Frost



Wiek : 19
Ekwipunek : Plecak, 1/2 butelki wody, baton czekoladowy, dwie konserwy, zapasowe ubrania, trzy wytrychy, maczeta, nóż bojowy, toporek
Głód : 140/150
Wygląd : Granatowa koszulka na ramiączkach, czarne bojówki zwężane ku dołowi, skórzane rękawice bez palców, glany i rozpychacz w uchu

PisanieTemat: Re: Coffee Bar   Czw Mar 05, 2015 4:36 pm

Nathan wiedział, że chłopak nie całuje się pierwszy raz w swoim życiu, ale był pewien tego, że po raz pierwszy całuje się z facetem.. i to w dodatku takim przystojnym.
W sumie Nath nie miał bladego pojęcia co mu tak nagle strzeliło do głowy z tym całowaniem się. Sądził, że Adrien nie przepada za wszelkim gejostwem, a przynajmniej nie w swoim otoczeniu. Tym bardziej, że był chamsko wyzywany od pedałów. No, ale już tak tego nie wypominajmy.
Kiedy Ad sunął ręką po jego nodze, był w stu procentach pewny tego, że nie zdoła tego zrobić i wymięknie.. bo w końcu jaki hetero odważyłby się za pierwszym razem, tak od razu chwycić innego faceta za jaja? Było to wręcz mało prawdopodobne. Jednak ta cała pewność siebie wyparowała, gdy poczuł na swoim kroczu zaciśnięte paluchy. Nath drgnął i nieco się wyprostował. Cały czas obserwował Ad'a z wielkimi, niepewnymi oczami. Wiedział, że jak zacznie to się nie powstrzyma, a nie znał też konkretych zamiarów chłopaka. Czy to tylko chwilowe rozeznanie czy chce czegoś więcej za barkiem? Tego chyba nie wiedział nikt.
- Uhuhuhu, szalejesz młody. - Przysunął się stołkiem do niego jak najbardziej jeszcze mógł, przy czym wsunął mu zimną łapę pod jego koszulkę smyrając tu i ówdzie. Następnie ponownie styknął się z jego ustami. Nie dało się ukryć, że Adrien mu nawet zasmakował.. pomimo smrodu i miał ochotę na więcej pocałunków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Coffee Bar   

Powrót do góry Go down
 
Coffee Bar
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Żywe Trupy :: Glob :: 
Atlanta
-
Skocz do: